czwartek, 29 stycznia 2015

Bal mi się szykuje....

A JA NIE MAM W CO SIĘ UBRAĆ !!!
W czarnej frędzelkowej, jak widać po dacie i tutaj klik, tańczyłam już nie raz....

Czerwona też już się wyszalała:D

Ta była po domu, więc chyba na bal się nie nadaje ;)

Koronkowa zaliczyła  Andrzejki...

W wężową skórkę już się nie wcisnę! Poważnie!:D

W trampkach i krawacie nie pójdę, bo mąż się do mnie nie przyzna;)

Chyba się w to boa owinę :D

Po sklepach jeszcze nie buszowałam.

W szafie mam ostatnia deskę ratunku;)
Vintage!
Kupiłam ją ze 22 lata temu na Bal Podchorążych.
Bardzo dawno nie tańczyła...:D
Sukienka - New Fast, Vintage

Mam dwa tygodnie, więc powinnam coś wymyślić;)

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Trzy tanie lakiery do paznokci:)

Tanie lakiery są dobre, bo są dobre i tanie:))

Już kilka lat temu przestałam  kupować te powyżej 10 zł.
Odkąd długotrwały, bodajże 7-dniowy lakier,
Margaret Astor odprysnął mi na drugi dzień;)

Taki  Eveline w cenie ok. 7-10 zł trzyma się całkiem długo.
Do tego ładnie się rozprowadza i  szybko wysycha.
Nie robią się smugi i już jedna warstwa  super wygląda.

Na fotce poniżej widać, że po 4 dniach starł się jedynie po brzegach.

Miss Sporty
Podobnie jak Eveline - trzyma się kilka dni, 
ładnie się rozprowadza, szybko schnie i brzydko nie odpryskuje.

Na fotce są dwie warstwy .

Wibo
Nowinka z Wibo - lakier strukturalny.
Jak tynk :D

Może się ciut nierówno nałożyć, co widać na kciuku.
Trzyma solidnie i ciekawie wygląda.

Ma dwa minusy:
 - trzeba uważać  zakładając rajstopy, bo zahacza;
 - prostokątna zakrętka żle się trzyma w ręku podczas malowania.

Ma naprawdę nierówną strukturę i grudki:D

Te w wersji gładkiej nie mają takich wad;)


Polecam jeszcze lakiery Lovely tutaj klik i tutaj przykłady :)


Gdy wydam na lakier 6 zł, to nie jestem zła, gdy mnie zawiedzie;)
O dziwo, te tańsze kosmetyki są coraz lepszej jakości.

Dlatego nie dam ponad 30 zł na  Maxa Factora lub 40 na L'Oreal.
Wolę za tę kasę kupić książkę lub wyjść do kina:D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Znowu się spotkałam z kilkoma przypadkami kradzieży zdjęć.
Makijaż jednej z koleżanek wylądował jako reklamówka Avonu,
 a innej skradł tekst i zdjęcia gabinet medycyny estetycznej.

Dlatego zrobiłam sobie taki mały dopisek na pasku .
ModaCafe pierwsza tam wylądowała.
Portal kradnący zdjęcia na potęgę i na tym zarabiający.

Pewnie i tak, to złodziei nie odstraszy, ale mnie jest z tym lepiej:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

czwartek, 22 stycznia 2015

Mała czerwona...na 46 urodziny:)))

Zwykła, prosta... czerrwona sukienka:D
Obok małej czarnej, każda z nas powinna mieć ją w szafie.
Moja trafiła mi się jakiś czas temu. 
Wyszperałam ją na allegro... za 18 zł!:D


 Jest bardziej czerwona niż w różu;)

 Oprócz czerrwonej pomadki nic jej więcej nie trzeba...
Dlatego pazury są nude:))
 U stópek w czerwieni;)

 No i tak sobie gadam o kiecce omijając ciężki temat... No dobra...
Znowu mi stuknął kolejny rok..
Jakoś trza to przeżyć...
Ok!
 Po raz drugi mam 23 lata i tak mi teraz pasuje!:D
 Jestem koszmarem wszystkich krzyczących o starzeniu się z godnością...
Znowu  przeczytałam "ciekawą" opinię stylistki, 
o dojrzałych paniach, które według niej powinny ubierać się stosowniej do wieku. 
Dżinsy i trampki zostawić nastolatkom, a kolorowe, krótkie sukienki 20 i 30-tkom:D
Panią stylistkę z Interii zaszokowała m.in. Agnieszka Perepeczko - jak  można po 70-tce zakładać dżinsy, bluzki z dekoltem i cieszyć się życiem! No koszmar!;))
Cóż by na mnie powiedziała!
Wszak bliżej mi do 50-tki niż trzydziestki;)
Że się tak brzydko wyrażę - wali mnie to:D
Z Chodakowską zrzucę brzuch, który mi nieco z tej kiecki wyłazi 
i latem po plaży w kostiumie będę biegać:D
Ewentualnie w trampkach i spodenkach do Biedronki;))
Dopóki mnie jakieś lumbago nie powali, to zamierzam cieszyć się życiem na maxa:D
I trzymać się powiedzenia Joan Collins :
 "Wiem, że się starzeję, ale to nie oznacza, że mam wyglądać gorzej":D
A jak zacznę wyglądać gorzej, to strzelę sobie kolczyk w pępku:D


Taką kartkę z okazji urodzin dostałam dzisiaj od przyjaciółki:D
Ale się uśmiałam!!!
Grunt, to zdrowie i poczucie humoru!:)))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sukienka - Reserved
Buty - Motivi
Pomadka - Bell 03
Lakier - Miss Sporty 010
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Domowa mikrodermabrazja VisaCare - moja opinia.

