czwartek, 14 maja 2015

Elegancki łobuziak;)

Zawsze chciałam mieć dziewczynkę, żeby ja stroić...
A trafił mi się chłopak;)
Na dodatek łobuziak. 
Wiecznie brudny, z dziurami w portkach i strupami na kolanach;)
I jak tu takiego nie kochać?:D
2008
Bywały chwile, gdy miał czystą buzię, a nawet krawat na szyi:D
Ale i wtedy szalał.
To był jeden z nielicznych momentów, gdy pozwoliłam mu jeżdzić bez kasku.

Już wiecie dlaczego? ;) 
 Bo był i jest, mój syn, nie do upilnowania:D
2008 rok
Czas leci...
Syn ze swoich ciuchów dawno wyrósł, a ja wciąż mam tę kurtkę w szafie;))

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Syn
Czapka - Adidas
Kurtka i spodnie - chyba Reserved
Koszula i krawat - nn

Ja
Kurtka - Tatuum sprzed lat, wciąż w użyciu  klik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

32 komentarze:

  1. Uwielbiam synów łobuziaków!:))
    A Ty Taro tylko kolor włosów zmieniłaś,Ty bez zmian!:)
    Syn Francja- elegancja:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przy takich mieć cierpliwość wyjątkową;))
      Buziole Margo!!!!

      Usuń
  2. Wcale sie nie zmienilas poza kolorem wlosow!! A Mlody faktycznie wywijas;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę się tego trzymać ;))) :*

      Usuń
  3. no i dobrze,po co Ci mamisynek,picuś-glancuś :))
    Mi się bardzo tez podobasz w takim kolorze włosów,oby nie za ciemny tylko.Może jeszcze kiedyś się skusisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój jest całkowitym przeciwieństwem maminsynka;))

      Za ciemnych włosów nie mogę mieć, bo mnie postarzają... może jeszcze kiedyś do brązu wrócę, ale chyba nie prędko;)

      Usuń
  4. Nasze dzieci rosną, zmieniają się, a miłość do nich pozostaje taka sama... jestem teraz w PL i też oglądałam zdjęcia stare... ach życie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, im jesteśmy starsze, tym sentymentalniejsze... ;))

      Usuń
  5. Nasze pociechy to poezja ,komedia i , dramat , ale bez nich życie było by puste ,super kolor bluzy - jak duże masz szafy ? chyba mega , mega duże pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację Dusiu... bez dzieci byłoby pusto...pomimo wszystko;))
      A co do szaf, to bym Cię zadziwiła, bo mam malutko miejsca;))

      Usuń
  6. Jesteś równie piękna, czas się Ciebie nie ima:)
    Synuś to niezły ananas, przynajmniej się nie nudzisz;) A tak prawdę powiedziawszy to żywe, aktywne dzieci są jakieś fajniejsze niż takie mimozy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tez prawda... choć ciężkie z nimi życie;))

      Ima się się ten czas niestety... coraz bardziej;)

      Usuń
  7. Nooo Ty to masz kochana z tym swoich synem przygody, widzę dostarczał Ci wrażeń od małego, jak nie głowa, to ręka :P hehe
    Mały, a już mamusia go stroiła, stylowy chłopak z niego :D hehehe

    P.S. dzięki za życzonka i cieszę się, że jednak w końcu do mnie dotarłaś :D wybaczam :P hehe

    miłego dnia :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnio w kratkę bloguję i wciąż z czymś się spóżniam;)

      Dzięki Daria!!!:)))

      Usuń
  8. Oj kochana Taro, myślę, że baaardzo kochasz tego uroczego łobuziaka!!!
    A Ty ciągle piękna.
    Komp mi szaleje, więc tak krótko. Zadzwonię w przyszlym tygodniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się nie kochać Basiu:D
      Czekam na telefon :D

      Usuń
  9. Oj, ktoś tu jest nostalgiczny :) :) Ja nigdy nie chciałam mieć córki. Jakoś tak zawsze lepiej się dogadywałam (i rozumiałam szybciej) z facetami. 4 światy z tymi synami, ale nie wyobrażam sobie innej opcji :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starość mnie dopada:D
      Ja też sobie teraz nie wyobrażam nie mieć syna:D

      Usuń
  10. No tak, mały łobuziak ale tak już bywa, że chłopcy są bardziej nieostrożni, u mnie z wnukami jest to samo, zwłaszcza ze starszym, jak jest tylko jedna kałuża to on w nią wejdzie, oczywiście przypadkowo. Pozdrawiam Ciebie i Twojego łobuziaka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, oj kałuże, to ukochane miejsce zabawa naszych czortów:D
      Buziole Basiu:)))

      Usuń
  11. Haha... Edytko, dziewczynki potrafią być gorszymi łobuziakami od chłopców ;). Moje małe, a już nieźle dają mi w kość. Ledwo przyjechałyśmy na wieś, a Zośka (szalony źrebak) całe nóżki ma w siniakach, zdążyła też zaliczyć lot ze schodów zakończony obdarciem ryjka!!! Twarda sztuka, ale ciśnienie matce podnosi takimi przygodami ;). Hanka obserwuje i... na miarę swoich możliwości naśladuje siostrę (na szczęście latać jeszcze nie potrafi ;)).
    Kochane te nasze szkraby :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, ja byłam spokojną dziewuszką, ale też znam takie małe łobuziary:D
      niech Ci szaleja na zdrowie:D

      Usuń
  12. Ach ten Twój łobuz, ja mam taką małą dziewczynkę w domu, a ona podobna do Twojego syna , wciąż jej pełno wszędzie, czuję , że mam córkę, dwie ;) Emilka spokojniejsza, ale tą energię kiedyś trzeba rozładować, oby nie potem ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehehe, no... różnie, to bywa.. Czasami te aniołki się zmieniają ;))

      Usuń
  13. Mi tez zawsze marzyła się dziewczynka, ale teraz swoich dwóch łobuzów nie zamieniłabym na tuzin dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I to jest właśnie wspomnień czar. Zobaczysz, jeszcze Twoje wnuczki będą przeglądały tego bloga.
    Pzdr___Zośka.

    OdpowiedzUsuń
  15. Słodziak z niego!!!
    A Tobie super w brązowych włosach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę mnie teraz postarzają ;)

      Usuń