wtorek, 11 grudnia 2012

Deja vu...przedświąteczne...;)

Ale to już było... ----- :-)


Przypominam ... jeśli włączy  Wam się tryb mycia okien lub nadmiernego pucowania wszystkiego dookoła... usiądżcie i poczekajcie aż się wyłączy:D
Ułatwiania sobie pracy oraz oszczędzanie swych sił jak najbardziej wskazane.
W końcu mamy prawo świętować szczęśliwe, a nie zmachane jak dzikie konie po westernie;)


Do moich ułatwień należy stary zeszyt, o którym pisałam w tamtym roku:)
Założyłam go przed pierwszymi świętami, które przyszło mi przygotować samej.
Mam gotowe menu i od razu spis zakupów.
Zeszyt ma już 18 lat:D


Na początku małżeństwa byłam tak ambitna, że nawet piekłam ciasta!
Po wyrzuceniu kilku do śmieci przerzuciłam się na kupne, a przy okazji mam więcej wolnego;)


Wielkanoc też już gotowa;)
Po menu widać, że kucharka ze mnie żadna...hehehe.
Niestety dla męża mego, należę do kobiet  urodzonych bez tego chipa odpowiedzialnego za funkcję gotowania:D
A co jeszcze gorsze...wcale mnie to nie martwi;)

44 komentarze:

  1. ...a ja tam też nie jestem super kuchareczką, coś gotuje i piekę a najbardziej lubie ciasta "bez pieczenia", co do świąt to nie szleje, sprzatam na bieżąco, więc pracy mniej, wymyje okna i odkurze dokładniej i już....wigilia u ,mnie więc trochę pracy będzie....taki zeszyt to skarb, nie trzeba myśleć i zastanawiać się co i ile....zdjęcie super....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo najważniejsze, to tak robić żeby się nie narobić;)
      przecież w świętach nie porządki są najważniejsze...wiadomo co...prezenty!;))

      Usuń
  2. :) Uwielbiam Cię ;D
    P.S. Skserujesz zeszyt? No może być skan mailem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, przepisz sobie leniuchu:D

      Usuń
  3. Genialne w swojej prostocie a człowiek się głowi niepotrzebnie co roku :) Wystarczy skserować jedną kartkę z listą zakupów i iść do sklepu albo lepiej zamówić online :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! mam gotowca od 18-tu lat;)

      Usuń
  4. Też nie mam takiego czipa, niestety, ale mnie to wkurza, bo się wszyscy czepiają. Jak nie słownie, to wymownymi spojrzeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naucz się olewać te spojrzenia:)) na mnie one absolutnie nie działają, a co lepsze dla mnie, zrobiłam w zasadzie atut tej swojej niemocy kuchennej...i naprawdę nie mam nigdy wyrzutów, że mi coś nie wyszło, czy czegoś nie umiem...a co to jak kucharką jestem! żadnej szkoły w tym kierunku nie kończyłam;))

      Usuń
  5. Boska jesteś! uwielbiam Twoje podejście do kwestii kurodomowych!!!!

    Ja się na poczatku naszego mieszkania razem spalałam na maksa. Ale przyszły swięta ciężarne, Młoda ciążyła, brzuch zasłaniał i stwarzał dystans, do tego miałam wrażenie, ze rodzę 2 miesiące przed czasem i... w efekcie świętowaliśmy z brudnymi oknami w dwóch pokojach, z kafelkami w łazience, których nie wypucowałam na błysk, z dywanikiem, którego nie wyszorowałam w pocie czoła i z czerwonym barszczem z kartonu, który to był podany z mrożonymi uszkami kupionymi na wagę (nooo był jeszcze makowiec made by mama i kapusta made by babcia). I kiedy okazalo się, że pomimo tego wszystkiego to były rewelacyjne swięta i wspominam je przez pryzmat puszczania melodyjek z karuzelki dla niemowląt brzuchowi, a nie brudnych kafelków, to zdecydowanie spuściłam z tonu. I fajnie mi teraz !!!! W tym roku nie zrobiłam jeszcze nic. Mam zamiar zrobic niewiele i mieć wszystko w tyłku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo bezstresową kurom trza być, jak już się nią musi być:D

      no widzisz! czyli da się! hehehe, też miałam takie ciężarne święta i też mnie wiele nauczyły w tej kwestii;)
      a po za tym, człowiek starszy, to i mądrzeje:D

      Usuń
  6. hahah
    Twój zeszyt powalił mnie na kolana!
    ale byłaś pilna młoda małżonka!
    ja improwizuję na święta:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, planowałam być w miarę grzeczna i porządna...nie wyszło tak do końca, ale mąż wytrzymały...jeszcze mnie nie rzucił;)
      z improwizacja w kuchni mi nie wychodzi...hehehe, totalne ze mnie beztalencie;)

      Usuń
    2. ja się zakochałam w tej rodzinie bałwanków na początku....ale słodziaki !!!!

