poniedziałek, 30 czerwca 2014

Nowe koturny i stara reszta;)

..

 Nowe koturny nabyłam podczas poszukiwania sandałków do latania.
Rymło mi się:D
Ponieważ w tamtym roku klik (dwa lata wcześniej też klik;)), także w czasie szukania sandałów kupiłam koturny, postanowiłam twardo, że ani spojrzę na półki z nimi!
Obeszłam kilka sklepów ze wzrokiem wbitym w samo obuwie letnie na płaskim obcasie.
No i niestety w CCC jedno z moich ocząt na chwilę straciło kontakt z sandałkami, a zahaczyło o ten koturn poniżej!
I kiszka! Przymierzyłam! Jak na złość leżały jak ulał!
Mam kolejne koturny!:D

Lasocki

Czyli są nowe koturny i stara reszta:))
Już się chyba domyślacie, że koszulka z pieskiem jest moją ulubioną?


Była już w wersji eleganckiej klik, z koturnami i całkiem na luzie,
 na festynie klubowym:)


Nareszcie koniec sezonu i nie trzeba co tydzień jeżdzić na mecze!

Na zakończenie synkowie się zemścili i wygrali mecz z tatusiami:D
Ten na bramce, to mój synuś;)



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Koturny - Lasocki
Spodenki - Big Star
Koszulka - Sh
Torebka -  Sinsay
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


piątek, 27 czerwca 2014

Elegancja na luzie i z humorem:D

Jestem elegancka, bo mam szpileczki:D


Luzu dodaje mi ołówkowa ze streczu, a humoru, to już same widzicie co:D


 I jak tu takiego psiaka nie lubić?:D

Jakby co, to ja nie mam ogonka - zamek na spódnicy się odznacza;)


 Te wszystkie szare skarby, to moje nowe nabytki!
Koszulka za złotówkę! A szpilki i kiecka z wyprzedaży z Mohito!


 Z okazji tych szarości naprawiłam swoje ulubione okulary.
Tutaj mi się zepsuły;)


Żeby te szarości odrobinę przełamać, dodałam ciut kobaltu i oranżu:D


 Poniżej psina się wkurzyła, bo zasłoniłam jej jęzor:D






 Ten psiak jest idealny na poprawienie humoru:D
I jaka dzięki niemu jestem elegancka!;))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szpilki - Mohito
Spódnica - Mohito
Koszulka - Sh
Torebka - Dorothy Perkins
Kolczyki - z dna szkatułki...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 25 czerwca 2014

Prawie jak Scarlett... czyli 20 lat minęło...


Tak ją sobie wymyśliłam przed laty...
 A, że jestem fanką "Przeminęło z wiatrem"... Scarlett i Tary...;)
Nie mogła być inna:D



Dół był z pięciu warstw tiulu, na cienkiej halce - bez koła.
Chciałam żeby była leciutka i zwiewna:))


Zrobię psikusa przyszłej synowej (gdy się kiedyś pojawi;))
 i powiem, że moim marzeniem jest, aby założyła do ślubu moją suknię:D
Ucieszy się?:D ;)



Więcej o moich ślubnych perypetiach tutaj :D
Sprawdziła się stara prawda, że jeśli w dniu ślubu nie jest idealnie, 
to póżniej będzie dobrze.
Jakoś wytrzymujemy ze sobą od 20 lat... ;)


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Suknia - mój projekt, szyła krawcowa:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

niedziela, 22 czerwca 2014

Black-Red-White

Taki elegancki tytuł... a zestaw do Biedronki:D
Choć myślę, że gdybym stanęła przy jakiś jachcie na Lazurowym Wybrzeżu,
 to całkiem nieżle bym wyglądała;)




Przy okazji lekcja - czarne nie zawsze działa wyszczuplająco, 
szczególnie, gdy jest lekko błyszczące:)


 Ostatnio pokazałam się od strony romantycznej.
 Dzisiaj dla odmiany wersja codzienna, 
czyli dostawca żywności do paśnika 
(czyt. zakupy spożywcze w celu chwilowego wypełnienia lodówki).
:D


 Taki fryz czesany wiatrem mam często:D



Ten marynarski "szyk" uzyskałam dzięki bluzie po synu:)))
Ostatnio wystawiam stare ciuchy na allegro i przy okazji remanentu w szafie Młodego, taki zapomniany skarb znalazłam !



