niedziela, 30 sierpnia 2015

Poszukiwany...poszukiwana...

Pamiętacie mnie jeszcze?
Małe, rude i najczęściej wyszczerzone:D
Ostatnio widywane w przelocie na fejsie i instagramie, 
za to częściej w okolicach Jarosławca i na wschodnich rubieżach...
Przemknęło przez zamek w Janowcu, zdobyło basztę w Kazimierzu,
 a najczęściej zajadało się pierogami z soczewicą oraz sękaczem u teściowej;))
Wcześniej wzbudzało konsternację na plażach  Jarosławca... kapeluszem..... 
Nie, nie tym ;)
Wróciło szczęśliwe, bo pozwiedzało,
 a co jeszcze lepsze zaliczyło dwa spotkania - wyczekane i niespodziane:)))
Natrzaskało kupę zdjęć i teraz martwi się jak je poobrabia... 
Chyba zima je zastanie nad fotami z lata;)
A będą nawet takie profesjonalne:D
Małe, rude, wyszczerzone - odziane w zaiste, godną kiecę, wzbudziło zdziwienie
 nad pewnym stawikiem pod wschodnią granicą:D
Oj... Będzie się działo!
 Jak mnie sobie przypomniałyście i dacie radę, to wszystko znieść - wpadajta:D

A takie piękne niebo przywitało nas w połowie sierpnia w Jarosławcu...
Bałam się, że będzie ono zapowiedzią deszczu.. a było słońca!
Cały tydzień była fantastyczna pogoda!

To spadam do Was!!!
Bo zaległości mam całą masę!!! 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Top - New Look
Spodenki - Big Star
Sandały - Clarks (wyprzedaż w Anglii;))
Torebka - Sisley
Kapelusz - Vintage
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 15 sierpnia 2015

Windsor w trampkach ;)

Jeszcze w takich rozjazdach jak w te wakacje, to nie byłam!
W  czwartek wróciłam z Wrocławia. Byłam tylko 3 dni :(
Miałam nadzieję na małe z kimś spotkanko, ale jak się mamę ostatnio widziało rok temu,
 to wiadomo jak wyszło;)
Wyjazd był typowo rodzinny.
I byłam jak nigdy sama. 
Syn mi się zbuntował i do babci pojechał wcześniej. 
Mąż na wyjeżdzie służbowym - ktoś musiał z psem zostać. I tak nam się wszystko pogmatwało.
A tu przede mną jeszcze dwa wypady - nad morze i na wschód (do teściowej;)).
Kiedy, to wszystko ogarnąć!:D
Musicie mi wybaczyć moją nieobecność i takie chaotyczne wpisy.
Do jesieni się chyba nie wyrobię;))
A wracając do Windsoru...
Chyba Królowa nie byłaby zadowolona z mojego stroju, ale portki i trampki, 
to wina kapryśnej pogody;))
Gdyby nie moi emigranci: siostry i szwagier - 
- pewnie nie miałabym okazji zobaczyć ulubionego domku monarchini:))
Wcale się jej nie dziwię, że woli Windsor od pałacu Buckingham. 
Całkiem inny klimat... i chyba spokój...
Mnie też się tutaj bardziej podoba:))
Tylko samoloty wybijały mnie z rytmu cofania się w czasie... ;)
Królowa powinna zaprotestować!
Żeby po jej niebie, tyle ich latało i spokój zakłócało! ;))
Pomijając huk podniebnych ptaków - cała reszta była wspaniała!
Zabrakło mi tylko jednej rzeczy do pełni szczęścia...
Widzicie te schodki prowadzące na wieżę?
Już wiecie o co mi chodzi?:D
Nie zdobyłam żadnej baszty!;))
Ale nic to...
 Pora się ogarnąć, bo tu zaraz będzie, sprawdzenie umundurowania:D
:D
Fota z żołnierzem być musiała...i z synem:D
Na koniec krótki spacer po mieście...
Podziwiałam drzewa w doniczkach...;)
Oraz wystawy ze starociami:)))
Królowa Wiktoria krzywo spojrzała na me trampki...
 Ale pewnie już gorsze rzeczy w swym życiu po życiu widziała ;))
 Kilka godzin, to znowu za krótko, żeby dokładnie wszystko pooglądać...
Łapałam każdy moment, każdy pałacyk, czy ładniejszy domek...;)
Odmówiłam sobie tylko spacerku tą aleją...
Jakoś mi się nie chciało;)
Za to na tę wieżę chętnie bym wlazła:D
Podobało mi się w tej Anglii....
W co drugim domku mogłabym zamieszkać...
Moje klimaty:)))

To do następnego dziewczyny!
Dzięki wielkie za gratulacje pod poprzednim wpisem:)))
Nawet zakwasów nie miałam, ale palec jeszcze spuchnięty;)
Chyba do końca lata koturnów już nie założę;) 
Co tam... Warto było:D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Żakiet - Zara (stara kolekcja) 
Spodnie - Orsay
Top - H&M
Torebka- Sinsay
Okulary - bazar
Trampki - bazar
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 8 sierpnia 2015

Zdobyłam medal:)))

 Co prawda medal za uczestnictwo, ale zawsze!
Bo zachciało mi się wziąć udział w Mistrzostwach Polski Nordic Walking:))
 I wystartowałam w tym upale!
 Mąż mój był mym trenerem, menadżerem i fotografem oraz odnową biologiczną:D
 Powiem tak... było ekstremalnie ciężko!
Upał nie ułatwiał sprawy...
 Ale nie padłam!
 Tutaj jeszcze trzy proste do mety!
 Z nieba lał się żywy żar!
Quadami zwozili z lasu tych co popadali w trasie ;)
 Już prawie!!!
Żyję!!!
META!
I medal ! :))
 Dałam radę:)))
 Moje stopy też... Nawet ten wybity na treningu, paluszek ;)
 Za radą syna, parłam do przodu pomimo wszystko!
Zajęłam 16-ste miejsce w swojej grupie wiekowej, na 26 zawodniczek;)
188 miejsce -  na 340 startujących (łącznie z facetami na 5 km)!
Trasę 5 km pokonałam w 41min 28 sek :D
 Było super!
Ale pora do domu pod prysznic!
 Pragnęłam tylko  wody:)))

Nawet  załapałam się na fotkach na portalu regionalnym klik i klik :))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ciuchy i buty - Decathlon
Okulary - Auchan , 4 zł ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~