wtorek, 31 października 2017

Zakupowa sesja w czerwieni... ;)

W niedzielę wybrałam się na zakupy!
Nic specjalnego...po farbę do włosów, 
jakiś krem...odmładzający... 😈
Mąż też miał coś tam sobie kupić...
Przy  okazji strzeliłam sesję pod przymierzalnią... 😜
A póżniej w środku:D
 Okazuje się, że najlepiej kupować idealne spodnie,
gdy idziesz po farbę do włosów!
Albo buty... gdy wyskakujesz tylko po sok,
 jak to niedawno uczyniła moja koleżanka😊
 Takich portek szukałam od dawna! 
A tu biorę pierwsze z brzegu, mierzę i leżą jak ulał! 😋

Chyba je sobie wyczarowałam tym czerwonym sweterkiem!
Wyleżał się w szafie od wiosny...
Bo wiecie... czerwień, to taki szatański kolor...
A w każdej z nas jest coś z diablicy 😈
Coś czuję, że mam w genach dar czarowania...
Na pewno jakąś  moją  prapra babkę,  
inkwizycja spaliła na stosie...😜
Moje czary ograniczają się do tych niegrożnych...
Zaklinam gotowane ziemniaki żeby się nie przypaliły 
i  czas... aby się zatrzymał 😜
Bo ledwie przed chwilą szykowałam michę z cukierkami...
...a już znowu, to robię...
Więc... 
Czary mary....
Niechaj czas nam wolniej płynie...😈
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sweterek - Mohito
Spódnica - Mohito
Kozaki - Camaieu
Rajstopy - Biedronka
Płaszcz - Mohito
Torebka - Dorothy Perkins
Spodnie - Mustang
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 30 października 2017

Reklamacja kremów Janda - wynik pozytywny! Pieniądze zwrócone!

Reklamacja kremów JANDA
 (Żelazka do Zmarszczek oraz Nr1) zakończona pozytywnie!
 Producent zwrócił mi  - 82, 98!
  Jak widzicie pieniądze wpłynęły 2 pażdziernika.
Robiąc ten wpis KLIK o reklamacji, miałam je już na koncie.
Jednak producent JANDA nie poinformował mnie w żaden sposób
 (ani e-mailowo, ani listownie) o tym fakcie.

Na to konto zaglądam rzadko, bo służy mi ono do zakupów on-line.
Akurat wczoraj wylicytowałam fajną sukienkę.
Wchodzę aby zapłacić, a tu taka niespodzianka!

Zachowanie producenta JANDA w całej tej sprawie, 
było wyjątkowo nieeleganckie.
Delikatnie mówiąc...
Ignorowanie swojej klientki, blokowanie i kasowanie na facebooku...
 Brak słów...

A ja tylko złożyłam reklamację,
 zgodnie z przysługującym mi prawem konsumenckim.
Opierając się na tym, że:
 "Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnym Podstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego".

Może warto, aby producenci kosmetyków 
zaczęli się zastanawiać co nam obiecują.

czwartek, 26 października 2017

Bell - ulubieńcy i nie tylko.

Od jakiegoś czasu obrastam w kosmetyki Bell :D
Większość kupiłam na codziennych zakupach w Biedronce,
a kilka wygrałam w konkursach.
Pomadkę Velvet Story, 
Tusz do rzęs Wild Mascara i Eyeliner Perfect Dip 
dostałam w ramach testowania z portalu KobietaMag.pl
Velvet Story, to" linia pomadek o aksamitnie kremowej konsystencji,
 w stylowych, intensywnych kolorach. Do serii Velvet Story należą eleganckie odcienie nude, wyraziste odcienie różu i czerwieni oraz odważny kolor czerwonego wina. Dzięki zawartości emolientów, pomadka nawilża, wygładza usta i nadaje im sprężystości. Dodatek specjalnego polimeru przedłuża trwałość pomadki i sprawia, że nie wypływa ona poza kontur ust." Żródło
 Burgund, to  odcień, 
który otrzymałam do przetestowania.
Rzeczywiście kolor jest bardzo intensywny 
i nasycony już od pierwszego pociągnięcia. 

