piątek, 29 kwietnia 2016

Osa

Kolory pasują...
Skrzydełka są!

Mam nawet żądło!;))
Osa jak się patrzy!
Pewnie zapytacie: -"Czemu nie pszczoła"?:D
Bo wiecie...
 Pszczółki, to są takie pracowite... Porządeczek mają w ulu...
Zawsze na czas wszystko ogarnięte, odpicowane, ugotowane;)
A ja, to taka osa:))
Oblecę wszystko po łebkach i jak najszybciej.
 Byle mieć to już za sobą;)
Czasami tym pszczółkom zazdroszczę... 
Że są takie uporządkowane:)
U mnie wszystko jak na tej patelni;)
Swoją drogą, chyba pora na nową:))
Ale jeśli mąż mój prosi o dobrze podrumienione pierogi, to ma je jak w banku!
Nawet jak nie prosi, to też ma:D
Przepis na chrupiące pierogi:D
- jedna paczka pierogów z mięsem z Biedronki;)
- odrobina oleju.
Wrzucić pierogi na patelnię, usiąść przy kompie.
Po kilkunastu minutach przypomnieć sobie o odwróceniu pierogów:D
Już nie siadać do kompa ;)

Podawać jaśniejszą częścią na wierzch, ze słowami: 
- " Przecież prosiłeś o dobrze podsmażone!":D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Płaszcz - Mohito
Spodnie - Sh
Sweter - nn
Apaszka - z dna szafy;)
Torebka - W (od siostry)
Kolczyki - Vintage, z lat 80-tych.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

54 komentarze:

  1. Jesteś piękną osą Taro :D Uwielbiam takie "skrzydełkowe" kroje bluzek!
    Powiedz, jak Ci się to "żądło" w uchu trzyma?? Bo patrzę i patrzę i nie mogę wykombinować :D
    Ja też jestem zdecydowanie osą, choć próbuję zaszczepić w sobie kilka pszczelich cech... nie jest łatwo ;-)
    Wiesz, z tym gotowaniem, to miałam ten sam problem. Nie cierpię stać w kuchni i zawsze mnie ciągnie do kompa/rysunków/czegokolwiek, byle nie stać przy garach ;-) Z problemem odwracania przy smażeniu i całą resztą radzę sobie przy pomocy minutnika :D wyrobiłam nawyk nastawiania go za każdym razem, więc potem idę, on drynda, wracam do kuchni, robię co trzeba, nastawiam minutnik ponownie, etc. I już nie przypalam niczego :D Tylko Olivier musiał się przyzwyczaić do tego, że jak gotuję to cały czas z kuchni dzwoni minutnik :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, dziękuję Martusiu:*

      Dodałam fotkę żądełek! Wsuwa się w nie płatek ucha! Miałam jeszcze czerwone nożyczki, ale przepadły gdzieś...

      Ten minutnik, to chyba sobie sprawię...
      Już myślałam, że przestanę przypalać gary, gdy będę miała kompa w kuchni... Ale gdzie tam!;))

      Usuń
    2. Ale sprytny system! Nie widziałam jeszcze takich cudów :D Świetna sprawa! Dzięki za fotkę :*
      Wiesz, ja lubię przypalone, szczególnie pierogi :D A powiem Ci, że mam taki patent na przypalone ciasta - wystarczy posypać cukrem pudrem i nie widać ;-))) (na pierogach z truskawkami może dałoby radę? :D)

      Usuń
    3. Ciasta, to juz w ogóle nie piekę - zawsze przypalam:))

      Usuń
  2. Uwielbiam czytać,te Twoje teksty...są wyśmienite....stylizacje super....pozdrawiam i czekam na kolejny wpis...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zła jak osa - mi się kojarzy i często to słyszę w odniesieniu do siebie :))) A pszczółki... hm, ja to lubię być pracowita ale tylko w tematch które mnie mocno kręcą. Dlatego różnie to bywa. Właśnie gotowałam synowi pierogi z Biedronki(ruskie) - idę na skróty gdzie się da albo jadę wg sprawdzonych swoich przepisów, bo mi się ostatnimi czasy kuchennie nie chce działać. Doszłam do wniosku, że to wielogodzinne stanie przy garach, żeby zjeść w 3 minuty, to przesada jakaś :DDD
    Stylizacja - zakręcona i oryginalna, podoba mi się że tylko dwukolor. No i ta torba do tego! Pasuje jak ul..ał :) :D ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też się tak kojarzy:D I czasami taka własnie jestem... Zła aż furczy!:D

      Z tym staniem przy kuchni, to masz rację... Tyle roboty, a znika wszystko w mig i znowu masz sprzątanie... Trzeba sobie tej pracy oszczędzać, żeby mieć czas na ciekawsze rzeczy:D

      Hehehe, mnie też chyba wersja bez apaszki lepiej się podoba... Ale tak ją zarzuciłam i zostało;)
      Torby pierwszy pokaz! Jeszcze nie była na blogu:))

      Usuń
  4. Taro uśmiałam się. Te pierogi są wielce oryginalne!:)
    A z Ciebie prześliczna Osa :D
    Torbę porywam!
    Miłego weekendu.
    Nasz zaplanowany do granic możliwości.
    Buziaki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, hihihi, ja nawet u teściowej przypaliłam pierogi...bez kompa:D
      Miłego weekendu!!!!
      Buziole!!!

      Usuń
  5. Wszystko jak u osy nawet talia:)))wyglądasz fantastycznie:))))pierogami niema się co przejmować:)))najważniejsze że mąż zadowolony:)))))))))))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, mąż nie do końca zadowolony... Wolałby pszczółkę czasami;))
      Dziękuję i buziaki!!!!

      Usuń
  6. Piękna z Ciebie osa i żądełko zawodowe a te pierożki rewelacja, też lubię takie chrupiące ;D dlatego często gotując siadam przed komputerem :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, to siadanie przed kompem jest zdradzieckie! Siadasz na chwilę, a za moment juz godzina!;)

      Usuń
  7. Tara jesteś mojom idolkom!!! Też mi się zdarzają takie pierożki :pp
    Staram się robić w minimalistycznym czasie posiłki.Lubię czasami pobawić sie w kuchni ale to naprawdę od wielkiego dzwonu :p

    Cały zestaw świetny! Płaszcz zabieram:)))

    Słońce mam!
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty mojom:))))
      Hihihi, moje zabawy w kuchni raczej żle się kończą...;)))
      Czasami staram się cos innego ugotować chłopakom... No i różnie z tym bywa...
      Oni boją się moich eksperymentów...:D

      Ja też mam juz słońce!
      Buziole!!!

      Usuń
  8. Widzę Edytko, że też sprawiłaś sobie żółte spodnie. Połączenie ich z czernią tak, jak w naturze bardzo Ci posłużyło. Ja jestem niestety jak pszczoła, ale czasem też mi się zdarza przypalić pierogi. Przepis świetny - śmiałam się do łez. Pozdrawiam Cię.
    balakier-style.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że to połączenie będzie za oczywiste, ale jednak naśladowanie natury wychodzi na dobre:))
      Hihihi, czyli pszczółkom też się gafy zdarzają! Lepiej się poczułam:)))
      A śmiechu nigdy za wiele!
      Buziaki!!!

      Usuń
  9. Myślałam,że chodzi o talię osy :))ale w sumie Ty taką masz ;)
    żółte spodnie właśnie miałam wyciągać,nareszcie przyszła na nie pora :)
    a bluzeczkę nietoperzową-tez dziś akurat ubrałam :)
    świetna torebka!
    co do gotowania i mrożonek z marketu...jestem pewna na 102% że wiesz jak u mnie jest ,bo już trochę mnie znasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tym razem o coś innego:)))

      Chyba w każdej z nas jakaś osa siedzi;)
      Gosia, Ty to własnie taka bardziej pszczółka jesteś, której zazdroszczę! Na pewno na gotowcach nic nie robisz! Przecież wiem!:))