W końcu się zebrałam, żeby napisać opinię o Philips VisaCare..
Tak długo się do tego zbierałam, bo chciałam to urządzenie solidnie przetestować
 i napisać Wam naprawdę szczerze co o nim myślę.

Od razu powiem Wam to, co powiedziałam moim siostrom :
" Nie kupujcie, szkoda kasy.
No chyba, że macie na zbyciu 1200 zł do wydania na pierdoły." :)

A dlaczego tak uważam?
Dlatego, że po kilku tygodniach stosowania nie zauważyłam żadnej konkretnej zmiany,
 która pozwoliłaby mi z ręką na sercu namawiać Was na zakup tego urządzenia.
I nie robię tego z zawiści, że sobie je kupicie
 i będziecie dzięki niemu piękniejsze ode mnie;))
 Może dlatego, że nie jestem typową testerką, to moja opinia nie jest taka do końca pozytywna;)

Ale od początku.
 Philips VisaCare wygrałam w konkursie na Wizażu klik.
Nadal się z tego faktu cieszę:)

Urządzenie posiada dwie końcówki: łagodną i normalną, ładowarkę i etui. 
Do tego instrukcja.

Plusy:
- dwie końcówki;
- jedno ładowanie starcza na miesiąc, a nawet dłużej;
 - zabieg w zaciszu domowym;
- urządzenie można zabrać ze sobą wszędzie.

Minusy:
- cena! ok. 1200 zł! stanowczo za wysoka!
- instrukcja nie jest po polsku;
- kształt urządzenia nie jest wcale wygodny podczas użytkowania;
- końcówki minimum co pół roku są do wymiany;
- etui, to szmaciany woreczek ;  
wkładając do niego urządzenie z nasadzoną końcówką zahaczamy o tę szmatkę,
 ponieważ same końcówki nie mają osłonek, a są na nich drobinki ścierające; 
za tę cenę postaraliby się o jakieś solidniejsze;)

Zabieg przy pomocy VisaCare - moje odczucia:)

Plusy:
- skóra rzeczywiście wygładzona już po pierwszym użyciu;
- oczyszcza pory;
- kremy i maseczki wchłaniają się jak szalone!!! za to szósteczka!:)

Minusy:
- podłużny kształt nie jest wygodny, lepszy byłby krótszy;
- końcówki z trudem trzymają się skóry na czole i na nosie, czyli na jej cieńszym obszarze;
- trzeba uważać podczas używania końcówki Normal - można sobie narobić "malinek" na twarzy;)

Visacare używałam przez 5 tygodni, raz, dwa razy w tygodniu po 5 minut.
Nie przesadzałam.
Na początek użyłam końcówki Sensitive.
Bez szaleństwa - przeciągałam po skórze tylko po dwa razy.
Zastosowałam też na szyję i dekolt.
Nie zauważyłam mocniejszych podrażnień.
Skóra była zaczerwieniona, ale po paru  minutach wszystko ustępowało.
Końcówkę Normal użyłam dwa razy w 5-tym tygodniu.
Tutaj odczucia były mocniejsze, można nawet użyć słowa "bolesne".
 Skóra była ciut dłużej czerwona i nawet zrobiłam sobie jedną "malinkę".
Jednak do rana podrażnienia ustąpiły.
Urządzenie działa na zasadzie ssąco-ścierającej.

Producent obiecuje zwalczenie pierwszych objawów starzenia, poprawę jędrności,
 odnowę komórkową głębszych warstw skóry.
Cytując : "Optymalny poziom napięcia skóry stymuluje mikrokrążenie i pobudza fibroblasty do produkcji kolagenu i elastyny,
 co przywraca skórze zdrowy wygląd, witalność i blask" Żródło

Powiem tak:
 To czy w mojej skórze pozachodziły te super procesy, nie mogę na oko stwierdzić.
 Do tego potrzebne by chyba było jakieś fachowe urządzenie:)

Mogę jedynie potwierdzić, że skóra "po wierzchu" jest oczyszczona.
Czyli VisaCare, według mnie, działa na zasadzie solidnego peelingu.