Plusy
- wyrazisty, soczysty kolor
- satynowe wykończenie
- estetyczne, wygodne opakowanie
 - niska cena

Minusy
- ciężko sunie po ustach
- wymaga konturówki
- ciężko dobrać odcień konturówki
- podkreśla suche skórki
- może się wylewać poza kontur bez konturówki
- słaba trwałość
- zjada się przy jedzeniu
- może zostawiać ślady na zębach, pomimo odciśnięcia na chusteczce
-  słabo nawilża
 Burgund, to nie mój kolor, 
ale kupiłam sobie Velvet Story w odcieniu czerwieni :)
Z tej jestem bardziej zadowolona.
Jest idealna na wyjątkowe okazje.
Ma też mniej minusów;) 
Łatwiej dobrać konturówkę 
i nie zaznacza suchych skórek.
Jako, że mam przerwę w sztucznych rzęsach, 
mogłam przetestować tusz.
Wild Mascara - Tusz do rzęs wydłużająco/pogrubiający.
"Intensywna, dzika czerń i spektakularny efekt.
Silikonowa szczoteczka doskonale rozdziela rzęsy,
a specjalnie opracowana formuła wydłuża je i pogrubia. 
Mascara nie osypuje się i nie rozmazuje. 
 Pozostaje trwała, a makijaż oczu utrzymuje się wiele godzin." Żródło
Mascara ma jak dla mnie idealną szczoteczkę.
Świetnie się nią maluje, dociera nawet do najdrobniejszych rzęs w kącikach oczu.
Nabiera odpowiednią ilość tuszu.
Jednak na mych rzęsach spektakularnego efektu nie uczyniła.
Owszem, delikatnie pogrubiła i wydłużyła, ale bez szału.
 Zostawia też nieco grudek.
Jednak jest i tak najlepsza.
Wcześniej używałam tych poniżej - różowa najgorsza ;)
Plusy
- idealna szczoteczka!
- nabiera odpowiednią ilość tuszu
- pogrubia i wydłuża
- trwała
- nie osypuje się, nie rozmazuje
- niska cena

Minusy
- może zostawiać delikatne grudki
- brak spektakularnego efektu pogrubienia i wydłużenia 

Eyeliner Perfect Dip 
to niestety najgorszy kosmetyk Bell, jaki miałam. 
A zwykle je sobie chwalę.
 Opis producenta: Konturówka Perfect Dip pozwala na stworzenie zarówno klasycznych i eleganckich makijaży, jak i ekstrawaganckich, szalonych, idealnych na czas karnawału!
Specjalnie zaprojektowany pędzelek umożliwia wykonanie precyzyjnej kreski.
Trwały, nie rozmazuje się pod wpływem ciepła"

Jedyny jego plus, 
to stojący pojemniczek.
 Główny i największy minus, 
to koszmarna kreska, którą on sprawia.
Mnie precyzyjna nie wyszła.
A nie maluję się eyelinerem po raz pierwszy.
Choćby nie wiem jak kombinować - kreska wychodzi nieregularna, podwójna.
Czy robimy cieniutką, czy grubszą - efekt zawsze jest beznadziejny.
Tusz jest chyba za rzadki.
Do tego pędzelek jest sztywny i niewygodny.
 Ale, gdy oko podrasujemy ulubionym cieniami Bell,
 to da radę wyjść na ulicę, a z burgundową pomadką i na imprezę :)

A teraz przedstawiam Wam moje ulubione kosmetyki Bell, 
które stosuje już od kilku miesięcy!
Mój ukochany, 
matowy cień w idealnym odcieniu brązu!
Trzyma się kilka godzin, 
bez żadnej bazy, tylko podkład.
Podwójne, też matowe.
Takie lubię najbardziej.
 Rzadziej stosowany,
 najczęściej łososiowy pod łuk brwiowy.
 A na wieczór, pod łuk brwiowy lub gdzie indziej,
można zafundować sobie rozświetlacz:))
 Do tego róż:))
 Idealna też jak dla mnie, kredka z woskiem!
Szybko, delikatnie zaznacza brwi!
 Brakuje mi w niej tyko szczoteczki lub spiralki.
 Korektor też lubię:)
Puder do torebki - ma lusterko:))
 Puder transparentny na co dzień.
Delikatnie rozświetla.
 Widać poniżej.
Usta mam tutaj 
pomalowane ciekawą pomadką!
 Ta niebieskość utlenia się po chwili
 i nadaje ustom naturalny odcień różu.
Uwielbiam ją! :D
Kolejna z pomadek, której najczęściej używam.
Delikatny błyszczyk:))
 Lubię go nakładać na tę poniżej:)
Wielkim plusem pomadek Perfect Lipstick jest konturówka.
Kolory łączą się perfekt!;)
Do tego świetnie się nią maluje!
I oczywiście lakiery!
To są te, którymi najczęściej malowałam pazury wiosną, latem i na imprezy :))
Zdarza się, że nie każdy kolor z danej serii tak samo dobrze maluje.
Np. czerwień Fashion jest perfekcyjna już po pierwszej warstwie,
 a żółć Fashion - masakra..
Przez te testowania, chodzę czasami do  Biedry 
odmalowana jak na imprezę 😜
Latem (jeszcze ze sztucznymi rzęsami)
zakochałam się w matowym cieniu Nude, 
ale nie polubiłam z pomadką w płynie Bell;)
Uff... Skończyłam!
😊
Sorki, że tak dużo tego, częstujcie się kawką ;)