poniedziałek, 24 czerwca 2013

Koturny, których miało nie być...;)

Miało ich nie być, bo miałam sobie kupić tylko sandałki "do latania";)


Ale wiecie jak to jest... Wchodzi się do sklepu z butami i  mierzy się co w oko wpadnie... balowe szpilki, odjazdowe platformy, sandałki na  15-stocentymetrowych obcasach...
 Przynajmniej ja tak mam:D
Nie kupię przecież, ale chociaż poprzymierzam..
A te przymierzyłam i kiszka.... kupiłam;)

Na szczęście mąż zapomniał, że w tamtym roku też zafundowałam sobie koturny...;)
Obyło się bez tłumaczenia po co mi kolejne....
Syna już wychowałam w tej kwestii. Już wie, że kobieta nigdy nie ma za dużo butów !
Jeszcze synowa mi kiedyś podziękuje:D





Jeszcze muszę podziękować mężowi memu, który obwoził mnie po wszystkich CCC w Bydgoszczy w poszukiwaniu koturnów bez skazy.
Niestety, taka wydawać by się mogło dobra firma jak Lasocki, a każdy but miał usterkę.
W jednym sklepie koturny były draśnięte na obcasie, w drugim i trzecim - odpryski na paskach, w czwartym - prawie dziura w pasku!
 Żadne nie były przecenione!
Jakby, któraś miała na nie chętkę, to zalecam dokładne oglądanie przed zakupem:)


Sandałki też kupiłam ! Takie same jak dwa lata temu  klik ! :)))
Niestety po jednym sezonie przeciera się cały spód...a są takie wygodne.
Co ciekawe we wszystkich CCC były przecenione oprócz tego, w którym je nabyłam;)


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koturny - Lasocki
Sandały - Clara Barson, CCC
Spodenki - Sh
Bluzka - Diverse
Torebka - Primark
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

piątek, 21 czerwca 2013

Spódniczka z remanentu...

Remanent szafy był... 
Jak zawsze parę ciuchów wylądowało w śmietniku, parę nienoszonych od lat na kupce "może kiedyś założę", a reszta wróciła z powrotem na półki:))


Spódniczka ma już kupę lat. Jest chyba z jakiejś żorżety i po zwinięciu mieści się w dłoni. Pewnie dlatego zapodziała mi się w szmatach na długo...


Delikatna, zapinana z przodu na guziki, przewiewna - idealna na upał:))


Koturny są zeszłoroczne, a torebka tegoroczna:D


A teraz najlepsza część, czyli moja "szafa"!
Koronka chciała ostatnio zobaczyć, gdzie trzymam ciuchy;)
Otóż na kilku półkach i w małej szafuni:D


Perfekcyjna Pani Domu załamałaby ręce... Nie mam porządku pod linijkę;)
Ale żeby pomieścić się na tak skromnej przestrzeni trzeba mieć system.
Mój jest taki, że udaję iż mam szafę z gumy i ciuchy "niesezonowe" uciskam na tzw. pych, a te sezonowe mieszam kolorystycznie, żeby łatwiej znależć konkretną rzecz.:)



Powyżej widać system "na pych":D
Poniżej zresztą też;)
Szafa 80 cm szerokości musi zmieścić ciuchy letnie i zimowe.


W czterech szufladach 40-kach trzymam bieliznę oraz pierdoły typu apaszki i rękawiczki.
Jeszcze bardziej upchnięte mam buty;)


Tak właśnie radzi sobie żona żołnierza po kilku przeprowadzkach.
W pierwszym mieszkaniu ciuchy miałam w pudłach, w drugim zafundowałam sobie szafę, którą musiałam zostawić, bo nie było jej gdzie wstawić w trzecim, a teraz w czwartym szkoda mi wyrzucać kasy w błoto na szafę. Niestety w razie przeprowadzki wojsko za takie rzeczy nie zwraca...A mieszkam na kwaterze tzw. przejściowej, więc prędzej czy póżniej będę musiała ją opuścić.
To jeden z uroków życia w armii;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - z dna szafy...
Top - Camaieu
Buty - Zara
Torebka - Primark
Bransoletka - prezent od syna:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


poniedziałek, 17 czerwca 2013

Moja pielęgnacja rudych włosów.

Czyli co robię, żeby mi nie wypadły po tych farbach i jako, tako wyglądały:)
Na wstępie mała porównywarka.

Fotka sprzed kilku dni - włosy dwa tygodnie po podcięciu i farbowaniu.

Włosy dzień po farbowaniu i podcięciu.

Koniec kwietnia 2013 - przed podcięciem.


Od końca lutego starałam się je odżywiać intensywniej.
 Zaczęły odzyskiwać naturalny skręt.



Mam z natury rzadkie włosy, ale za to puszyste z tendencją do sianowatości niestety..
Raczej falowane niż kręcone.
Pojedyńczy włos jest delikatny i cienki.
Farbowanie spowodowało, że stały się bardzo suche i jeszcze bardziej sianowate.
Skręt zaczął zanikać.


