środa, 13 listopada 2013

Gęsi, fontanna... i naleweczki;)

Tę wspaniałą fontannę odkryłam w miejscowości Przysiek:)



Mąż mój nie mógł się nadziwić, że można zobaczyć cokolwiek pięknego
 w starej, omszałej fontannie... 
A czyż ona nie jest wspaniała?! Właśnie taka jaka jest!
Co prawda skojarzenia miałam z nią raczej wampiryczne niż romantyczne...
 Ale jak się w życiu przeczytało więcej horrorów od romansów, to ma się takie zboczenie.
Pod tymi liśćmi...na dnie...może coś się kryć...;)



A co kryje dno stawu...
Może jakiś wodnik wychodzi z niego co noc...?
A może przy pełni księżyca pląsają wokół niego rusałki?:D




Na razie jedyną rusałką jestem ja :D


W środku tajemniczego parku stoi dwór...
Pięknie odrestaurowany:)


Ale nie pałac przyjechaliśmy zwiedzać w Przysieku, jeno gęsi podziwiać!


Nie wiedzą jeszcze, że są tak po królewsku traktowane, bo muszą być smakowite po upieczeniu;)
Oczywiście nabyliśmy połówkę ich kolegi... co zrobić, jesteśmy mięsożercami:)


Na imprezie ku czci gęsi, nie obyło się bez mnóstwa innych atrakcji.


Można było nawet obaczyć warzenie soli!


Było też coś od wampirów;)
Tzn. czosnek, jakby kto nie wiedział czym je odpędzać:D


I było oczywiście swojskie, staropolskie jedzonko!
Po te kluski w dwóch kolejkach stałam!


Ale się doczekałam i wsunęłam je migusiem!


Popijając naleweczką z aronii....:D
Wcześniej posmakowałam śmietanóweczki...
Jak, to dobrze że nie mam prawka i na takich imprezkach 
mogę degustować do woli:D
Mąż mój tylko wącha:)))


A tutaj mamy domowe wina:D



Różane brzmi romantycznie...
Odrobina dla zdrowotności nie zaszkodzi;)


Mąż chciał mnie jeszcze skusić staropolskim napiwkiem o swojsko brzmiącej nazwie...Kurwica:D Ale się nie dałam!!!
Chyba musiałby mnie przynieść do domu na plecach po takiej degustacji:D


A ten miód, a raczej nalewki oraz wina piłam, na święcie Świętego Marcina:D

P.S. Ostatnie dni mam zakręcone...
Największy zamęt wprowadziła wiadomość o możliwej przeprowadzce...byłaby to już moja piąta;)
Wszystko ma się wyjaśnić do końca roku.
Trochę mnie ta wiadomość przygnębiła, bo jak pomyślę o pakowaniu, to brrr...
Jedyny plus, że nie zmienię terenu kraju...
Aczkolwiek nie mogę być tego pewna, bo w wojsku nigdy nic nie wiadomo;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kurtka -  Clockhouse (bardzo stara)
Spodnie - Orsay
Kozaki - Lasocki
Sweter - Sh
Apaszka - Sh
Rękawiczki - Auchan
Torebka - Dorothy Perkins (allegro)
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

41 komentarzy:

  1. Jejku ile cudowności!!! :) Takie degustacje to super sprawa, ech zrobiłaś mi ochoty na polskie żarcie :))))))

    Kurwica :D Ciekawe o jakim to smaku :)))))

    Bardzo fajny niebiesko - turkusowy ałtfit :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kusisz....no dobra..następnym razem spróbuję!;)))
      a polskie żarcie jest najlepsze!!!

      Usuń
  2. Oh, darling. You look lovely next to that mysterious source, I see that you are quite warm, so I guess I get very cold where you live ... Good for wine! Kisses, dear Tara.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Thank you Rosy:)) Poland has been cold, but the wine warms up;))
      Buziaki:*
      Kisses:*

      Usuń
  3. Pakowanie to faktycznie zmora.
    Ale wojsko to sluzba, chcialas wojaka to sie pakuj:P
    Widze u Ciebie w stylizacji modne niebieskosci, stworzylas fajny codziennY look. Lubie mode, ktora nadaje sie na ulice nie tylko do sesji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, nie wiedziałam że tyle razy będę się pakować;)
      moda ma być przede wszystkim na ulicę:D

      Usuń
  4. Tara faktycznie zdjęcia z lasu i fontanna iście wampiryczne,sceneria mroczna ale czy ja wiem czy nie romantyczna:))))
    Trzeba było tej kurwicy spróbować mimo wszystko:DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba taka i taka:D
      a Kurwicy spróbuję następnym razem dla Ciebie:D:D

      Usuń
    2. wiedziałam,ze mogę na Ciebie liczyć:DD

      Usuń
  5. Niebieski to jednak wymarzony kolor dla rudzielców:-) Przeprowadzka to prawdziwa zmora...Ja przeprowadzałam się już cztery razy i może jeszcze z jeden raz mnie czeka ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejna przeprowadzkowa dziewczyna:D
      odkąd jestem ruda odkrywam stare kolory na nowo:))

      Usuń
  6. Piekna turkusowy - kobaltowa gęsiareczko .... Świetnie przełamujesz kolorem mroki listopadowych stylizacji ;)
    lubię takie fontanny jak z tajemniczego ogrodu ....
    Ja mam za sobą 5 przeprowadzek ... I dalej mieszkam w wynajmowanym więc kiedyś tez nastąpi czas przeprowadzki .... Czasem zmiany bieda złe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolor mnie ratuje w te dni:D
      powinnam jakąś kieckę do tych gęsi założyć, ale nic mi nie pasowało;)
      to my obie się mamy z tymi przeprowadzkami...a Twoje też takie wymuszone, czy decyzja własna?:D

      Usuń
    2. Pierwsze na własne , potem za pracą , potem za mężem .... A jeszcze potem z mężem ... Ach i policzyłam tylko zmiany miast , bo jeszcze w obrębie Krakowa 3 razy ;))

      Usuń
  7. Jak kolorowo, jak optymistycznie:) Aż bije od Ciebie energia i radość życia, tak trzymać:)) dzięx za komentarz u mnie:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo trzeba się cieszyć nawet drobnymi rzeczami...nawet omszałą fontanną;)

      Usuń
  8. tyle sie dzieje w Twoim poscie ze nie wiem od czego zaczac, jako pierwsza poleci fontanna- dla mnie romanycznie z wampirem :)
    2 kgesi czy kaczki nie to byly gesi, nie jadam zabitych zwierzat wiec to nie bajka dla mnie, nalewki jak najbardziej sprobowalabym chetnie. a Twoj praktyczny zestaw bardzo bardzo fajny, a najfajniejszy usmiech rudzielca jest :) buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o działo się działo:D
      coś od mięsa nie mogę się odzwyczaić...a do nalewek przekonałam się niedawno:D
      Przesyłam jeszcze jeden uśmiech rudzielca!:D

      Usuń
  9. W turkusach i kobaltach bardzo, ale to bardzo Ci do twarzy... Zresztą to moje, jak wiesz, ulubione kolory. Gęsi... nigdy ich nie lubiłam, zawsze mnie goniły, więc też wolę je na półmisku... Może to okrutne, ale tak jest... Nalewki wygladają zachęcająco, a fontanna faktycznie jak z zaczarowanego ogrodu. Co by nie pisać - to Ty jesteś ozdobą zdjęć. Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jesteśmy mięsożerne, więc ciut okrutne;)
      wiem, że kolorami trafiłam w Twój gust:D
      Dziękuję Basiu:)))

      Usuń
    2. Taro mam pytanko... Nie wiem, jak to się stało, ale ciągle jest widoczny mój wcześniejszy post, a nie ten nowy wczorajszy z Egiptu. Ty go jednak widziałaś, napisałaś komentarz, ale u Ciebie też obrazek jest ten - miodowa sukienka...??? Możesz mi jakoś pomóc?

      Usuń
  10. Lubię takie imprezy, "na gąskach" nie byłam ale na Święcie Śliwki tak.
    Urocza fontanna, a Ty jak rusałka...
    Naleweczki...O tak!!!
    Przeprowadzaka? Może nie będzie a jak będzie to dasz radę...pozdrawiam sedecznie...

    OdpowiedzUsuń
  11. A dopiero co Ci pisałam o przeprowadzce ,żebyśmy mogły kawy i wina się napić !!!
    Zdradź coś -jaki region???
    Juz czekam niecierpliwie na wieści :))) Może jednak opolszczyzna :))
    co do czosnku,to kupiłam dziś 1/2 kg i będę sadzić na grządce ,bo teraz jest na to czas :))
    No i ,że kurwicy nie wypiłaś to tu mnie zawiodłaś :((

    OdpowiedzUsuń
  12. o jak to, jak to przeprowadzka?? eee no nie, mam nadzieję, że uda się ostać w Bydzi. No chyba, że do pyrów się trafi rzut ? ;D
    Pięknie Ci Rusałeczko w tych niebieskościach! i super relacja, jak zawsze czytam z przyjemnością! Tara, ja się tu u Ciebie po prostu relaksuję :))) :*
    (oczywiście Kurwica mnie zainteresowała, muszę dorwać ten trunek, pasi do mnie idealnie hehe )

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tytułu postu najbardziej zaciekawiły mnie naleweczki, ale jak zaczęłam zdjęcia oglądać, to fontanna jest faktycznie de best! Ja co prawda mam prawo jazdy, ale sprytnie je trzymam głęboko w szufladzie od lat 10 i jakby co, to nie prowadzę nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazdroszczę troszkę tego świętowania:))))w niebieskim jest Ci bardzo ładnie:))))a fontanna jest urocza:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach magiczne miejsce. Fontanna! Nie wiem, czy czytujesz Sapkowskiego historie o wiedźminie, ale oczyma duszy od razu zobaczyłam scenę z opowiadania "Ziarno Prawdy", z piękną wampirzycą w białej sukni siedzącą na starej fontannie - tyle, że tam jeszcze był kamienny delfin. Było jak to w świecie wiedźmińskim - groźnie, krwawo - ale też och jak romantycznie :)
      Kurwica, haha, to musi być trunek dla mnie :D A ja nastawiłam właśnie pigwóweczkę - niech się przegryza.
      Wojsko, no tak. Jednych ciągle przerzucają z miejsca na miejsce, inni z kolei chcieliby zmienić, a dowództwo ich nie puszcza, zawsze coś. A dokąd byście się ewentualnie przenosili, jeśli można wiedzieć?
      BTW turkus jest stworzony dla Ciebie, ale to niezawodnie wiesz.
      BTW2. Kiedyś byłam gęsiareczką :) u mojej babci na wsi przez jakis czas była hodowla gęsi w byłym PGR, wszystkie dzieciaki ze wsi zaganiały co wieczór 1000 gęsi do zagrody - ale był ubaw :)

      Usuń
  16. Niesamowita jest ta fontanna, bardzo podobają mi się takie opuszczone miejsca zawsze:) Może to dlatego, że podobnie jak Ty, przeczytałam też znacznie więcej horrorów;)

    Bardzo ładnie wyglądałaś podczas imprezy ku czci gęsi:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Beautiful pics
    Amusing atmosphere
    xoxo
    www.welovefur.it
    www.welovefur.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo fajne, radosne zdjęcia.Serdecznie pozdrawiam.http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń
  19. połączenie kolorów wyszło świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nice mix color !!
    cool !


    Kisses
    http://www.thetrendysurfer.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Nominowałam Cię do zabawy jako jedną z moich ulubionych blogerek. Zechciej, proszę, zajrzeć na mój blog i odpowiedzieć na parę pytań.

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna miejscówka - ta fontanna jest fantastyczna! Od razu mam skojarzenia z starymi, tajemniczymi ogrodami skąpanymi w jesiennej mgle... Uwielbiam takie klimaty!

    P.S. Bardzo Ci do twarzy w tych turkusach! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ty to mmasz wycieczki! Piękny staw odnalazłaś :D Lubię takie jarmarki!

    OdpowiedzUsuń
  24. Jesteś piękną rusałką. Fontanna tez mi się podoba. Fajna wycieczka. Tez czasami jeździmy na takie. U nas to mąż degustuje, bo ja od alkoholu wolę prowadzić samochód.
    A może przeprowadzisz się na Śląsk? Znam ból przeprowadzki. Pakowałam już cały dobytek 4 razy. Na szczęście od 10 lat mieszkam na jednym miejscu. I oby tak zostało.
    Pozdrawiam cieplutko :):):)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajne są tego typu imprezy, można i zobaczyć i posmakować ciekawostek kulinarnych i wyskokowych :) Wiesz Ty, byś była piękną rusałką ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. o kurcze, ale magiczne zdjącia! fiu fiu podoba mi się i to bardzo te z fontanną są zachwycające a faceci się nie znaja ;)
    ja tam na Marcina jadłam słodziutkie rogale, a nie gęsinę ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Dziewczyny serdecznie dziękuję za komentarze!!!
    Żałuję, że nie mogłam zajrzeć wcześniej i Wam poodpisywać (teraz, to musztarda po obiedzie;))... Bardzo miło mi się czyta wszystkie słowa od Was:)))
    Mama mnie odwiedziła, dlatego nie miałam czasu na internet i bloga.
    Buziak dla każdej z Was z osobna i razem:*:)))))))

    OdpowiedzUsuń