Co do allegro, to znowu (tutaj wcześniejsze przygody) trafiłam na kogoś nawiedzonego.
Sprzedałam kobiecie dżinsy Młodego.
Chwilowy szok przeżyłam, gdy napisała mi, że spodenki, które dostała były zniszczone
 i na dodatek śmierdzące!
Zażądała zwrotu pieniędzy łącznie z przesyłką.

Powiem szczerze, że gdyby napisała, że rozmiar nie pasuje.. Tak po ludzku..
 To oddałabym jej kasę.
Ale "te śmierdzące spodenki" poruszyły mą kobiecą dumę i obudziły góralską zawziętość.
Powiedziałam NIE.
Gdyby ktoś nie wiedział, to osoba prywatna nie ma obowiązku przyjmowania zwrotów.

Jako ciekawostka i ostrzeżenie nick tej Pani - CZAROWNICAGA.
 Warto przeczytać jej stronę "O mnie" ;)

A tutaj "zniszczone i śmierdzące" spodenki ;)
Kobieta chyba dawno nie widziała nowych w sklepie;) 

Nie wystawiła mi jeszcze komentarza
 Chyba po mojej zachęcie : " Czekam na odpowiedni komentarz i mam nadzieję, że mnie Pani nie rozczaruje" - zwątpiła ;))

Jakby ktoś miał chętkę na "zniszczone" dżinsy po mnie, to tutaj zapraszam:D
Choć te są naprawdę nieżle podziurawione;)
Na spodenki się nadają.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bluzka - Cubus
Spodnie czarne - Mohito
Spodnie czerwone - Orsay
Okulary - bazar
Kolczyki - Orsay
Buty - RocketDog
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 18 czerwca 2014

Sukienka, której nikt nie chciał...

Włączył mi się tryb romantyczny, gdy ją ujrzałam;))


Zachciało mi się falbanek, choć powinnam na nie uważać...
Łatwo nimi dzidzię piernik uaktywnić;)




Materiał, tak jak podejrzewałam - okazał się niegniecący!
Można ją zwinąć w kulkę, wepchnąć do szuflady,
 na drugi dzień wyjąć i od razu założyć. To lubię:D



No i pasuje mi do koturnów:D




Jest delikatna jak piórko i przeżroczysta!
Ta jej ostatnia cecha zmusiła mnie do założenia części garderoby, 
której dawno nie nosiłam - haleczki:))





Nie wiem czemu nikt jej nie chciał...
Widocznie mam jakiś dziwny gust;)

A licytacja była od złotówki!
I na tym stanęła:D

Z przesyłką i drobnym dopasowaniem u krawcowej - kosztowała mnie 20 zł:))


Grumpy - okazało się, że jestem cała w sieciówce!
Nie wywalisz mnie z obserwowanych?! :D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sukienka - Zara
Buty -  Zara
Kolczyki - z dna szkatułki...:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 14 czerwca 2014

Całe życie z niedowagą i nagle... 51 kilo !!!

Ten wpis ma być nadzieją dla filigranowych dziewczyn,
 walczących o to by przytyć.
Wiem, że zawsze jest odwrotnie - wszystkie kobiety chcą schudnąć.
Ja jednak należę do tych, które całe życie były pod kreską siatek centylowych.
I od razu pragnę zaznaczyć, że nie jest moim celem kokietowanie :
 "Ojej, jaka, to ja jestem teraz idealna!".
Choć komplementy zawsze są mile widziane:D


Po prostu osiągnęłam, to co zawsze wydawało mi się niemożliwe!
Co lepsze! Wygrałam zakład z przyjaciółką!
Zakład sprzed ponad 20 lat!
Ona miała schudnąć do 48 kilo, a ja przytyć!
Hehehe, po tylu latach wygrałam z nawiązką! ;))


Co sprawiło, że nagle nabrałam masy?
Podejrzewam, że te "babskie" hormony po 40-stce;)
W tamtym roku po 44-tych urodzinach zaczęły działać!

Ważne - całe życie jadłam co chciałam i ile się dało.
Co prawda jako dziecko byłam niejadkiem. 
Podejrzewam, że zwyczajnie jadłam tylko, to co lubiłam, ale moja mama opieprzana przez lekarzy na każdym bilansie zdrowia, bardzo się o mnie martwiła.

Urodziłam się bowiem w czasach,
 gdy okazem zdrowia był maluch w stylu ludzika Michelin;)
Wszyscy chcieli mnie utuczyć na siłę - nie dałam się ;)

W podstawówce już byłam żarłokiem i tak mi zostało do dziś.
Mój rekord z liceum - zupa plus 18 ruskich pierogów ze śmietaną!:D
I chuda jak patyk;))
Co oczywiście skwapliwie wypominały mi "życzliwe" koleżanki.
Tak samo jak dziewczyny z nadwagą, mają przechlapane te poniżej normy.
Grunt się takimi nie przejmować... "życzliwymi";)
Stwierdziłam, że mają niezłe kompleksy,
jeśli muszą się dowartościowywać kosztem innych.

Pewnie, że jako nastolatka też byłam zakompleksiona!
Współczuję mojej mamie - pamiętam swoje fochy:D

Na dodatek trafiłam w fatalny okres jeśli chodzi o modę:/
Lata 80-te ! Wszystko było na mnie za duże!

Ale nie zrażałam się i kombinowałam po swojemu;)

W liceum ważyłam ok. 40 kilo:D
I tak mi zostało na długie lata.



Jako 25-latka biorąc ślub ważyłam 38 kilo!!!
Praca i stres w tym czasie zrobiły swoje;)


 Nabrałam masy jako mężatka - 45:D



Gdy zaszłam w ciążę byłam na etapie schudnięcia - 43 kg.
W ciągu 3 miesięcy ciąży przez mdłości, zjechałam do 41 kilo!

Jak już mi mdłości przeszły i zaczęłam normalnie jeść - nadrobiłam szybko straty;)

Na zdjęciu jestem z przyjaciółką - ważymy po 52 kilo!
Tylko, że ja jestem w ósmym miesiącu;)

Przed porodem - ok. 54 kilo:D
Parę dni po - 48 !

Przytyłam tyle ile potrzebował syn - urodził się z masą 3800!

W ciągu pół roku schudłam do 41 - karmiąc piersią;)
Karmiłam z taką wagą bez szkody dla siebie i dziecka.
 Tylko dlatego, że była to waga naturalna - nie odchudzałam się i jadłam normalnie!
Natura wie co robi;)
Karmiłam 2 i pół roku.

Póżniej waga podskoczyła i oscylowała wokół 44-45 kg.

Aż do zeszłego roku;)
Nagle pożegnałam się z rozmiarem XS!

Nie przejmowałam się tym zbytnio.
 Szczególnie, że pączki, które zwykle lądują w dolnej części ciała,
 litościwie ominęły talię i wylądowały w staniku;))

Hehehe, osiągnęłam krągłości:D
Nigdy ich nie miałam:D
Jest jednak jedno ale... Zaczęło ich być ciut za wiele jak na mnie!
Alarm mi się włączył, gdy zimą nie weszłam w moją ulubioną ołówkową!!!
Rozmiar 36!


Postanowiłam, że trzeba pierwszy raz w życiu się odchudzać!
Odrzuciłam biały chleb i słodycze!
Ze słodyczami nie miałam problemu, bo nigdy ich za wiele nie jadłam;)
Zostawiłam sobie jednak poranną kromeczkę z Nutellą;)
Ograniczyłam cukier - zamiast słodzić kawę 4 łyżeczkami, słodzę 2-ma!

Odstawiłam colę!

No i zaczęłam ćwiczyć.

Nie katuję się, bo nie ważę 100 kilo;)
Ale nie chcę się zapuścić.
Chcę mieć talię:D

Obecnie ważę 49kg przy wzroście 158.
Weszłam w ołówkową! :D

Wcale nie chcę zjechać do starej wagi 45.
Uważam, że lepiej jak dojrzała kobieta ma parę kilo więcej.
Skóra wygląda lepiej, młodziej. Ciało jest jędrniejsze;)
No i własny tłuszcz doskonale wypycha zmarszczki od środka:D

Tak więc filigranowe! Jest nadzieja na przytycie!

Nie wiem ile mogłabym przybrać, gdybym się nie ograniczała tak jak kiedyś.
Nie będę próbować;)
Choć może wcale nie dużo.
Moje klik siostry i ciotki są szczupłe, więc mamy to w genach;)
Na dowód poniżej - moja mama (w paskach;)) ze swoimi siostrami:D

Wszystkie ok. 60-ki, to wiek, nie waga;))

Same laski!:D

Chyba  mogę im za geny podziękować :D