Po wakacjach 2012 miałam na głowie suchą szopę:D
Jesień i zima przyniosły trochę stresu, co też im nie pomogło.
Do tego czapki spowodowały elektryzowanie się całej czupryny.
Odżywki stosowałam sporadycznie - raz na miesiąc Jajcarską maseczkę.
Włosy traktowałam tak jak przed farbowaniem i był, to wielki błąd.
Na szczęście trafiłam na bloga Anven:D


Od lutego wzięłam się solidniej za moje umęczone włosiska.
Co prawda efekt nie jest jakiś spektakularny - nie mam loków do pasa;)
Dla mnie ważne jest, że są mocniejsze (co potwierdziła moja pani fryzjerka;)), zaczęły falować i nie wypadają.
Różnicę najbardziej widać na końcówkach:))

Utrzymanie rudego koloru nie jest łatwe. Szybko się wypłukuje i szybko widać odrosty. Jednak nie zamierzam z niego rezygnować :D
Dodatkowo męczę moje włosiska termolokami - średnio  co drugi dzień.

Tak wyglądam przed wyjściem  "po bułki", gdy nic z włosami nie zrobię, tylko umyję i wysuszę naturalną metodą bez suszarki -  "niech se schną";)

A teraz do sedna!
Od razu mówię, że nie jestem przykładową włosomaniaczką.
Chociaż na początku starałam się być... Próbowałam pić te rozmaite herbatki, na włosy nakładałam wszystko po kolei - oleje i odżywki.
Skutek był taki, że po kilku dniach miałam odruch wymiotny na widok saszetki z pokrzywą, a moje włosy przyklapły na amen.
Stwierdziłam, że muszę tak zacząć o nie dbać, żeby nie męczyć ani ich, ani siebie:))


Oleje ! 
W nieoznakowanej buteleczce jest cenny olejek Khadi!
Dostałam go od siostry i staram się go wcierać w skórę głowy, i włosy przynajmniej raz w tygodniu.
Oba olejki nakładam na zmianę, Alterra rzadziej - na 1-2h przed myciem.
Khadi czasami na noc .


Jeśli użyłam oleju, to po umyciu stosuję już tylko odżywkę w sprayu.
Moje włosy obciąża wszystko:)
Jeżeli nie nakładałam oleju, to stosuję odżywkę do spłukiwania np. Garniera.
Kolejnego dnia po myciu odżywkę bez spłukiwania Joanna,
Stosuję je po prostu naprzemiennie:)


Włosy myję co dwa dni. Szampony też stosuję na zmianę.
Ten w rudej butelce Isany, jest oczywiście do rudych włosów:D
Ten niebieski Barwy jest oczyszczający - używam go tylko raz na miesiąc.


Włosy suszę bez użycia suszarki i nie rozczesuję ich po myciu ani grzebieniem, ani szczotką - tylko palcami:)
Do stylizacji, jak widać cudów nie mam:D
Odżywka Isany nie znalazła się tutaj przypadkowo.
Pryskam nią suche włosy, ugniatam rękami na szybko i mam delikatne fale.
To w przypadku, gdy nie kręcę włosów termolokami.
Po termolokach stosuję lakier - ten Isany jest delikatniejszy.
Nie lubię mieć kasku na głowie;)

Pewnie miałabym śliczne loczki, gdybym poświęciła im więcej czasu.
Mnie wystarczą takie po 2 minutach ugniatania;)
O używaniu termoloków można poczytać tutaj:)
Nie zawsze kręcę wszystkie włosy, często tylko te wokół twarzy.

Na rudo robię sama się co trzy tygodnie farbą L`oreal lub Joanny.
 O ich wadach i zaletach jeszcze napiszę:)

Próbowałam też oleju kokosowego i kozieradki.
Niestety olej choć pachniał pięknie powodował elektryzowanie mojej czupryny, a kozieradka tak zalatywała, że tylko z klamerką na nosie dałabym radę ją znieść;)


Ile włosów - tyle rozmaitych porad:))
Dorzuciłam więc i coś od siebie. Może komuś coś się przyda:)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

P.S. Okazuje się, że bardzo ciężko jest zrobić zdjęcie włosom!
Co fotka, to inny kolor!
Tylko w łazience coś mi z tego wyszło;)

czwartek, 13 czerwca 2013

Plisowanka

Szał na plisowane kiecki minął, a jak szał na coś mija, to wpada mi, to w ręce.
Pewnie też tak macie:)



 Wyszperałam tę maliznę na allegro, a jako, iż  na kolanach jeszcze zmarszczek nie mam, to stwierdziłam, że mogę się w nią wystroić;))
A, żeby było jeszcze strojniej przy tej prostej bluzeczce - kolczyki są nader bogate;)


Do tego butki "na lata" -  dlaczego tak się zwą, wyjaśnienie tutaj:D

 