      Usuń
  10. Edytko bardzo mnie rozwesekiłaś dziękuję. Świetnie Ci w tych żółtych portkach. Ładna z Ciebie kobitka i co nie włożysz zawsze świetnie. Ja od dziecka byłam niezdyscypliniwana ,ale jako dziecko nauczycuelskie musiałam się zdyscyplimować dla dobra sprawy z tym,że pomimo wielu lat pszczółkowego mauczania i tak osa od czasu do czasu wychodzi;)no...bardzo się mordukje nie robiąc po łebkach;)a potrafie nieraz tak wszystko spaskudzić,moaluje i zaraz zobacze jeszcze chwilka...a stały repertuar na imieninach mojej mamy to jak czytając w kuchni książkę spaliłam 2 kg kartkowej wołowiny,bardzo trudno mamie to zapomnieć,a ma 77lat i dalej o tym pamięta:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Jolu:))
      Ja tez czasami musiałam być pszczółką, a i teraz się zdarza, ale to króciutko;))

      No...2 kg kartowego mięsa spalić, to rzeczywiście coś! Macie teraz co wspominać:))
      Pozdrowionka!!!

      Usuń
  11. Uwielbiam Twoje poczucie humoru. Jesteś prawdziwą osą, żółty rządzi tej wiosny, pięknie i bardzo zgrabnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :D Czasami nawet taka żądlącą osą jestem:D
      Dziękuję Ela! Buziaki!!

      Usuń
  12. Hehe, powinnaś wydać poradnik dla początkujących mężatek, jestem pewna, że byłby hit :) Żółte spodnie fajnie prezentują się z trenchem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że o tym myslałam;))
      Dzięki!!!

      Usuń
  13. Jesteś taka super osa,kochana przez męża pomimo tych spalonych pierogów.
    Fajnie wyglądasz w tych żółtych spodenkach.
    ___Tess.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze się mnie trzyma... Więc chyba tak;))

      Usuń
  14. Pierogi pierwsza klasa, odpowiednio przyrumienione, chrupiące - a więc czegóż chcieć więcej :) Mi też już kilkukrotnie zdarzyło się pozostawić coś na piecu i całkowicie o tym zapomnieć... A osa z Ciebie piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja często o pieczeni w piekarniku zapominałam... ;)

      Usuń
  15. Osa, osa, dobrze że osa a nie bąk :). Nietoperki lubię, żółte spodnie super, a torba....och, pierogi z przypalanką dobre, przypalanka dobra na żołądek jak węgiel. Z biedronki też czasami kupuje, albo z garmażerki, praktycznie już nie robię, nie mam siły. Mąż kupuje sobie w bufecie na śniadanie :) więc nie ma parcia, aby w domu były. Najbardziej lubię z jagodami i pieczarkami. A propo's stylizacji, to Twoje kolory. Super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej... Z jagodami uwielbiam!!! Dawno nie jadłam... Smaka mi narobiłaś:))

      Usuń
  16. Grunt to poczucie humoru, a tego Ci nie brakuje!

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo ładny kolor spodni - mam w identycznym kolorze sukienkę ;)

    Pozdrawiam,
    Stara Kobieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A własnie szukam sukienki w tym odcieniu! Lubię żółć:))

      Usuń
  18. Och Ty Oso kochana, wyglądasz przepięknie w tych kolorach. Kolczyki też są super. W kuchni też jestem z tego klubu co to nawet zwykłą kanapkę można spieprzyć a nawet przesolić hihi :-) Ale, żeby załagodzić sytuację kuchenną, stwierdzam, że do wyższych celów jestem stworzona haha :-) Taro pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Ja też tak mówię! Przecież to, że jestem babą nie oznacza, że mam być perfekt w kuchni!
      Buziaki!!!

