sobota, 2 grudnia 2017

Tusz-baza Estée Lauder - Little Black Primer - moja opinia.

Na wstępie zaznaczam, że wpis nie jest sponsorowany :)
Tusz dostałam od fajnej koleżanki, 
która przesłała mi go aż z Paryża 😊
Produkt typu 3 w 1.
"Jako klasyczny tusz do rzęs, aby dodać rzęsom KOLORU,
 podkreślić je, delikatnie wydłużyć i podkręcić dla uzyskania naturalnego efektu.
 Jako bazę pod maskarę, która doda rzęsom OBJĘTOŚCI i wydłuży je. 
Na Twoją ulubioną maskarę, aby UTRWALIĆ ją i sprawić, 
że stanie się wodoodporna i nie będzie się rozmazywała."
Pojemniczek z tuszem jest mniejszy niż standardowy, 
co warto zaznaczyć.
6 ml za ok.129zł.
Przeciętny pojemnik ma 9 ml.

I znowu jestem niezadowolona... 
Za tę cenę i markę spodziewałam się efektu WOW!

Tusz rozczarował mnie już po pierwszym nałożeniu.
Aczkolwiek dodał rzęsom koloru, delikatnie wydłużył i podkręcił.
Czyli spełnił pierwszą obietnicę producenta.

Jednak takie właściwości ma każdy kosmetyk tego typu.
Wypróbowałam go więc
 jako bazę pod maskarę.
Rzeczywiście dodał rzęsom objętości i długości.
Ale równie dobrze można powiedzieć, 
że spowodowało to nałożenie dodatkowej warstwy tuszu Bell.
Niestety spowodował efekt, którego nie cierpię.
Mianowicie tzw. "musze łapki", 
czyli wyginanie się końcówek rzęs.
Dla porównania - rzęsy pomalowane tuszem Bell bez bazy,
 nie dostają "muszych łapek".
Szczoteczka też nie przypadła mi do gustu.
Krótka - niewygodnie nakłada się nią tusz.

 Trzeciej opcji nie wypróbowałam, czyli na maskarę, aby ją utrwalić i sprawić, 
że stanie się wodoodporna i nie będzie się rozmazywała.

 Takie właściwości ma już mój tusz Bell żródło:)) 

Nie sprawdziłam też jej wodoodporności, 
ale jeśli można ją zmyć zwykłym mleczkiem
to nie wiem czy jest taka ekstra ;)

 Plusy:
- dostałam tusz w prezencie:)
- delikatnie, prawie niewidocznie podkreśla rzęsy
- do super naturalnego makijażu typu "nomejkap" idealna:)
- można ją zmyć mleczkiem

Minusy:
- wysoka cena ok. 129 zł
- mała pojemność 6 ml
- niewygodna szczoteczka
- zbyt słabo podkreśla rzęsy samodzielnie
- po nałożeniu na nią tuszu, wyginają się końcówki rzęs
- słaba wodoodporność (nie wiem czy wytrzymałaby deszcz i basen)

Podsumowując:
Jeśli macie ochotę ją sprawdzić, to nie zabraniam, 
ale gdyby siostry mnie zapytały czy warta zakupu, 
to powiedziałabym, że NIE. 
  
Tusz mogłam wypróbować, bo znowu mam swoje rzęsy:)
Pamiętacie jak opisywałam swoje doświadczenia z doklejanymi?
Tutaj KLIK można o tym przeczytać :)
Niektóre z Was przestrzegały mnie, że mogę stracić naturalne rzęsy.
Troszeczkę też się tego bałam, 
szczególnie po doświadczeniach z odżywkami stymulującymi ich wzrost,
 po których właśnie je utraciłam... tutaj klik o tym :/  
 Jednak jak się okazuje rzęs nie straciłam!
Są gęste i w normie.
Nigdy nie miałam naturalnie dłuugich rzęs, 
dopiero dzięki tuszom taki efekt uzyskuję ;)
Na dowód, poniżej zdjęcie z 2014.
Do sztucznych rzęs wrócę na wiosnę:))
Zwyczajnie się przeziębiłam jesienią i nie dałabym rady wyleżeć 2 godziny, 
więc stwierdziłam, że wykorzystam to na przerwę
 i sprawdzenie jak tam moje naturalne rzęski:))
Ale tęsknię za nimi!
O połowę skracają czas malowania i demakijażu...
No i jak wstajesz rano, to jesteś piękna 😊 😉
Niebawem moja opinia na temat serum do twarzy 
Yves Rocher Esencja Podwójny Efekt Elixir Jeunesse:)
Koleżanka Paryżanka 
sprawiła mi ogromną radość kilkoma kosmetykami. 😊😘
Dzięki niej mogę wypróbować kilka ciekawostek.

