czwartek, 25 czerwca 2015

21 lat temu obiecał mnie nosić na rękach......

.....jeszcze daje radę...;))
 Trochę czasami narzeka....
A, że nie umiem gotować... i wciąż coś przypalam ;)
A, że nie prasuję, a na parapecie można znależć zaschłą pszczołę...
A, że nie mogę nic znależć i wiecznie mam wszędzie bałagan... ;)
Ale czyż nie wziął sobie księżniczki?!
Wszak ja czekałam na księcia:D
Więcej o sukni tutaj klik :))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Suknia - projekt własny:)
Garsonka do cywilnego - butik
Bukiety - własnoręczne wykonanie, po spieprzeniu przez kwiaciarnię;))
Makijaż i fryz - własnoręczny;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

wtorek, 23 czerwca 2015

Skromna, kobaltowa maxi... na 6 - ste urodziny bloga;)

Sukienka skromna, bo wygląda jak zwykły top:D
Energii dodaje jej kolor... no i rozcięcie z boku:D
  Nic jej więcej nie trzeba:))
Jeszcze tylko jakaś torebka - ostatnio pod ręką mam najczęściej tę:))
Kolczyki - piórka... i można lecieć;)
 Acha! Jeszcze jakaś kurtka, bo przecież lato nam się zaczęło marnie;)
 Myślicie, że frędzli może być za dużo?:D
Też tak myślę... dlatego buty mam już bez nich;))

Wytrzymacie jeszcze ze mną jakiś czas?:D
Z tym moim roztrzepaniem, wciąż tymi samymi ciuchami, 
pisaniną z błędami i marnym zdjęciami?:))
I czasami z masą tych zdjęć! Np. z wycieczek;)

Robie co moge;))
Staram się nie zapominać, że u kogoś wpisałam komentarz, do którego miałam wrócić!
I wciąż zapominam!
Wpadam nieregularnie, przeczytam czasami za szybko,
 zapomnę, że byłam, a nie skomentowałam;) 
Gafy, to moja specjalność...w realu też:D
Po tylu latach życia z samą sobą już się do siebie przyzwyczaiłam...
Na starość niestety mi się nie poprawia, wręcz przeciwnie;)

Ale staram się!

Na koniec, przypomnienie jednego z moich ulubionych wpisów i  kiecki:))
:D
Bo śmiech, to zdrowie:D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kobaltowa maxi - Sh, Taranko
Koturny - Stradivarius (sprzed paru sezonów)
Kolczyki - bazar w Łebie
Kurtka - Bershka (sprzed paru sezonów)
Torebka - Primark
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

niedziela, 21 czerwca 2015

Jak mi Scholl paznokcie z grzybicy wyleczył:)

Długo się zastanawiałam czy napisać na ten temat, bo nie należy on do przyjemnych.
Dla niektórych może być wręcz obrzydliwy;)
Ale każdemu może się przytrafić taka zaraza! Wiem, to po sobie;)
I pamiętam doskonale, jaka panika mnie dopadła, gdy zdałam sobie sprawę,
 że moje piękne paznokcie dopadła grzybica!
Co robić?! Jak zaradzić?!!!
Żebyście nie przeżyły ciężkiego szoku, to jako pierwsze wrzuciłam fotki sprzed lat, 
z czasów świetności mych pazurów:D
Tutaj klik, jak prostymi metodami o nie dbałam.

Kilka lat temu wróciłam z wakacji z niespodzianką...
 Jeszcze żeby ta franca zaatakowała paznokcie u stóp!
Ale nie!
U mnie grzybica zadomowiła się na dwóch palcach u dłoni...
Zaczęło się od bólu paznokci u nasady, następnie skóra pod nimi zaczęła czerwienieć,
 póżniej żółknąć, a następnie pazury zaczęły odchodzić od skóry...!!!

Uwaga - następna fotka będzie paskudna!

*****************************************
**********************************
*******************************
*************************
*******************
****************
**************
************
*********
********
******
****
***
**
*
*

Tak, to właśnie wyglądało po paru miesiącach od wakacji:(
Lekarz przepisał mi jakieś tabletki i maści.
Tabletki od razu odrzuciłam, jak się dowiedziałam, że mogą poważne uszkodzić wątrobę.
Maści oczywiście nie pomagały....
Kupowałam coraz, to inne...
Do tego jakieś płyny...
Próbowałam wszystkiego co wyczytałam w necie!
Olejku herbacianego, moczenia pazurów w occie, a nawet w Domestosie!
Dziwicie się?
Chyba nie...
To tylko część środków, które mi nie pomogły...
Hehehe, nie byłam jakoś szczególnie załamana, ale zła;)
Ludzie mają poważniejsze problemy niż dwa palce zaatakowane grzybicą.
Wzięłam w końcu na przeczekanie i nie używałam nic!
Ale co trochę wpadała mi w oko reklama Scholla..klik .
Nie wierzyłam, że środek z drogerii może wyleczyć, to paskudztwo...
W końcu się skusiłam i kupiłam!
Stwierdziłam, że albo mi to pomoże albo odcinam paluchy!;)
I pomógł!!!
Po miesiącu smarowania, coś się zaczęło dziać!
Po ok. dwóch miesiącach paznokieć zaczął mi odrastać!!!
U nasady był różowy i zdrowy!
Cud!!!:D
Zaczęłam kurację zimą, a na lato miałam nowe, zdrowe pazurki!!!
Wystarczyło tylko jedno opakowanie za 60 zł!!!
Polecam szczerze!
I nikt mi za taką super reklamę nie zapłacił;)))
Mogłam już zacząć malować wszystkie 10, a nie 8 pazurów;))
Poniżej widać, że jeszcze chowam ostatni;)
Jeszcze następne kilka miesięcy trwało, 
zanim płytka doszła całkowicie do formy sprzed choroby.

Tak wyglądają dzisiaj moje pazury:D

Mam nadzieję, że komuś pomogę.
Ja się męczyłam 2 lata zanim użyłam Scholla.

Obiecuję, że następny wpis będzie przyjemniejszy;))
Ten też nie był w sumie zły, bo z happy endem:D

środa, 17 czerwca 2015

Czarna maxi z Mohito chyba poleci...

Wchodzę z mężem do Mohito i rzuca mi się w oczy sukienka...
Mówię: "Podoba mi się ta pomarańczowa kiecka"
Mąż mój na to: "To bierz!"
A ja: "Ale mi się nie podoba, bo jest pomarańczowa..."
Mina męża mego bezcenna;))
Ci faceci! Nie rozumieją takich prostych spraw;))

Pomarańczowy, to chyba jedyny kolor, z którym nie bardzo się lubimy...
Jedynie w dodatkach się tolerujemy;)
 Tak więc czarna wersja pomarańczowej kiecki,  była  idealna!
  Jest odjazdowa! Tyle Wam powiem!
Leciutka, przewiewna i sprawdzi się w wielu sytuacjach.
Przykłady:
- Wersja na elegancko i bogato:D
Sukienka - Mohito (przecena z 99 na 69zł), Torebka - Dorothy Perkins
Rzadko się tak obwieszam biżuterią,  ale miało być "na bogato":D
Sandały - RocketDog
 Po zmianie obuwia - wersja na luzie:))
Po zmianie kolczyków - wersja z turkusem:))
 Oj, coś czuję, że tych wersji może być cała kupa...;)
Sandały - CCC
Bransolety - H&M, Kolczyki koła - Vintage; Kolczyki turkusy,  Charms, Pierścień - prezenty:)
 Jest i pomarańcz:))
I jest walizka....
Niby jak mam się w nią zapakować?!!!:D
Bo za miesiąc lecimy z kiecką do Anglii!!!:))))
 Już tam na nas czekają:)))))
 Będę tutaj obok siostry i szwagra!
Już za miesiąc!!!
 Poleżę na tej trawce... 
Tylko w czym?!;))
 Już za miesiąc trzy siostrzyczki strzelą sobie wspólną fotkę:D
I poskaczą na trampolinie;)
A czemu Tara, a nie Edyta... 
Bo wiedzą, że ta wyprawa za morze znajdzie się na blogu:D

Kto wie... Może z kimś jeszcze będą fotki... i spotkanie?:)))