Nie wygładziło mi ani jednej zmarszczki.
 Być może u kobiet po 40-stce jest już za póżno na zwalczanie objawów starzenia tym urządzeniem;)

Nie zniknęły przebarwienia, gdyby ktoś na taki efekt liczył;)

Poprawa witalności i blasku - to już raczej siedzi w naszej głowie.
Dobrze przespana noc lub spacer z kijkami, daje taki sam efekt;))

W sumie wszystkie testerki chwalą ten produkt, ja się ciut czepiam, bo mam już swoje lata,
 trochę doświadczeń kosmetycznych na swej skórze,
 no i wygrałam VisaCare w konkursie (nie muszę go tylko chwalić;)).


Podsumowując: szkoda wydać 1200 zł na przyrząd do peelingu.
Jeśli masz poniżej 40-stki wydaj te pieniądze na wakacje lub ciuchy.
Jeśli powyżej, to lepiej na  kwas hialuronowy lub botox;)
Decyzja należy do Ciebie:)

Tutaj reklama producenta.
Moja skóra nie stała się młodsza;)
Tutaj druga reklama.
Moja skóra jest także gładsza, bo ma oczyszczone pory, ale nie wygląda młodzieńczo.
W jędrności nie widzę różnicy, promienność... hm... kwestia oświetlenia;)

To jest moja osobista opinia i odczucia po zastosowaniu tego urządzenia.
Może na młodszej osobie działa inaczej. Może też i na starszej są lepsze efekty.

U mnie wyszło jak wyszło, czyli dobry peeling:))

Będę nadal używać VisaCare, ale tylko raz na miesiąc.
Dlaczego nie częściej?
Bo  na razie nikt nie pisze o skutkach ubocznych typu rozciągnięcie skóry itp.
Nie chcę być pierwsza;)
Bo, to działa na zasadzie masażu, ale żle zrobiony może zrobić więcej dobrego niż złego...


Miałam wstawić swoje zdjęcia przed i po.
Niestety mój aparat przekłamuje - zdjęcia po wyszły gorsze niż przed.
A nie chcę nikogo w błąd wprowadzać.

Tutaj klik bardziej profesjonalna recenzja:)
Tutaj  Philips dokładny opis urządzenia i zasada działania.

Mam nadzieję, że po tej recenzji mi go nie odbiorą;))

piątek, 16 stycznia 2015

Ruda....w stylu lat 70-tych;)

No i nie wytrzymałam!
Znowu jestem ruda tak jak lubię:)))
Od wczoraj! 
Dzięki piance  L`oreal  Płomienna Miedż:D
A w stylu lat 70-tych za sprawą dżinsowych, rozszerzanych spodni i koszuli.
Koszulę dorwałam ostatnio w Mohito (oczywiście;)).
Są fanki Zary i są Mohito:D
 Spodnie upolowałam na letnich wyprzedażach.
49 zł przecenione ze 129!
Wydłużają nogi, modelują tyły i są z cieniutkiego dżinsu - ideały:D
Gdy do tego dżinsowego mundurka dołożyłam futrzak,
 to wyszły mi takie grzeczne lata 70-te:))
Przynajmniej tak mi się wydaje;)
W tym dżinsie jestem trendy jak nigdy!
 Tutaj dowód :D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Futerko - Mohito
Koszula - Mohito
Spodnie - Reserved
Torebka - Dorothy Perkins
Wisior - Vintage, Zegarek made in USSR ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

wtorek, 13 stycznia 2015

Dama z mufką.... na WOŚP:))

Dama potrafi się zachować w każdej sytuacji:D
Dołączy na chwilę do rycerzy Jedi,
a nawet przejdzie się tanecznym krokiem w Alkogoglach :D

I wszystko, to zrobi z niesłychanym wdziękiem;)
Nie gubiąc orzecha:D

Potrafi  także... stać się ozdobą terenów zielonych:D
Fotka na tle opery, to już dla damy drobnostka:D

Bo damą się nie bywa...dama się jest;))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kapelusz - Vintage, DIY (kwiat H&M)
Mufka - SH
Rękawiczki - bazar
Płaszczyk - New Look
Torebka - Atmosphere
Spodnie - Mohito
Buty - Deichmann
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 10 stycznia 2015

Powiało nudą...

Powiało nudą... bo połączenie brązu z czernią uważam za najnudniejsze na świecie:D
Ale coś mnie na nie naszło...
 Do tego mam nudne włosy...
Ten kasztan mi nie leży i już się szykuję do czegoś ostrzejszego;)
Żeby tę nudę nieco rozwiać, użyłam mojej nowej torebki w "subtelnej" czerwieni:D
Jej strażacki  kolorek  ciut pomógł...
Resztę zrobiła czapa;)
Co prawda też jest w brązach, ale tak skutecznie zwraca na siebie uwagę,
 że nikt na pozostałą nudę nie patrzy;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czapa/opaska - Sh
Torebka - Mohito (tegoroczna wyprzedaż z 99zł na 39:D)
Płaszcz - Zara (sprzed kilku sezonów)
Spódnica - Mohito
Rajstopy - bazar 
Bluzka - Sh
Kozaki - Deichmann
Rękawiczki - Biedronka
Szal - Vintage (kupiony we Wrocławiu 20 lat temu:))