      Usuń
    3. no:D spodobały mi się od razu:D

      Usuń
  7. To bardzo dobra rada dla wszystkich bardzo gorliwych:)))ja do świąt przygotowuję się raczej spokojnie:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie...grunt, to spokój i opanowanie:D

      Usuń
  8. PADŁAM:-)))
    Tak trzymaj Tara,nie zmieniaj się i dobrze,że Cię to nie martwi iż nie masz chipa gotowania,masz za to masę innych wspaniałych zalet!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo niby czemu ma mnie martwić? hehehe, czy jakiegoś faceta martwi, że nie umie gotować?;))
      z tymi zaletami cieńko...ale daję radę;)

      Usuń
  9. najważniejsze, to nie mieć ''Spina''. Spin potrafi złamać największych optymistów ;)
    Ale zeszycik fajny :D, lubię takie gadżety sprzed lat :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie! taki spin psuje wszystko...każdy ma w rodzinie cuś takiego...mam i ja, ale na szczęście rzadko go widzę;)
      zeszyt już mi się rozpada, ale posklejam i może do śmierci wytrzyma;))

      Usuń
  10. Obłędna jesteś:D :D
    Mój stosunek do tego typu imprez jest z roku na rok coraz bardziej olewczy, a ja się robię przekorna do kwadratu. Mam w d.... Wkurza mnie ta nagła krzątanina, tony żarcia zakupowane przez współplanetariuszy, jakby nagle groziła śmierć głodowa! Okna myć w zimie???? No, chyba, że temperatura urośnie do plus 15! Jak widzę moje sąsiadki pucujące w szalikach szyby, to mam ochotę je pospychać z parapetów. Lepiej by się same umyły. Wstrętna żem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe:D masz jak najbardziej zdrowe podejście do tego całego szaleństwa przedświątecznego! przecież chyba najważniejsze jest żeby wszyscy byli zdrowi i zadowoleni, a nie czy szyby i firanki będą sztywne od środków czyszczących;))
      lubię Twą wstrętność:D

      Usuń
    2. ja tu umarłam ze śmiechu jak czytam o popychaniu sąsiedek,które siedza ze szmatą na parapetach :))
      no ja tez na głowę nie upadłam ,aby okna myhć :))
      od lat się śmieję,słysząc w pracy rozmowy przed świętami o postępach w myciu okien
      to sa święta perfekcyjnej pani domu czy o podłozu religijnym??
      :)

      Usuń
    3. przyznaję się, że parę razy okna umyłam...ale odkąd te parę razy odchorowałam, to zmądrzałam;)
      a odkąd jestem niewierząca...to do świąt mam w ogóle specyficzne podejście....niereligijne, tylko raczej traktuję je jako piękną tradycję...dawania sobie prezentów, spotkań z rodziną i po prostu odskoczni od codzienności:)

      Usuń
  11. Zeszyciki są świetne hahah. Ja też myślałam o większych porządkach, ale z planów nici. Siedzę sobie z anginką w domku i odpoczywam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to kuruj się i nie przemęczaj...zdrowie najważniejsze!

      Usuń
  12. Ja i tak na większosc tych rzeczy mam wyrąbane ;) Robie to co lubię - a lubię barszczyk, uszka z grzybami i choinkę. Oraz prezenty ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i tak trzymać! grunt, to robić to na co się ma ochotę:))

      Usuń
    2. No niby tak , ale gdyby dać się bezgranicznie ponieść własnemu lenistwu i robić tylko to , na co ma się ochotę, to tradycja zupełnie by wymarła , nie sądzicie ??

      Usuń
    3. Nie, czemu. Ja po prostu wybieram z tej tradycji to, co mi pasuje, nie muszę jej kupować całej, ale też nie olewam całkowicie.

      Usuń
    4. obie macie rację kobiety:) bo rzeczywiście, gdyby każdy olał tradycję, to już po niej...z drugiej jednak strony wszystko rozkłada się jak trzeba...leniuchy wybierają z niej co chcą, a Ci porządni pilnują żeby wszystko było jak należy;)

      Usuń
  13. Tara, ja też nie mam tego chipa, a mężowi mówię, że jak chciał kucharkę to mógł pod gastronomik chodzić, a nie pod ogólniak ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gocha...i już Cię lubię! właśnie o to chodzi:D

      Usuń
  14. Tez zeszyt swietny pomysl szkoda, ze ja na cos takiego nie wpadlam, bo sie zawsze glowie co ugotowac. Choc te swieta naprawde olewam jesli chodzi o gotowanie i sporzatanie bedzie to co bedzie i juz. Nie wyrabiam praca prawie codziennie 11 godzin wiec odpoczynek mi sie nalezy a nie gary i sciery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tym bardziej powinnaś odpoczywać! zawsze można też zamówić ludzi do sprzątania i gotowe jedzonko;))

      Usuń
  15. Ja zawsze robię listę , co i w jakiej kolejności mam robić i przygotowywać : ) bardzo ułatwia mi to organizację w święta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka lista, to świetny pomysł! szczególnie jak jesteśmy kobietami pracującymi:)

      Usuń
  16. Ja tylko raz robiłam sama wigilię dla siebie i męża. I było super! Bo nasz stół nie uginał się od żarła, zrobiliśmy tyle by starczyło idealnie :)
    Ale prócz tego innego razu wybieram bardziej leniwą wersję i jadę do rodziców :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, wyjazd do rodziców, to najlepszy sposób;)

      Usuń
  17. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zeszyt rewelacyjny, u mnie też by się jeszcze coś takiego znalazło.
      Obserwuję i zapraszam :)

      Usuń
  18. Mam też taki zeszyt na oba święta. W sprzątaniu i ubieraniu choinki oraz zakupach pomaga mi rodzina. Jedzenie przygotowuje zazwyczaj sama, ale w tym roku podzieliliśmy się z dziećmi potrawami, wiec będzie lżej. Pozdrawiam serdecznie.
    http://balakier-style.pl/

    OdpowiedzUsuń