środa, 30 listopada 2016

Krem Eveline MezoLifting nie redukuje zmarszczek - moja opinia:)

Według zapewnień producenta:
"wykorzystując działanie mezoterapii, radykalnie redukuje zmarszczki".
 "Multifunkcyjna kompozycja składników aktywnych  hamuje procesy fotostarzenia oraz radykalnie redukuje wszystkie typy zmarszczek."
 "MATRIXYL®3000 – peptyd najnowszej generacji,
 który wykazuje niezwykle silne działanie przeciwzmarszczkowe,  
wygładza nawet głębokie bruzdy".

Nie znam się na tych peptydach i innych środkach,
 ale z tego co widać, nie działają ;)
 Stosowałam krem na dzień i na noc przed 5 tygodni.
Producent obiecuje efekty już po 4 tygodniach.

AKTYWNA REGENERACJA SKÓRY 81%
ZMARSZCZKI WYRAŹNIE ZREDUKOWANE 68%
NAPIĘTA I JĘDRNA CERA 70%
GŁĘBOKIE NAWILŻENIE 87%
 *Test samooceny przeprowadzony w niezależnym laboratorium, trwający 4 tygodnie.

NIE POLECAM,
 jeśli liczycie na redukcję zmarszczek. 

Nie polecam też, jeśli nawet na tę redukcję nie liczycie;)
Kremom tym nadałaby nazwę "Czar PRL-u " :D

Bardzo mało komfortowe w użytku.
 Mazista konsystencja przypomniała mi
 niektóre kosmetyki sprzed wielu, wielu lat;)
Nie jestem wstanie stwierdzić działania regenerującego skórę.
Nawilżają w stopniu zwyczajnym - jak przeciętny krem nawilżający .

Plusy:
- niska cena
- szklane słoiczki
- działanie nawilżające
- nie łuszczą się w kontakcie z podkładem
- nie zapychają skóry
- zapach nie odrzuca, ale nie powala ;)

Minusy:
- NIE SPEŁNIAJĄ obietnic producenta
- nie redukują żadnego typu zmarszczek
- nie poprawiają jędrności i napięcia skóry
- nie zauważyłam efektu liftingu
- mazista konsystencja
- nie dają poczucia komfortu
- zapach mógłby być przyjemniejszy albo wcale
- dłużej niż 5 tygodni nie dałam rady się nimi smarować;)

Od razu uprzedzam stwierdzenie większości kobiet:
 "No, przecież wiadomo, że krem zmarszczek nie zlikwiduje!"
Wiadomo, że wiadomo, ale dlaczego robią z nas kretynki 
i wypisują na pudełkach co im się żywnie podoba:)

I podaję nieśmiertelny przykład:
 Jeśli kupujecie telefon i ma on opcję "Aparat", to wierzycie, że ona działa?
Gdyby nie działała, to co byście zrobiły?
Oddajecie telefon do reklamacji - prawda?

No, to ja też reklamuję:D
A nie jest łatwo. 
 Po wysłaniu reklamacji czekałam ponad tydzień bez odzewu.
Dopiero po wpisie na fejsie Eveline (jak długo się czeka z reklamacją;)),  dostałam odpowiedż.
Poproszono mnie o przesłanie kremów do analizy.
Chyba byli zaskoczeni, że je wysłałam, bo znowu było parę dni ciszy
 i dopiero po moim zapytaniu, czy kremy aby doszły, dostałam odpowiedż, że TAK :D
Pani z Działu Jakości,  ma mi dać znać co tam z tego wszystkiego wyszło.
No, sama jestem ciekawa...
I już nawet wiem co mi odpiszą:
"Szanowna Pani, na naszej linii produkcyjnej wszystko jest OK,
 to Pani ma jakąś niewydarzoną skórę" ;)
Poczekamy:))
Dam Wam znać jak to się skończyło.
Tydzień temu moje kremiki dotarły do Działu Jakości Eveline;)

A tutaj o tym jak dbałam o swoją skórę od młodości do teraz.
 Żeby nie było, że się zapuściłam, a teraz mam pretensje do wszystkich;)

sobota, 26 listopada 2016

Coś z niczego, czyli w halce na Andrzejki!

Są kobiety, które potrafią stworzyć coś z niczego w kuchni.
Ja do nich nie należę:D
Niestety, dla męża mego;)
Bardziej niż pichcenie, rajcuje mnie kombinowanie z ciuchami.
To u nas rodzinne:))
Moje siostry też nie posiadają talentów kulinarnych,
 aczkolwiek najmłodsza zaczyna mi się psuć;)
Dzwoni do mnie i mówi, że nie ma co ugotować, a w lodówce pustki.
 Ma tylko kawałek fileta z kurczaka, parę ziemniaków, kilka pieczarek i jakieś warzywa.
Hm...
Dla mnie jest jedno wyjście w takiej sytuacji - ubić kotlety:D
A wiecie co ona zrobiła?!
Ta jakieś kotleciki z tych pieczarek i ziemniaków ukręciła, 
a do tego  warzywka kolorowe poukładała na talerzu!
Jakimiś ziołami posypała!
 No kurde, zepsuła mi się siostra!
Danie jak z restauracji jakiejś wymyśliła!
I jeszcze deser sam zrobiła!
 Z bananów, awokado i czekolady! 
No, litości!
Nie odzywam się do niej! :D
 A jeszcze niedawno gotowałyśmy we trzy barszcz Instant Winiary...
To już się "nie wrati"... ;)
 Jeszcze średnia daje nadzieję...
Zapytam przy okazji, czy nadal gotuje zupy w 15 minut :D
Najwyżej zostanę sama... 
Ze swoim hasłem przewodnim:
 "Moim ulubionym narzędziem kuchennym jest laptop":D
Bo mam go w kuchni, żeby mi się nie nudziło podczas gotowania
 i żebym mniej przypalała.
Niestety z przypalaniem nie wychodzi...
Co jakiś czas spalę nawet gotowane ziemniaki:D
Udaję wtedy, że tak miało być - przysmażyłam do obiadu:D
Ale haleczkę i butki mam fajne?
Prawda?
Więc czegóż chcieć więcej?:D
Zawsze powtarzam mężowi, że jak chciał żonę gotującą,
to mógł jej szukać pod gastronomikiem, a nie na dyskotece:D
A jak dostojną, to w kościele;)
 Ale zwykle jestem grzeczna...
Agresję wzbudza we mnie jeno gotowanie i prasowanie...
Więc im mniej czasu przy tym spędzam, tym lepiej dla rodziny:D
Dlatego robię to szybko;)
 Kreacje karnawałowe też wymyślam szybko.
Ta powstała podczas marszu z kijkami:D
Coś z niczego, bo same stare ciuchy!
Kolczyki mają grubo ponad 20 lat, 
gorset ma z 10 lat (kupiony z myślą, ze kiedyś się przyda),
 bluzeczka nabyta kilka lat temu na allegro za grosze (nie gniecie się!).
Halka sprzed kilku lat - prezent od Mikołaja:D
Butki tegoroczne, ale z lumpeksu - za 20 kilka zł!
To spadam... 
Nie, nie na Andrzejki niestety...
Nie tym razem;)
Ale mam w planach imprezę w karnawale...
Klimatyczną! W stylu lat 20-stych:)))

Koronkowa, turkusowa raczej nie będzie mi pasowała...
Tutaj;)

Myślę... ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Halka - Allegro
Bluzka - Troll
Kolczyki - Vintage, z dna szkatułki..
Gorset - nn
Buty - Sh, Carvela
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 23 listopada 2016

Groszki w kroplach, czyli odrobina lata w listopadzie:))

 Co powiecie na troszeczkę lata?:D
 Wyobrażcie sobie leciutką bryzę od morza...
 Ciepłe promienie słońca na skórze...
 Gorący piasek
 i delikatny wietrzyk...
 I w miarę ciepłą wodę:D
 To co?!
Chlapiemy się?!:D
Tego lata w Chłapowie trafiliśmy na wyjątkowo sprzyjające warunki.
Nawet woda w morzu była ciepła jak nigdy!
Dlatego weszłam "aż" po kolana:))
 Sesja miała być w miarę spokojna... Stosowna do wieku...
A wyszła ja zawsze:D
 Fotograf sam się zaczął! :D
 No i zamiast Afrodyty wyszła "Zmokła Kura":D
 Powiem Wam, że warto iść plażą ze dwa kilometry, 
żeby mieć prawie pustą dla siebie...
 I warto było kupić strój w Lidlu;)
Już drugie lato mi służy:D
Oby do lata dziewczyny!
video