      Usuń
  19. Chciał chłop przyrumienione rożki no to ma. Przecież nie zjarałaś ich na heban. Zjadliwe są. Ja też mistrzyni przypalania , oraz wykipiania, ale za to również gotuję z fantazją.A tak na poważnie to ja gotować bardzo lubię.
    Fajna osa z Ciebie. Najważniejsze, że urządlić umiesz.I nudna nie jesteś jak te biedne nudne kobiety, które mają nieskazitelnie czyste domy. Pozdrawiam Danka











    =






    OdpowiedzUsuń
  20. Chciał chłop przyrumienione rożki no to ma. Przecież nie zjarałaś ich na heban. Zjadliwe są. Ja też mistrzyni przypalania , oraz wykipiania, ale za to również gotuję z fantazją.A tak na poważnie to ja gotować bardzo lubię.
    Fajna osa z Ciebie. Najważniejsze, że urządlić umiesz.I nudna nie jesteś jak te biedne nudne kobiety, które mają nieskazitelnie czyste domy. Pozdrawiam Danka











    =






    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no mąż mój nudno ze mną nie ma... Szczególnie jeśli o gotowanie chodzi:D
      Tego żądlenia nie lubi...Woli miodek:D

      Usuń
  21. Ja to jestem typem pszczółki (nawet nazwisko mam związane z tym owadem ;)) i całe życie zazdroszczę tym osą co potrafią spontanicznie czasem na szybko dojść do celu - więcej czują i bardziej żyją. Także dobrze osą być ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie tak dobrze... Ale z wiekiem warto zaakceptować siebie, bo inaczej tylko się męczymy:))

      Usuń
  22. Osa z Ciebie jak się patrzy...kolor spodni świetny, z czernią bardzo mi się podoba.
    Pierogi mniam...buziole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierogi mąż zjadł, bo głodny był:))
      Żółć z czernią ciut ostra, ale chyba nie aż tak;)

      Usuń
  23. Myślałam, że tylko ja tak serwuję pierogi ... i nie tylko :D , a od czasu założenia bloga nawet z tym zrobił się problem, ale nie można się znać na wszystkim ;) przecież ;) . Żółty i czarny świetne połączenie - torebka zachwycająca !!! . Pozdrawiam jeszcze majówkowo - Margot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha:D Ja nawet ziemniaki gotowane potrafię zamienić na smażone:D
      Torebka czekała na debiut i w końcu się doczekała:))

      Usuń
  24. Z Ciebie to jest niezła aparatka;) Ja to chyba faktycznie taka pszczółka trochę, choć ja to właśnie lubię mieć taki ład naokoło, albo może muszę. Niedobrze się czuję jak mam nieogarnięte, zwłaszcza że mam tendencje do siania ciuchów i okularów gdzie popadnie więc muszę się pilnować;) Gotować uwielbiam tylko myć potem garów nie znoszę hihihi;) Ale osom zazdroszczę czasem beztroski bo jak człowiek taki uporządkowany to mu czasem ciężko;)) Śliczna jesteś w tym sweterkobluzeczku a i uwielbiam czytać Twoje posty!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, a ja zazdroszczę czasami pszczółkom... Sobie już przestałam robić wyrzuty.. Trudno! Taka jestem i nic na to nie poradzę!:D
      Nawet jak porobię sobie porządki, to za chwilę juz nabałaganię, a co gorsza nie wiem gdzie co mam, bo poukładałam!;))

      Usuń
    2. Hah to u mnie gorzej jak poukładam to potem Misiek za mną łazi i marudzi i ciągle słyszę Asiuuuuu....a gdzie moje to czy tamto??? Kiedyś się wkurzę, wrzucę granat i wyjdę z domu;))) hihihi

      Usuń
  25. Hahaha... u mnie takie smazenie nie przejdzie, bo Misiek sam sobie pierozki odgrzewa :)!!! Osa z Ciebie pierwsza klasa!!!

    Edytko!!! Sukienunia przyszla do mnie juz tydzien temu, ale przez majowkowe wojaze nie mialam Ci jak o tym doniesc i podziekowac raz jeszcze. Jest fantastyczna, juz kombinuje jakas imprezke, aby moc sie w nia wystroic :)!!! Dziekuje, dziekuje i jeszcze raz dziekuje :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się bardzo cieszę, ze dotarła!!! Tak się domyśliłam, że jesteś na wyjeżdzie;))
      Ciekawa jestem co z nią wykombinujesz:D

      Usuń