poniedziałek, 23 października 2017

Panterkowe szpilki Mohito :)

Zapraszam na oficjalną prezentację
 moich nowych szpiluni!😊
Taa  dam! 💃
Oto one!
Przybyły do mnie dzisiaj z rana!
Jak ja lubię ten 21 wiek i nowoczesną technologię...😋
Mąż się pyta:
- Co robisz?
A ja na to:
- A nic... 
Siedzę w kuchni i na zakupach jestem...
😜
Klikasz sobie w koszyczek, nie dżwigasz, 
nie biegasz w amoku między półkami...
I sami Ci przywożą wypatrzone szpileczki😊
Są idealne!
Fajnie wyprofilowane, pokryte łącznie z obcasem panterką,
jedyne 9,5 cm wysokości :D
Zgrabniutkie...
To była miłość
od pierwszego wejrzenia! 💓
I chyba wzajemna...
 Aż się dla nich przyczesałam..😉😊
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szpilki - Mohito
Spódnica - Mohito
Bluzka - Berschka
Top - H&M 
Rajstopy - Biedronka
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

piątek, 20 października 2017

Krem JANDA Nr1 nie redukuje zmarszczek - moja opinia, reklamacja i reakcja Jandy na niewygodną klientkę.


Jeżeli interesuje Was moja opinia na temat kremów Janda,
 których używałam i chcecie zobaczyć moje zmarszczki, 
których po ich użyciu nie powinnam mieć - zapraszam.
Dowiecie się też, jak zareagował producent JANDA na moją reklamację
 oraz jak mnie zablokowano na facebooku JANDA za niewygodne dla nich pytania
 i opinie na temat kremów działających ponoć z siłą nici kosmetycznych.
 Krem Janda Nr1 Na Dzień Dobry i Na Dobranoc
 zaskakuje już na wstępie.
Dużym pudełkiem i małym słoiczkiem :)
Jeśli nie sprawdzasz ile krem ma pojemności, 
to możesz być niemile zdziwiona;)
 Krem  do stosowania na dzień i na noc.
Producent Janda obiecuje bardzo wiele
 i wręcz zapewnia o wysokiej jego skuteczności w bardzo krótkim czasie.
Już po 15 minutach po aplikacji,
Janda obiecuje spłycenie zmarszczek nawet o 16%!
Działanie nici kosmetycznych w filmiku :)

Jeżeli producent kremu obiecuje zwiększoną gęstość kolagenu w skórze
 po takim samym czasie jak po zabiegu, to jak mam to rozumieć?
Żartuje?
 Ramy wiekowe są ogromne!
Janda zapewnia, że spłyci zmarszczki i poprawi jędrność skóry 
nie tylko 40-stolatce, ale i 70-80-latce! 
 "Możesz być pewna".
 Więc sprawdziłam, 
czy "opisane efekty są rzeczywiste i możliwe do uzyskania":)
Uwaga!
Na żadnej stronie opakowania kremu, nie znalazłam informacji -
-  " Możesz być tą jedyną, na którą nie zadziała".
 Kremem o konsystencji budyniu,
 smarowałam się rano i wieczorem przez 2 tygodnie.
Dlaczego nie dłużej ?
Po pierwsze dlatego, że zapchał mnie już po 10 dniach.
Czerwone grudki, zaczerwienienie skóry przetrzymałam jeszcze 4 dni.
Po drugie, producent Janda zapewnia i obiecuje
 poprawę jakości skóry i spłycenie zmarszczek już po 15-stu minutach od aplikacji, 
a w ciągu 3 dni stosowania już tak totalnie tutaj KLIK.
Tak wyglądają moje zmarszczki po 2 tygodniach stosowania kremu Janda,
 który według zapewnień producenta działa z siłą nici kosmetycznych.
Nawet te najdrobniejsze, wokół ust - nie uległy spłyceniu ani odrobinkę.
Zdjęcia nie są retuszowane w żaden sposób, 
mam ich więcej na dysku :)

Efekty, które obiecuje producent: 
Odczuwalnie poprawia gęstość skóry i jej napięcie.
Wyraźnie spłyca zmarszczki.
Zapewnia skórze komfort od pierwszej aplikacji.
Widocznie poprawia jakość skóry już po 3 dniach.
Skóra jest gładsza, zachwyca miękkością i aksamitnością.
Krem stanowi świetną bazę pod makijaż.
 Ułatwia jego nakładanie i powoduje, że dłużej utrzymuje się w ciągu dnia.
Zapewnia luksusowe odczucia podczas aplikacji.
Żródło 
Moja opinia i odczucia:
Nie odczułam poprawy gęstości skóry i jej napięcia. 
Nie spłycił mi ani jednej zmarszczki.
Nie odczułam komfortu ani po pierwszej ani po ostatniej aplikacji.
Po 3 dniach jakość mojej skóry nie uległa poprawie.
Skóra nie okazała się gładsza - pokryły ją czerwone grudki.
Krem nie okazał się świetną bazą pod makijaż.
Nie zapewnił mi luksusowych doznań podczas aplikacji.

Nie jestem alergiczką, mam skórę jak widać dojrzałą, mieszaną -
- bardzo rzadko zdarza się, że krem mnie zapycha i podrażnia.

 Plusy kremu:
- ładny słoiczek
- obojętny zapach

Minusy:
- nie spełnia podstawowych obietnic producenta
- nie redukuje zmarszczek
- nie spłyca zmarszczek
- nie poprawia jędrności skóry
- nie poprawia stanu skóry
- może pogorszyć stan skóry
- może podrażniać
- może wywołać efekt zapychania (czerwone grudki)
- nie jest dobrą bazą pod makijaż
- budyniowa, lepka konsystencja
- nie wywołuje efektu komfortu
- wysoka cena (ok.54 zł) jak na tak marne efekty
- może nie zapewnić luksusowych doznań
- duże opakowanie wprowadza w błąd co do pojemności kremu

Nie polecam żadnego z kremów Janda jaki stosowałam, 
ale nie zabraniam nikomu ich kupować:)

Stosowałam już kiedyś krem pod oczy Janda tutaj klik
on także nie zredukował mi zmarszczek, 
ale był przynajmniej przyjemniejszy i delikatniejszy.
Nie zapchał mnie i nie podrażnił.
Zareklamowałam go wtedy e-mailem u producenta:
Ładnie mi odpowiedzieli, podparli się prawem konsumenckim.

Tym razem miałam paragony i zareklamowałam najpierw e-mailem-
 - krem Żelazko do Zmarszczek tutaj klik jego test oraz krem N1:)

Dostałam taką odpowiedż:)
Jednak na moje pytanie, na jakiej podstawie twierdzą,
 że zdjęcia nie są miarodajnym dowodem - już odpowiedzi nie dostałam:)
Wysłałam więc listem poleconym oficjalną reklamację kremów.
Do producenta Janda
 przesłałam kremy wraz z paragonami, zdjęciami  i pismem reklamacyjnym.
Reklamację oparłam na tej podstawie:
" Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi
 z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnym."
 Podstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego
 Mam dowód dostarczenia przesyłki - dotarła już w lipcu.
Do dzisiaj nie otrzymałam od Jandy ani odpowiedzi,
 ani zwrotu moich paragonów i kremów.
Tym samym producent Janda zablokował
 mi możliwość reklamacji kremów u sprzedawcy.
Tym razem złamali prawo konsumenckie. 

Napisałam w tej sprawie do Rzecznika Praw Konsumenta 
oraz Federacji Konsumentów.

Uwaga:
Nikt nie zapytał dlaczego reklamuję kremy😜
 Jak widać jest, to całkiem normalne 
i jako konsument mam do tego prawo.

Na  facebooku Jandy zapytałam co z moją reklamacją:)
Żadnej odpowiedzi...
Reakcja pojawiła się, gdy moim pytaniem
 i sprawą zainteresowały się też moje koleżanki:)
Janda zablokowała mnie na swojej stronie, 
a wszystkie komentarze pousuwała:D
Zablokowała osoby, które zaczęły dopytywać o sprawę.
Usuwa na bieżąco niewygodne wpisy np. taki:
Żródło 
Pod wpisem z 5 września zniknął mój komentarz tutaj KLIK
i reszta niewygodnych (mam ich screeny).
 Powinno być 15 , a są 2 albo już jeden (nie widzę, bo jestem zablokowana).

Tak więc już wiecie dlaczego 
na niektórych portalach firm kosmetycznych są same pozytywne wpisy;)
JANDA i Dermofuture Precision (też mnie zablokowali) są tego przykładem.

Po tej akcji, poziom mojego szacunku do firmy Janda spadł do zera.
Jeżeli firma w ten sposób załatwia niewygodne klientki, 
to jest to godne pożałowania.

W ramach reklamacji zażądałam odstąpienia od umowy
 i zwrotu pieniędzy za kremy.
Za 82 zł 98 groszy podeptali swoją godność i uczciwość.
Ale jest coś na rzeczy...
Czyżby bali się, że ruszy fala reklamacji, gdy kobiety dowiedzą się,
że kremy też można reklamować?😎

Sprawa jest jeszcze w toku...
Może tak się zakończy. Zobaczymy.
Przynajmniej udowodniłam, że jak najbardziej 
można wnieść normalną reklamację kremu do producenta. 
Przy okazji można zobaczyć jak w takiej sytuacji reaguje firma.
Jak na razie najgorzej zachowała się JANDA.

Zagadka na koniec:
Jeżeli krem 15 minut po aplikacji spłyca zmarszczki o 16%,
to o ile procent zmarszczki będą spłycone po 3 dniach, a o ile po 14-stu? 😎

**************************************************************************
Oświadczam, że nie jestem kosmetologiem, kremy użytkuję i testuję
 z pozycji przeciętnej użytkowniczki, do której są one skierowane.
Dbam o skórę ponad 25 lat tutaj KLIK o tym.
Na profilach firm kosmetycznych wypowiadam się kulturalnie,
 nie używam wulgaryzmów, nie robię błędów ortograficznych,
przedstawiam swoje osobiste, prawdziwe opinie,
podpisana własnym imieniem i nazwiskiem.
Nie godzę się na coraz bardziej fantastyczne 
i nierealne obietnice producentów firm kosmetycznych.
Reklamuję kremy, które nie spełniają podstawowych, ważnych dla mnie,
 obietnic producenta z racji przysługującego mi prawa konsumenckiego :
 "Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnymPodstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego".

wtorek, 17 października 2017

Groszki...szpileczki...czyli odrobinka lata jesienią:))

Słońce w końcu przedarło się przez chmury 
i przygrzewa ostatnim tchnieniem lata... 
 Uczciłam te ciepłe chwile
sandałkami Agatkami, groszkami i bielą mej starej bluzki:)
Bluzka ma... Niech pomyślę...
Z 14 lat!
Już była na blogu tutaj klik.
 Groszkowe portki przysłała mi Ola Lumpola, 
bajkowymi sandałkami obdarowała mnie koleżanka Agatka!
Mnie  pozostało, 
tylko się wystroić i  zaprezentować:))
Z boku...
Z tyłu...
I tu najlepiej widać, że w portkach przed kostkę, bez obcasów..
wyglądałabym jak kaczuszka :D
Ale od czego mamy szpileczki!
I to takie z kokardą, które sprytnie wyrównają to i owo! ;)
Jak ja wytrzymam do lata nie wiem...
Na pewno pomoże mi w tym, nowy jesienny płaszczyk z Mohito...;)
Niebawem na blogu :D
I w trakcie trzeba się będzie czymś ratować!
Nowymi kozaczkami czy czapą! ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sandałki - Meu Maid, od Agatki 😘
Spodnie - Gerry Weber, od Oli 😘
Bluzka - NN, z dna szafy
Lakier, pomadka - Bell
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kosmetyczny wpis o kremie Janda będzie jednak następny.
Czekam na dalszy rozwój wypadków po zablokowaniu mnie na ich stronie :)

piątek, 13 października 2017

Ma wizja zmrożonej spódnicy...

Tak to sobie wymyśliłam...
Do zmrożonej lodem kiecki 
dodałam obsypane szronem kabaretki, 
lśniący sopelkami top
 i przykryłam wszystko ciepłym swetrzyskiem aby nie zmarznąć;)
Zegar odmierza czas do wiosny...
...wtedy zacznę się roztapiać  ;)
Zapomniałabym 
o śniegowych płatkach w uszach!
No i mamy ciepło odzianą
Królową Śniegu:D
Wygodny, płaski obuw, doskonale sprawdzi się
 na trasach zjazdowych typu: Zamek-Biedronka :D
 Ich mapka poniżej ;)
 Gdyby jeszcze ktoś nie zauważył... 😜
Zmrożona kiecka posiada solidne rozcięcie...
 Mrożne powietrze dobrze robi na cellulit:D
Zmrożoną ołówkową dostałam od Oli Lumpoli 😘
Jak mogłabym zestawić ją ze zwykłymi szpilkami i banalną bluzeczką!
Mus było choć ciut zaszaleć!
Nie wiem czy dałam radę...
 Ale starałam się! 😊
A gdyby komuś brakowało bardziej eleganckiej Królowej Śniegu,
 to tutaj klik jest w czerwonych szpilkach ;)
Wiem, wiem... 
Dopiero jesień, a ja już o zimie ;) 
Ale mnie już ziąb dopadł...

Za to następny wpis będzie kosmetyczny-
 - test kremu Janda i reklamacja:)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - Wit&Wisdom, od Oli :))
Top - Promod
Sweter - NN, od siostry:))
Rajstopy - C&A
Kolczyki - Apart
Zegarek - Made in USSR
Buty - Brako (już ponad 15-stoletnie;))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 9 października 2017

Aksamitna bluzka z lat 90-tych :)

To jedna z tych rzeczy, których nigdy nie wyrzucę :)
I jak widać warta trzymania, 
bo aksamit znowu chyba w łaskach modowych.
Tak jak i dzwony, które co jakiś czas wracają...
I frędzle moje ukochane :D
W bluzkę jeszcze się mieszczę (rozciąga się ;)), w kurtkę też...
Za to w portki ledwo wlazłam!
Po napięciu w okolicy zamka i kieszeni widać, 
że wakacyjne obżarstwo weszło solidnie
w pewne strategiczne okolice 😜
Tak więc... 
Albo nowe portki!
Albo Chodakowska!
Jedno woleć!
Chyba postawię na to drugie, bo portki lubię!
A przy moich 158 ciężko trafić z długością idealną:D
 Jak dobrze, że pizza, pączki i cała reszta smakowitości 
nie ma wpływu na buty i torebki :D
Spoko...
Poskakam trochę i spalę co trzeba...
Oby z góry nie zleciało!
Bo tam tez trochę weszło, a to mnie akurat cieszy :D
 A jak tyłów nie zrzucę... 
To wszak z tyłu się nie widzę 😜
 Nie kokietuję tym odchudzaniem...
Już kiedyś pisałam tutaj KLIK, że całe życie miałam niedowagę.

Wciąż nie mogę uwierzyć, że  nie mogę się już bezkarnie obżerać:D
Okazuje się, że jak organizm nabrał masy do wagi prawidłowej,
 to nie chce jej teraz oddać :))
Bo dobijam do 52 kilo i robi się niebezpiecznie :D 

Poniżej rok 1988, ja przed 30-stką - 43 kilo żywej wagi:D
I ma 14-stoletnia siostrzyczka w tytułowej bluzce ;)
Proszę nie regulować obrazu - ten wyszczerz jest naturalny😁😂 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Bluzka - Vintage, z dna szafy;
Spodnie - Reserved
Buty - Jennifer
Kurtka - Stradivarius
Torebka - Primark, Atmosphere
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~