wtorek, 6 grudnia 2011

Świąteczne porządki;)

Ostatnio była u mnie "francja-elegancja", ale pora wrócić do szarej rzeczywistości...
Wszak zaczął się czas porządków świątecznych:)
Ale uwaga - ja nie szaleję! Owszem, na początku "swej kariery - pani domu", wzorem mamy, stawałam na rzęsach aby wysprzątać każdy kącik! Na szczęście szybko mi przeszło;))
Teraz wrzucam na luz. Przecież nic się nie stanie, jeśli czegoś nie przetrę...A jak nawet nie posprzątam, to co? Grunt, żebym w dobrym humorze przywitała święta:D

 

Czyli dzisiaj "na domowo"...
Pomiędzy odkurzaniem, a prasowaniem firanek nie zapominam o relaksie i posiłkach;))
Ułatwiam sobie pracę ile się da! W tamtym roku postanowiłam nie myć okien, bo co roku okupuję to chorobą.
Kupiłam sztuczny śnieg, zrobiłam śnieżki na szybach i było super!
Wczoraj się złamałam i je umyłam - oczywiście jestem przeziębiona!
Jaki z tego wniosek? W przyszłym roku kupić śnieg w sprayu!


Z zakupami przedświątecznym też nie szaleję - zrobiłam plan menu 17 lat temu (po ślubie) wraz z odnośnikami:D A przecież takie menu nie ulega zmianie;)
Mam dwa - bożonarodzeniowe i wielkanocne. Wyciągam zeszyt, robię spis i gotowe!
Jedna rzecz mnie tylko stresuje w tym czasie...GOTOWANIE!!!
Staram się część zrobić wcześniej np. pierogi...ale zdarzyło się, że zapomniałam ich wyjąć z zamrażarki..Siedzę przy wigilijnym stole i czegoś mi brakuje...Pierogów!!! Teraz kupuję gotowe:))
Tak więc relaksuję się w swoich odjazdowych skarpetkach, bo przede mną jeszcze trochę roboty;)


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

25 komentarzy:

  1. Z tym śniegiem to niezła myśl! Ja już okna umyłam ;) może w przyszłym roku to wypróbuje ;). A z porządkami to mnie dopada niestety częściej niż przed świętami, ja wiecznie mam co sprzątać i układać w szafkach, zamiast spokojnie usiąść i poczekać aż ochota na sprzątanie sama minie ;)
    Uroczo wyglądasz po domowemu, i jakie genialne spodnie;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tara, odświętnie czy nie i tak wyglądasz pięknie! Po prostu cała Ty :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja okien nie myję! Zimno mi! I tak robi się szybko ciemno i nie widać brudu:))) Poza tym w ogóle nie sprzątam jakoś specjalnie, bo codziennie coś robię w tym temacie - i wystarczy. Skarpetki z paluchami mnie rozwaliły! W ogóle jak widzę poruszające się paluszki u stóp,to mnie jakoś rozczula i aż smyra w środku:))) (gapię się często jak mój syn bezwiednie nimi porusza)

    OdpowiedzUsuń
  4. ślicznie wyglądasz na domowo!

    i bardzo lubię ten młodzieńczy optymizm w Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. To prawda, grunt to dobry humor w święta :))
    A porządki ? Ważne ,żeby było w miarę czysto ,bez farfocli ,kotków i innego ustrojstwa :D Dom to nie muzeum ;-))
    Ty i tak dajesz radę ,tyle obowiązków ,a jeszcze czas na relaks ! :)
    Ja niestety będę musiała generalne porządki w tym roku zrobić ,bo remont mieszkania to nie bułka z masłem :/ Kurzy się, brudzi wszędzie ,grrr.
    Gotowanie mnie czeka - u rodziców ,makabros! Choć lubię to robić ,to ten cały ambaras ze świątecznymi potrawami mnie trwogą napawa. No ale wszystko trzeba znieść;)
    Zdrówka życzę !
    Wracam do remontów !
    aha ! Wyglądasz jak zawsze ślicznie ! :D Włosy - <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne fotki, takie wesołe. I fajnie na nich wyszłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. haha,,dobre te skarpetki :)
    mnie już smieszą rozmowy w pracy kto już ma okna umyte ,a kto jeszcze nie :)bo to przeciez kwintesencja przygotowań do świąt :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja robię po trochu trochę porządków bardziej gruntownych przez cały grudzień i jest git:)Ale okien nie myję bo zawsze kończy się to katarem,lub innym paskudztwem- umyłam w listopadzie(którejś niedzieli-błagam nie bijcie) i że były wiatry i deszcz już jest mega syf iii trudno:)
    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  9. hehehe,dziewczyny cieszę się, że spodobały się moje skarpetki:D:D:D i ja "na domowo";))

    Kasia, ja w niedzielę malowałam ściany - niewierząca jestem od pewnego czasu;)

    Gosia wszak bez porządków nie byłoby świąt;)

    Asiunia , bo co się będę porządkami przejmowała:D

    Rudzia humor, to podstawa:D też uważam, że dom , to nie muzeum - nie ja dla niego, tylko on dla mnie;)Gotowania współczuję najbardziej...już remont wolę;)