I mogę śmigać, aczkolwiek niedaleko, bo butki ładne, ale cholery niewygodne jak diabli! ;))))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - Atmosphere
Bluzka - Auchan za 11 zł, wyjątkowo dobry materiał!
Buty - RocketDog
Torebka - Primark
Kolczyki - z dna szkatułki, ponad 20-letnie:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

wtorek, 11 czerwca 2013

25 lat po maturze... czyli spotkanie klasowe:D

Do końca nie wiedziałam czy pojadę....
Z Bydgoszczy do Wrocławia nie jest tak bliziutko, pojawiały się rozmaite przeszkody... ale udało się i w zeszły weekend siedziałam we Wrocku zamiast na blogu;)


Ciuchy, to był pełen spontan, czyli szału ni ma;)
Dzień wcześniej walka z odjęciem sobie lat:D
Maseczka Eveline obiecywała spektakularne usunięcie zmarszczek. Walnęłam ją więc sobie wieczorem ( jedno -10) oraz rano, czyli drugie minus 10 i z tą optymistyczną myślą, iż odmłodziłam się o dwadzieścia lat  wybrałam się na spotkanie z klasą;)))))


Mało nas się pojawiło, ale warto było przyjechać!
Nikt się nie zmienił!
 Wszyscy zdrowi, pomijając dolegliwości kręgosłupa, lekką ślepotę, głuchotę oraz sklerozę (oprócz ślepoty wszystko mam ja:))).
Jeden z kolegów po dżentelmeńsku stwierdził, że ząb czasu  koleżanek nie nadgryzł - dzięki Robert:))))))
Wszyscy zapracowani - w szkołach, przedszkolach, sądach, urzędach, szpitalach...w Polsce i po świecie...
Narozmnażaliśmy się nieco przez te lata, ale żadna jeszcze babcią nie jest;)
Nawet mamy potomstwo w  "szoł biznesie" - piosenkarka Ewelina Lisowska, jest córką naszej koleżanki:)))
Było super! Powspominaliśmy, pośmialiśmy się, obgadaliśmy nieobecnych!:D
 Dlatego następnym razem frekwencja będzie na pewno 100%;))


Wiem, wiem.... czekacie na porównania - jak wyglądaliśmy 25 lat temu...
Nie wrzucam zdjęcia klasowego, bo nie każdy by sobie tego życzył - macie tylko mnie... i Anię:))


 Ja i Ania - psiapsióły od podstawówki po teraz:)))

 Fotka przed wyjściem na spotkanie - z bratem moim:))


Minęło 25 lat.... a jakby, to wczoraj było...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Top - Sh, Hennes
Spodnie - Orsay
Buty - Sarah Karen
Torebka - Atmosphere
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Spódnica z niespodzianką.

A co jest tą niespodzianką?
Nie jest nią  długość spódnicy ani krój.....


Nie są nią różowe pazury, a tym bardziej me włosy rude... aczkolwiek świeżo podcięte;)


Buty też odpadają...;)

I
I
I
I
I
I
I
V
V
V
V

Ta dam!!!!
Niespodzianką jest jej przód!!!:)))



Taki se ma skromny wzorek:D
Wyszperana na allegro - 24zł!



Czerń stroju ma ten wzorek jeszcze bardziej wyeksponować.
Miałam nie zakładać żadnych ozdób, ale w ostatniej chwili przypomniały mi się moje stare kolczyki.
Wzbogaciły skromną górę i chyba pasują do kiecki:))
Wyszło więc "na bogato".

Czyli akurat żeby uczcić 4-te urodziny bloga!
Oczywiście jak zawsze jestem spóżniona, bo jak co roku o nich zapominam;)
Były jakoś na początku maja...

.

Co jakiś czas ktoś lub coś mi o nich przypominało, a ostatnio była to Sonia, która zaprosiła mnie do zabawy pt. "Co się znajduje w twojej torebce".
W pierwszym miesiącu blogowania już się w nią bawiłam:D
Akcja w 2009  zwała się - "Pokaż swoje wnętrze".
Jak ten czas leci... 
W torebce nadal nosze podobny asortyment - zmienił się tylko telefon i błyszczyk;)
I nadal lubię małe torebeczki, więc za wiele do nich nie zmieszczę.
Jeśli macie ochotę dołączyć do zabawy, to zapraszam:))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - Atmosphere
Bluzka - stara bardzo, z dna szafy;)
Kolczyki -  Vintage, ponad 20-letnie...
Buty - Prima Moda, tutaj
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 1 czerwca 2013

Od dziecka modna:D

Modna byłam ja i moja psiapsiółka:))

1979
Ja, to ta w tej krótszej mini:D
Zwróćcie uwagę na bogatą kolorystykę i śmiałe połączenie wzorów!
Przyjaciółka, skromniejszą długość spódniczki nadrobiła kontrastowymi podkolanówkami:)))
Ja natomiast pokazałam wiotkie nóżęta w całej krasie:D
Modne chodaki w czerwieni były idealnym zwieńczeniem tej wyszukanej stylizacji:D
Rzuca się też w oczy golf z elementem w paski!!!
Fartuszki były tutaj zbędnym dodatkiem, ale niestety wymaganym wtedy w szkole.
Zauważcie, że mój został skrócony (dzieło mamy);)

Jak już się przestałyście śmiać, to dalej do albumów i wspominajcie dzieciństwo!
Ale tylko te miłe chwile:)))