Czeka też  w kolejce L`oreal Ekspert Wieku :)
I relacja z reklamacji tego cudu redukującego zmarszczki;)

43 komentarze:

  1. Efekt faktycznie cienki jak na taką cenę, chociaż miałam inne tej marki i byłam zadowolona :) Mam znów zbyt wrażliwe oczy na Bell :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż byłam zaskoczona, że taki słaby! Może na innych rzęsach lepiej by się sprawił, ale na moich sama widzisz jak jest...
      Bell nie jest jakiś super-ekstra, ale w porównaniu z nim, to mistrz!;)

      Usuń
  2. Ach Ty nasza testerko - świetnie nam podpowiadasz :)))) Dzięki - kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadłam w nałóg testowania:D
      Już miałam z tym skończyć, a tu mi koleżanka podrzuciła kilka kosmetyków...i znowu mnie wzięło:D

      Usuń
  3. Szczera opinia, zdjęcia pokazują róznice...

    PurpurowyKsiezyc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego porobiłam parę fotek, bo ciężko uwierzyć, że tusz tej marki może dać taki efekt bez efektu;)

      Usuń
  4. i love your dress it's beautiful,Thanks for sharing this blog its very informative and useful for use.

    แตกใน xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mało tuszowa jestem, wolę własnie sztuczne rzęsy, takie jeden do jeden - ale przy moich silnie pomniejszających okularach to właściwie bez różnicy, i tak nie widac :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też były 1:1!
      Hehehe, to może powinnaś zrobić te gęstsze:D

      Usuń
  6. Edytko dzięki,przynajmniej nie mam złudzeń, a od E L przykrycia sińców pod oczami, bo zrobiły mi się silniejsze kiedyś i poszłam do salonu, to dostałam zapalenia oka. Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak nie taka dobra marka we wszystkim... Bo ich podkład jest bardzo wychwalany..:)
      Dlatego warto się dzielić takimi doświadczeniami z kosmetykami:)
      Buziaczki!!!

      Usuń
  7. Czyli, nie wszystko, co drogie, to dobre. I to nie poraz pierwszy. Miałam całkiem niedawno taki "lepszy" tusz z taką wygiętą szczoteczką, ale mi nie pasił i do tego czarny, a ja raczej brązów albo szarych używam, więc odsprzedałam koleżance. Jej się spodobał. Co kto lubi:)
    No ale Twój w końcu z Paryża i darowany :)) To już coś :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Już się kilka razy przekonałam, że te marki z tzw. wyższej półki są przereklamowane:/
      Mój z Paryża, więc na pewno oryginalny. Bo od koleżanki słyszałam, że te "zagramaniczne" marki "robione" w Polsce są oszukane;)

      Usuń
  8. Ja już od kilku, a może kilkunastu sztuk używam tuszu z Eveline . Nie ma co przepłacać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też Eveline używałam! Super był!
      A wczoraj Lovely za 8 zł kupiłam - taki w żółtym pojemniczku. Już od pierwszego mażnięcia jest ekstra!

      Usuń
  9. Szału nie ma;). Tusze Bell są świetne - lubię te niewodoodporne, bo się lepiej zmywają;).
    Na sztuczne rzęsy 1:1 chyba się nie zdecyduję, bo obawiam się, że będzie jak z hybrydą na paznokciach - szybko mi się znudzi i zacznie mnie wkurzać, że po 3 tyg. muszę znowu iść do kosmetyczki. Poza tym w makijażu lubię zmiany i czasami w ogóle rzęs nie maluję, ale za to usta mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie ma...aż w szoku byłam, że taki marny...

      Też używam niewodoodpornych tuszy! I nawet w deszczu, pod okularami, co prawda, ale dają radę:D
      A co do sztucznych rzęs, to niestety taka ich wada, że trzeba je uzupełniać!
      Ja zawsze maluję! Dlatego te sztuczne tak mnie zachwyciły! I nawet zniosłam to 2-godzinne leżenie;)

      Usuń
  10. Z tych wszystkich efektów najlepiej wyglądały sztuczne, bo były idealnie zrobione, też tak bym chciała. Póki co stosuje odżywkę, z wielkimi przerwami. Tusz drogi, lepszy wg mnie jest Gosh i Pupa, teraz mam Bourjois, świetnie pogrubia i podkręca bez muszych łapek. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zniżki w Hebe były i miałam chęć na Bourjois, ale nie wiedziałam, który wybrać i w końcu nie kupiłam;)
      A do sztucznych jeszcze wrócę! Tylko, że mi moja Pani Kasia zmieniła miejsce pracy...I znowu szukam stylistki rzęs...

      Buziaki!!!