    Rzabciu ten optymizm na przekór pesymizmowi...młodsza i tak już nie będę;)

    Sivka...moje paluszki też Cię rozczuliły?;))) Duży jest jedyną grubą częścią ciała jaką posiadam:D

    Koronko bardzo Ci dziękuję!!!:))

    Anula żałuję,że tego śniegu tym razem nie kupiłam...
    Podarte dżinsy są zawsze genialne:D

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak mi się podoba Twoje podejście, powolutku i bez stresu. Okien nie myję bo mi brzuch przeszkadza, niedoskonałości zamaskuję ręcznie robionymi witrażami, taki zestaw dostała moja córa od Mikołaja :)) Ślicznie wyglądasz z odkurzaczem w tle.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba myłam okna w zeszłym miesiącu. Może jedno jeszcze przetrę z zewnątrz, bo gołębie siadają na parapet i rozrzucają jedzenie gdzie się da. A da się raczej na szybę:) A nie przegonię ich, bo sama im sypię tego ziarna:) Co rano siadają i patrzą do środka mieszkania. Jak mogę im odmówić? Skarpety słodkie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. tez mam takie skarpetki :))) "odziedziczylam" på corce ;)))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie śmieszne skarpetki :) A czy paluszkom tak ciepło - każdemu osobno?

    OdpowiedzUsuń
  14. O ile w domu by ten śnieg przeszedł, to na studenckim mam tak ciemno, że czasami odsuwamy i firanki. Ale prawidłowo z tą wrzutą na luz. Świetne to pierwsze foto z odkurzaczem w rogu - i jeszcze jak zgrane kolorystycznie :D
    A patrząc dalej... Ależ Ty masz figurę!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Witaj,
    znalazłam Twój adres w którejś szafie i spodobało mi się u Ciebie :)
    od dzisiaj masz nową fankę :)
    Pozdrawiam ciepło, przedświątecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak też wyglądasz świetnie...ja też nie szleje, robie po kolei i na ile sił starczy,trzeba jeszcze po tych porządkach jakoś wygladać i mieć dobry, świeteczny nastrój...pozdrawiam cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
  17. jak najbardziej się z Tobą, po co sobie szargać nerwy, gdy można na spokojnie, powoli. :)
    Czasami dla niektorych porzadki są ważniejsze niz spędzanie tych Śwoąt w gronie rodzinnej sympatii :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przejrzałam Pani bloga i jestem zachwycona :) jest Pani zabawna, uśmiechnięta i ma Pani boską figurę!!!

    Bardzo przyjemnie jest patrzeć na takie zadbane, zadowolone z życia kobiety, mam nadzieję, że kiedyś również taka będę :)

    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  19. Marcelino bardzo Ci dziękuję! Cieszę się, że jestem dla Ciebie nadzieją;)) Po 40-stce też można troszeczkę poszaleć z ciuchami:D Podstawa - nie myśleć,że czegoś nam nie wypada;)

    Brain właśnie - pełen luz:))

    Bastamb masz całkowitą rację! Kobiety się narobią, a póżniej siadają zmarnowane do tej Wigilii i nic je nie cieszy...trzeba dbać o siebie;)

    Jolu mam nadzieję, że mnie jeszcze odwiedzisz:)) Pozdrawiam gorąco:D

    Wizerunkownia figura na szczęście w genach dana:D lubię wszystko pod kolor, więc nawet przy sprzątaniu trzymam się tej zasady;)

    Klamotku w domu ciepło, gorzej na dworze;)

    Maugosha ja swoje odziedziczyłam po siostrze;)

    B masz rację...gołębie też mają prawo do odrobiny szczęścia;)

    Nurka jak sobie przypomnę swoje święta przed porodem, to też były bardzo powolne;)

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie porządki dopiero dzisiaj i oczywiście z przerwami ;) A ty pięknie wyglądasz nawet sprzątając ;)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Rewelacyjna figura. Super blog.

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz całkowitą rację,Święto Bożego Narodzenia to nie porządki i pierożki.Jest to czas w którym,każdy powinien sobie uzmysłowić, że są cenne wartości, dzięki którym znajdujemy sens życia.

    OdpowiedzUsuń
  23. Masz bardzo zdrowe podejście do świąt moje jest podobne mam tylko słabość do dekoracji świątecznych nie mam umiaru. Bardzo jesteś elegancka na poprzednim poście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. usmialam sie z tego menu sprzed 17 - u lat, ale tak naprawdę to super pomysl. Potrawy swiateczne przeciez sie nie zmieniaja - to jasne. Kiedys chcielismy cos wymodzic i na switecznym stole postawilismy sushi z lososiem (jak by nie patrzec, to przeciez ryba). Niestety - egzotyka nie przeszla a my wyszlismy na dziwakow. Wiecej nie eksperymentujemy, nie ma jak tradycyjne potrawy.... pozdrawiam swiatecznie.
    http://aprettylife13.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń