czwartek, 31 października 2013

Cukierek albo....;)

Klon czarny, czyli żołnierz z Gwiezdnych Wojen.


Myślałam, że przebieranie syna już za mną, a tu niespodzianka!
Albowiem z okazji Dnia Nauczyciela, hehehe, nie Halloween, dostąpiłam zaszczytu skombinowania stroju klona.
Syn, oczywiście powiadomił mnie w odpowiednim czasie, czyli dwa dni przed tym wydarzeniem - w weekend;)
Żaden problem... mamunia coś wymyśli;)
I wymyśliła!
Oczywiście poszedł tak dzisiaj w obchód... na szczęście bez karabinu;)
Wrócił bez cukierków, więc chyba nie mówił... albo mówił:
 "Cukierek albo wpier.....ol":D
Tutaj wyjaśnienie  cytatu;))


Wracając do stroju,  problem był - hełm klona:/
Po objeżdzie wszystkich galerii w mieście , znależliśmy takowy w Empiku.
Ostatni, w pogniecionym pudełku, brudny, podejrzanie jakby uszkodzony - cena ponad 150zł!
Na pytanie przy kasie czy taki wybrakowany towar podlega jakiejś zniżce, usłyszeliśmy, że absolutnie nie.
Niech se go wsadzą;)


W ostatnim ze sklepów, już zrezygnowani... dojrzeliśmy na półce maskę jakiegoś stwora - niebiesko/zieloną;)
Uszłaby, gdyby była czarna:D
Bierzemy!
Resztę stroju już miałam w głowie.

Syn mój ma na szczęście zainteresowania, które wymagają pewnego sprzętu - sport i wojsko;)
Z tego da się coś wykombinować!

Elementy przebrania powstały z:

1. Kombinezonu treningowego bramkarskiego (Reusch)
2. Kamizelki snajperskiej (sklep Militaria)
3. Rękawic wojskowych;
4. Śniegowców (Decathlon)
5. Karabinku na kulki;)
6. Kominiarki.
7. Maski.

Maskę, cały poniedziałek malowałam czarnym lakierem do paznokci;)
Klon może nieidealny, ale jest:D

Zamiłowanie do czerni i służb mundurowych syn mój ma od malucha, co można sprawdzić tutaj;)


Dzisiejsze nastolatki nadrabiają stracone "Hellołyny", bo jeszcze parę lat temu nie mogły się tak wyszaleć...

Życie jest takie krótkie, czas tak szybko leci...
Powinniśmy korzystać z każdej okazji do zabawy:))

sobota, 26 października 2013

Wrzosowy spacer z psem...

O przepraszam!
Spacer owszem, ale mój z Panią!
Założyła starą kurtkę, coś tam o wrzosach mamrocze, to ją zabrałem na powietrze niech ochłonie;)


Tym razem w roli głównej jestem ja - Reksio!
Pani mówi na mnie Rudy, czasami, gdy podobno narozrabiam (wyciągnięcie kubełka ze śmieciami z szafki, to coś złego?) - Ruda Szujo:D


Miałem  pozować w stójce... ale mi się odechciało...
Żeby jeszcze coś dobrego w ręce miała...;)


A niech sobie namawia... nie wstanę i tak:D



Uparta ta moja Pani.
Ale powiedzcie, czy poważnemu psu wypada wygłupiać się przed aparatem?
:D

Mam w końcu swoje lata - już 10 na karku!
Co prawda w kościach wieku nie czuję, lubię sobie polatać po polach.
A odrobina siwizny podobno facetom służy.
Mogę nawet nieskromnie przyznać, że przystojny ze mnie gość:D
To lecę zarywać laski, a Pani niech sobie strzeli parę fotek - mówi, że na jakiegoś blogaska;)


Się kobieta ucieszyła, bo kawałek szmatki w lumpeksie kupiła.
Powiedziała, że kwiatuszki pasują jej do kurtki!
Zgłupiała już do reszty;)


Jeszcze mówi, że lubi jak jej się włosy w słońcu żarzą:D


Najchętniej zatrudniłaby mnie jako fotografa, bo musi sama sobie foty z ręki strzelać...
albo z gałęzi;)


Przyznam się Wam, że ją lubię. Nawet nie dlatego, że jest teraz ruda jak ja;)
Pamięta  żeby dać mi jeść, pobawi się  piłką, pogada, wyciągnie kleszcza...
 Krzyczy rzadko. Dawno temu, gdy zeżarłem jej kwiatka, to trochę się wkurzyła.
Gdy wychodzi z domu, lubię się zagrzebać w jej legowisko.
Ładnie w nim Panią pachnie i jest o wiele większe od mojego.
Trochę narzeka jak wraca i widzi rozwaloną pościel:D




Oboje lubimy słoneczko:D




 Panią poznałem jak byłem malutki.
Podszedłem do niej, usiadłem na stopie i już była moja:D 
Dobrze zrobiłem, bo typek, który mnie przywiózł, powiedział, że jak mnie tym razem nie sprzeda, to wyrzuci w lesie.
Podobno nie jestem jamnikiem.
Pani mi tego nigdy w oczy nie powiedziała !
Zapłaciła jak za jamnika, więc to na pewno nieprawda.:D
To mówiłem ja - Reksio;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kurtka - z dna szafy, Tatuum
Spódnica - Sh
Sweter - Sh
Kozaki - Lasocki
Wisior - prezent:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 23 października 2013

Zaczytana....

Zaczytana , bo nie miała internetu!
Mój syn znowu zużył cały pakiet za szybko;)


P.S. Czytam też, gdy mam dostęp do sieci - przy jedzeniu obowiązkowo!
Takie przyzwyczajenie z młodości;)


Przy okazji odcięcia od internetu, opowiadam synowi, jak to bywało dawniej, gdy np. po informacje potrzebne do szkoły szło się do biblioteki.
Niepojęte dla niego!:D
Czarno-biały telewizor, a w nim dwa kanały i brak pilota - toż to średniowiecze!
Brak telefonu w domu, bo na wsi, gdzie mieszkałam były chyba tylko trzy - w tym u sołtysa i u księdza;))
I nie było można nimi pisać sms-ów! Pisało się listy!
Jakby mi ktoś wtedy powiedział, że w telefonie będzie aparat i kamera (o innych rzeczach nie wspomnę;)), to kazałabym mu się stuknąć w głowę;))


A`propos telefonu. Mój brat zapragnął  nabyć nową komórkę.
 Poszedł do salonu, a tam pan sprzedawca przedstawił mu wspaniałe zalety sprzętu: świetną kamerkę, doskonały aparat, procesor, czytnik kart, wifi i kupę innych bajerów;)
W pewnym momencie Tomasz grzecznie mu przerwał i zapytał:
 "Ale da się z niego zadzwonić?" :D

 

Co się tyczy dzisiejszego zestawu, to czy rzuciły Wam się w oczy spodnie?
:D
O subtelnym odcieniu żółci, w części zadniej ozdobione gustownie srebrem:D
Wyszperałam je latem w lumpeksie i dałam za nie "aż" 18 zł!
 W wersji letniej prezentują się lepiej, ale nie zdążyłam już tego uwiecznić.
Miałam je obciąć, bo są sporo za długie, jednak stwierdziłam,
że do obcasów będą w sam raz.
Dzięki temu sprawiłam sobie długie nogi:D 


Idąc na spacer nie potrzebuję odblasków;)
Zabieram też książkę zamiast torebki... gdybym przypadkiem spotkała pana Chajzera;))
Co się tyczy akcji tego sympatycznego dziennikarza, powiem krótko - stereotypy dotyczą wszystkich.
Blondynki są podobno głupie, rudzi fałszywi, a żołnierze piją jak smoki;)



Sweter ma już z 10 lat i jest przykładem, że czasami warto dać więcej za ciuch. Wydałam na niego ponad 100 zł, a wtedy to było sporo;)
Wciąż się świetnie trzyma i co jakiś czas wpasowuje w modowe trendy.;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spodnie - Sh
Sweter - z dna szafy
Marynarka - Orsay (stara kolekcja)
Buty - Jennifer
Książka - jedyna pasująca pod kolor - "Śladami Tecumseha":D
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

wtorek, 15 października 2013

Kolorowy Kapturek:))

Kolorowy Kapturek zgubił się w lesie...
Zapomniał czerwonej pelerynki, nie szedł do babci...


A zamiast wilka spotkał księcia.
Jako, że od prawie 20- stu lat ma swojego... może już troszkę podruposzałego, ale jednak ma -
nie pocałował go, jeno puścił wolno;))
Niech go sobie inne księżniczki złowią:D



Chodził, dreptał... i co jakiś czas zapełniał koszyczek jakimś grzybkiem...:))



Kolorowy Kapturek powinien się ubrać w stylu wojskowym, wszak to jego klimaty;))
Ale za to jest pod kolor płotu i tablicy:D



Turkusowy Kapturek wie, że należy zbierać tylko te grzybki, które się zna.
Wątrobę ma  tylko jedną, a lampeczkę winka wieczorem lubi sobie wypić;))



Okazało się też, że Kapturek ma jeszcze dobry wzrok.
Wśród traw zdołał dojrzeć  nie tylko takie piękne okazy, ale i o wiele mniejsze;)

Kapelusz - DIY, Sweter - H&M, Spodnie - Reserved, Kurtka i Kalosze - Decathlon

Przez chwilkę zastanawiał się nad tym czerwonym grzybkiem...
Gdyby stary książę podpadł, do sosiku byłby jak znalazł;))


W ostateczności muchomor został w lesie...
Nieco zropuszały książę jeszcze się czasami przydaje.
Potrafi np. zamarynować grzybki.
Podstarzała księżniczka do dziś tej sztuki nie opanowała:D


Parę wyjaśnień dla ciekawych:D
1. Grzybki mają różne barwy, bo  były marynowane w różnym czasie.
2. Ścianę malowałam sama:D
3.Firanka ma z 50 lat, spadek po cioci;)
4. Obiekty wojskowe można już swobodnie fotografować;)
..

czwartek, 10 października 2013

Twist, czyli lata 60-te ;)

Umiecie tańczyć twista?
Jak nie, to na samym dole w filmiku wskazówka - 
tym razem nie ja jestem w nim gwiazdą ;)



Jakiś czas temu odkryłam  Rosy:)
Zauroczyła mnie własnoręcznie szytymi strojami wzorowanymi na kostiumach z filmów i seriali np. Mad Men.
Ma dziewczyna talent i ogromną wyobrażnię!
Żałuję tylko, że mój angielski jest taki słaby (na poziomie Piętaszka;)) i nie mogę wyrazić w komentarzach u niej, swego zachwytu tak jak bym chciała:) 


Rosy szyje rozmaite ubrania w stylu retro.
Lubi cofać się w czasie tak jak i ja...i wiele z nas.


Z okazji urodzin swego bloga  http://www.sewingadicta.com/ 
Rosy zorganizowała mały konkurs, w którym można wygrać piękną halkę.
Wystarczy dołączyć do jej obserwatorów i rozpowszechnić na swoim blogu, lub facebooku wiadomość o tym.
Najlepiej zajrzyjcie same na jej bloga i sobie przeczytajcie, bo mogłam coś namieszać tłumacząc w google;))


Pod tę sukienkę pasowałaby idealnie czarna halka:D
Super tańczyłoby się w niej twista!
Jak uda mi się ją wygrać u Rosy, to zaszaleję i zatańczę w kolorze:)))


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
 Sweterek - Sh 
Rękawiczki - Sh 
Torebka - Sh, Atmosphere
 Buty - CCC
 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

wtorek, 8 października 2013

Spódniczka Twiggy....;)

Tytuł taki, bo spódniczka od razu skojarzyła mi się z Twiggy!

Spódnica - allegro, Sweter - H&M, Kozaki - Lasocki, Rajstopy - Auchan


Skojarzyła mi się też z czasami, gdy nic w sklepach nie było, 
a jak było, to np. na kartki! 
Nawet buty! Nie do pomyślenia teraz! Buty na kartki! 
Pamiętam, że to chyba w książeczce zdrowia był wpisywany przydział obuwia:D
Wszystko trzeba było kombinować. A jeśli ktoś chciał wyglądać trochę inaczej niż reszta, to musiał się nagłowić;)


Mini można było łatwo załatwić - wystarczyło poobcinać dłuższe kiecki albo pobuszować w szafie mamy:D
A jako, że mama też od zawsze ciuchy lubi, to zawsze coś tam można było znależć.
Sama dziergała mi swetrzyska, a ja je ozdabiałam:D
Z jednego, którego rękawy rozciągnęły się w praniu miałam legginsy - z tych rękawów:D


Szyło się bluzki z pieluch tetrowych, których w pewnym momencie też nie można było dostać:D
Spódnice z flaneli na gumie samodzielnie farbowane...
Przechlapane miała ze mną krawcowa, której zlecałam zadania, których sama nie dałam rady zrealizować.
Starsza pani... głowiła się nad bombkami, bluzkami z rękawami Mozarta, żakietami z baskinką, czy spódnicospodniami na szelkach:D
Ale wszystko zawsze  uszyła idealnie!!!


Żółte rajty też za młodu miałam;)
Kiedyś przed wyjściem na dyskotekę powycinałam w nich podobne dziury jak w tej spódniczce.
Pod spód założyłam czarne, na następne disco czerwone... i nikt takich nie miał:D


Zakładałam czasami dwie różne spódnice na raz... jedną dłuższą, drugą krótszą.
Pod krótszą ołówkową, ubierałam dłuższą rozkloszowaną...miałam swoją syrenkę;)

Sweter - Sh, Buty - bazarek
Niektóre dziewczyny płacą teraz kupę kasy  w Zarze, czy innym HaeMie,
za dżinsy z dziurami;)
To najprostsze do zrobienia ciuchy!
Która z nas nie szarpała, obrywała, strzępiła, dekatyzowała czym się dało (pumeksem, wybielaczem), często nowych portek;)
Z jednych uszyłam sobie całkiem fajną torbę do szkoły - wystarczyło obciąć nogawki i zszyć:D


Jako, że nie mam już 16-stu lat, to nie będę  ganiała w żółtych rajtach i kiecce ledwo za tyłek;)
To tylko fantazje na temat mojej nowej, wyszperanej na allegro spódniczki za 9 zł, którą nazwałam Twyggi:D

Torebki na drzwiach robią za modowe tło, a zwyczajnie nie mieszczą się w szafie;)


Na pewno coś z nią pokombinuję... Może doszyję coś pod te kółka?
Rzucajcie pomysłami:D
Specjalnie zrobiłam zdjęcia na lewej stronie, żeby pokazać jak ktoś pięknie te koła powycinał i obszył.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~