wtorek, 29 lipca 2014

Czy tramwajem można pływać?

W Bydgoszczy można! :))


Tramwaj odpływa z tego przystanku;)


Tutaj klik tramwaje do wyboru do koloru oraz rozkład jazdy;)


Bydgoszcz, to ciekawe miasto... 
Nie tylko tramwaje po nim pływają...;)





 Płyniemy...:))


Ruch tramwajowy szalony ;))


 Nasza trasa zwała się "Szlakiem śluz". 
Widoki mieliśmy romantyczne...
Pomijając panów chłodzących się piwkiem na brzegu rzeki;)




 Śluzę do pokazania wybrałam najsłynniejszą!
Tę, która "zagrała" w "Czterech pancernych"!
To po tej drabince wspinał się Gustlik:D



 Albo po tej... ;)




Zamknięci w śluzie, musieliśmy czekać z 15 minut, 
aż woda się podniesie i będziemy mogli wypłynąć...
Dziwne uczucie;)



Poniżej można sobie porównać - przed nabraniem wody i po:)



 Przyznam szczerze, że po dwóch godzinach jazdy i trzech śluzach-
 - miałam dosyć;)
Z powrotem powrót tramwajem lądowym!



 Jeszcze chwila dla mego fotoreportera na tle wodnego tramwaju:D


 Jeszcze "grzecznie"  wskazałam mu palcem, gdzie chcę fotkę;))
Dzięki temu widzicie moje rude paznokcie, które wyszły mi przypadkiem:D


Nie... z powrotem zasuwam lądem;))
Choć nie powiem - fajnie było;)



Po raz kolejny muszę podziękować siostrze za sukienkę idealną na 36 stopni!



Odwrócę na chwilkę Waszą uwagę od podziwiania Bydgoszczy,
 aby oznajmić "ważną"  rzecz.
Otóż pasek przy owej sukience nie jest oryginalny - ten mi jakoś nie pasował.
Tuż przed samym wyjściem ogołociłam pudełko na biżuterię ze wstążki:D



 A mój syn w tym czasie, 
wędrował po najdłuższym molo na świecie w Southend-on-Sea.

Nadal odpoczywa od starych;))
Taka wymianka była - siostry mi ciuchy, a ja im syna podrzuciłam:D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sukienka - Miss83 (prezent od siostry;))
Torebka - Primark
Sandały - CCC
Okulary - bazar
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 26 lipca 2014

Rajstopy w sprayu - Sally Hansen

To cudo kupiłam dwa lata temu na wesele siostry.
Wtedy w galerii zapłaciłam prawie 60 zł - teraz jest o połowę tańsze!
Już na wstępie mogę Wam te rajstopki, a raczej pończoszki polecić:)
Dla mojej mamy były wybawieniem w upale!
Wyglądała elegancko, jak w pończochach.

Tutaj klik można trochę o tym specyfiku poczytać :)

Na pewno nie jest, to coś do użytku codziennego - raczej na tzw. wyjścia.
Nie wiem jak wydajny jest ten spray.

Szybko się nakłada i nawet "maziając" byle jak, nie narobimy sobie smug:D

Po pierwszym "psiknięciu" może nas zaskoczyć mocny kolor,
 ale bez obaw - wszystko ładnie się rozsmaruje! 


Spray można nałożyć najpierw na rękę i rozsmarować lub od razu na nogi.
Jak komu wygodniej;)


 Jak widać kolor jest delikatny i jednolity.
Skóra nie jest błyszcząca, raczej satynowa.


 Niestety nie spełnił mych oczekiwań w jednym, najważniejszym dla mnie punkcie - nie pokrył plam bielaczych.


Niestety moje nogi nie są idealne.
 Przed paru laty pojawiły mi się na piszczelach białe plamy.
Niczym nie da się ich zamaskować - 
- samoopalacze, balsamy brązujące nie dają rady.
 Miałam nadzieję, że ten spray pomoże.
Troszeczkę je zabarwił, ale jednak nie do końca.

Jako, że im jestem starsza, tym mniej się pierdołami przejmuję, 
więc te plamiska snu z powiek mi nie spędzają, tylko się cieszę, 
że nie wywaliło mi ich np. na nosie... odpukać! :D

Ale wszelkie rady dotyczące bielactwa mile widziane:)))


 Te paski na stopach, to ślady po spieczeniu się na meczu syna;)




Spray zmywa się bez problemu.
 To jest jego plus, a zarazem minus;)


Podsumowując:

Zalety:
- ładnie barwi skórę
- ujednolica koloryt
- tuszuje delikatnie pajączki i inne drobne niedoskonałości
- nie pozostawia smug
- szybko się nakłada
- szybko wysycha
- jest w kilku odcieniach
- zmywa się bez problemu;)

Wady:
 - nie maskuje plam barwnikowych (bielactwa)
- zmywa się po pierwszym myciu ;)

Nie sprawdziłam jeszcze jak nogi wyglądają po upalnym dniu,
 gdy zakładamy nogę na nogę.
I w deszczu!;)
Nie mam też pewności, czy nie brudzi ubrań.


Mam nadzieję, że moja amatorska recenzja komuś się przyda:))

środa, 23 lipca 2014

Buszująca w zbożu... i nie tylko... ;)

"Nie tylko", to było buszowanie po zamku w Świeciu;)
Syna nie ma, starym się w weekendy nudzi, więc robią objazdy po miejscach,
 w których już byli klikk.


 Czekoladowa sukienka w waniliowe groszki, 
była idealna na ten upalny dzień, dlatego widzicie ja po raz kolejny:D
Sandałki też były w sam raz na ten żar, za to gorzej sprawowały się podczas wejścia na wieżę.
Musiałam uważać, żeby nie sturlać się po schodach;)




 A, że po zamku buszowałam, a nie grzecznie spacerowałam...
 widać po niektórych zdjęciach:D


 Tam nie wlazłam... ale gdyby była jakaś drabinka... to kto wie... ;)





Po zejściu z wieży pasowałam się na rycerza!
Miecz dwuręczny uniosłam, więc zasłużyłam sobie!;)



Buszowania ciąg dalszy... :D




Ciekawostka - mieszkałam już w "Zamku Lębork" i w "Zamku Bartoszyce" ;)



Chciałam na koniec wdzięczną fotkę na murach.
 Usadowienie się na nich nie było jednak łatwe - za plecami przepaść!;)



Pobuszowałam jeszcze nad Wisłą....


I w zbożu! :D


Ja buszowałam w zbożu, a syn mój z ciocią po stadionie w Londynie:D
Ta ciocia, to ma siostrzyczka od żółtej sukienki z poprzedniego wpisu;)


:D

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sukienka - F&F (stara już bardzo)
Sandałki - CCC
Torebka - Sisley
Okulary - Carry
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~