Fot. Mąż:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Strój - Lidl
Kapelusz - Vintage
Apaszka - Sh
Okulary - C&A
Krem z filtrem - Avene 50
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

czwartek, 17 listopada 2016

Diamenty, niebezpieczne kobiety i wielki księżyc;)

W sobotę odstawiłam się "na bogato" do kina, 
na "Pitbulla - Niebezpieczne kobiety"...
W futro i diamenty:D
Żeby nie wyszło kiczowato, 
dołożyłam do tych bogactw dżinsy:D
Miałam ochotę, pobyć sobie kobietą
 nie tyle niebezpieczną, co luksusową:D
Aczkolwiek może i niebezpieczną...
Wszak my kobiety mamy wiele twarzy...;)
Roztaczamy wokół siebie aurę tajemniczości...
Niczym "wielki księżyc":D
I lubimy czasami pobłyszczeć:D
Nie zawsze nas stać na luksusy, ale radzimy sobie jak możemy;)
Moja nowa idolka - Olka z Pitbulla,
 pokazuje nam jak żyć z pensji policjanta
 i nie rezygnować z drogich kosmetyków:))
Jutro idę na zakupy-
 - moje chłopaki nie będą jeść przez tydzień:D
No dobra, żartowałam ;)
Oprócz tego, że potrafimy być niebezpieczne, lubimy być luksusowe, 
to jesteśmy pomysłowe:D
Bo nawet z letniej sukienki zrobimy balową kreację!
Tutaj więcej 
i też był księżyc:)

A film jak najbardziej polecam-
 - oczywiście wielbicielom tego gatunku ;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kolia - zabrana siostrze z sukienki;)
Sweter - Sh
Kożuszek - Mohito
Spodnie - Mustang
Buty - Lasocki
Torebka - Atmosphere
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 14 listopada 2016

Królowa Gęsi:))

Czyż nie wyglądam jak królowa?! 👸
 Czyż mój tron nie jest wspaniały? 😄
Godzien każdej władczyni... 
Nie tylko gęsiej czy kurzęcej ! 😉
 Królowa, gdy nie zasiaduje na tronie...
Ma mnóstwo innych obowiązków...
Dbanie o urodę, wybór kapelusza i mufki... 😊
Spacer po parku...
 W tychże szatach...
Królowa musi się prezentować odpowiednio!
W każdej sytuacji! 
Spacerując wokół pałacu... I nie tylko!
A tym bardziej wśród poddanych! 👸 😊
 Na swym święcie na przykład! 😂
Królowa co roku wtapia się w tłum i nasłuchuje co też poddani o niej mówią...
Czy aby nie narzekają na rządy! 😏
Ostatnio była zwykłą Gęsiareczką tutaj ...
Poddani chyba zadowoleni z władczyni, bo przybyli tłumnie...
Zamorskie specjały nawet sprowadzili ;)
Aż się cieplej  Królowej przez chwilkę zrobiło...
Jednak nic tak nie rozgrzewa jak kieliszeczek nalewki!
A nawet kilka kieliszeczków ;) 
 Zagryzionych sycącym jadłem!
Opita nalewkami, objedzona kluseczkami z kapustą i blinami...
Strudzona Królowa Gęsi, ledwo się dowlokła na swój tron ;)
Przydżwigała zapas nalewek...
Na zimowe przeziębienia będą jak znalazł! 👌
 Aż jej kwiat na kapeluszu poczerwieniał
 po tych degustacjach:D
A dokładniej za sprawą zwariowanej Lumpoli - Oli,
 której barw na mym kapelutku zabrakło i mi go poprawiła pięknie :))

Na Święcie Gęsiny w Przysieku 
po raz pierwszy byłam w 2013 bez kapelutka TUTAJ
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kapelusz - własnoręcznie uszyty ponad 20 lat temu ;)
Kwiat  Promod, dodany kilka lat temu TUTAJ;)
Szal - F&F
Kurtka - Mohito
Rękawiczki - Biedronka chyba ;)
Buty -  CCC
Mufka - Sh
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Może  następne Święto,  Królowa zaszczyci z białą mufką :D
Tutaj skąd się wzięła... Ta mufka ;)