      Usuń
  11. Gdybyś nie napisała recenzji, to nie pomyślałabym, że taki markowy i drogi! tusz da tak słaby efekt. Ja ostatnio kupiłam L'Oreala, bo Pani w sklepie mi poleciła na wrażliwe oczy (takie mam) i niestety kilka minut po aplikacji, tusz zaczął podrażniać mi powieki. Powróciłam do swojego "bezmarkowego" tuszu za 7zł, który przynajmniej w miarę się sprawdza i nie przyprawia mnie o łzy. A może też wypróbuję Bell - bo widzę, że jest chwalony, a ja go nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez byłam zaskoczona! Gdybym go kupiła, to bym się wkurzyła.;)
      Na szczęście, dzięki koleżance, która mi go podarowała, nie straciłam kasy:)
      Co do L`oreal, to ich kremy mi nie podchodzą...

      A Bell jest całkiem niezły!:D

      Usuń
  12. Muszę Ci powiedzieć, że mam cienkie i krótkie rzęsy, kiedyś były długie i gęste i często lepiej sprawdza się u mnie tani tusz niż drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez przestałam te droższe kupować, bo albo nie było różnicy albo były wręcz gorsze...

      Usuń
  13. Oj, myślałam, że Estee lepiej sobie poradzi z rzęsami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak dziewczyny mają lepsze rzęsy od moich, to wypada lepiej...

      Usuń
  14. Ja też po rzeczach za wyższą cenę spodziewam się efektu "wow" i jestem bardzo zawiedziona, gdy tak nie jest. Dobrze, że chociaż z własnej kieszeni się nie wykosztowalas a i dobrze, że koleżanka jest z gestem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też tego oczekuję!
      Jestem wdzięczna koleżance za prezent i że mi zaoszczędziła kosztów:)

      Usuń
  15. Efekt nie powala faktycznie, a może to tester bo taka nietypowa mała szczoteczka. Jakbyś prawie nic nie nałożyła. Duże zaskoczenie. Ja od jakiegoś czasu używam Mabybelline i jestem zadowolona. Niedrogo i jak dla mnie ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Normalna... Sprawdzałam specjalnie po sklepach internetowych i na portalach np. Wizaż, gdzie też czasami testy wrzucam.
      Podana identyczna pojemność i cały tusz.
      No i też nie wszystkim dziewczynom przypadł do gustu...

      Hehehe, też byłam zaskoczona... Maluję, maluję, a tu taka bida...;)

      Usuń
  16. Ja osobiście używam maskary z Mabybelline i bardzo sobie ją chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też miałam maskary tej firmy i tez je chwalę:)

      Usuń
  17. Ja moich rzęs nie mam wcale, nie byłyby widoczne na żadnym zdjęciu, chyba że mikroskopowym ;) Teraz jest właśnie ten moment, bo z powodu chorowania nie uzupełniałam doplejanych i pospadały co do jednej w końcu, a nawet nie mam już tuszu żadnego żeby zrobić nim kreski chyba ;)) Czekam na termin tego dwugodzinnego leżakowania z utęsknieniem, bo powieki zatrzymują mi się na biuście teraz :)) Buziole :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie jak tak samo straciłam swoje śliczne rzęski...podczas choroby...
      A teraz mam wielki problem, bo moja Pani Kasia przeniosła działalność i szukam nowej stylistki..
      Buziaki!!!

      Usuń
  18. Ludzie lubią żyć złudzeniami i dają się nabierać na nazwy, marki itd. Czasem ze snobizmu zwykłego. Dowartościowują się płacąc dużo. Tymczasem... jest jak jest 🤔 Bell najlepsza 😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się wydaje, że gdyby zamazać nazwę tego tuszu, to zmasakrowałyby go wszystkie testerki;)) Ale tak jak mówisz...Kobiety czasami dla dowartościowania, sięgają po coś "lepszego";)
      A Bell, to wiadomo... Choć ostatnio zdradziłam ich mascarę dla żółtej Lovely:D

      Usuń
  19. faktycznie bardzo delikatny ten efekt :) pozdrawiamy i zapraszamy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. 6ml za 129 zł :O aaaaaaaaaaaaaaa a ja używam tuszu za 12 zł z miss sporty i u mnie sprawdza się idealnie, po za tym, ma klasyczną szczoteczkę, bo ja jako chyba jedyna kobieta na ziemi, nie potrafię malować się takimi cudakami :P hahahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, też nie lubię takich powyginanych szczotek:D
      Ostatnio Lovely za 8 zł sobie kupiłam i wymiata!:D

      Usuń
  21. Tuszu nie znam, masz rację cena wysoka ale gdyby był tego wart to można by się skusić.
    Nie mam zbyt długich rzęs, maluje zawsze a teraz przy okularach trochę mniej je wyciągam, bo zaczepiają o szkła okularów. Pozdrawiam cieplutko, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń