wtorek, 8 października 2013

Spódniczka Twiggy....;)

Tytuł taki, bo spódniczka od razu skojarzyła mi się z Twiggy!

Spódnica - allegro, Sweter - H&M, Kozaki - Lasocki, Rajstopy - Auchan


Skojarzyła mi się też z czasami, gdy nic w sklepach nie było, 
a jak było, to np. na kartki! 
Nawet buty! Nie do pomyślenia teraz! Buty na kartki! 
Pamiętam, że to chyba w książeczce zdrowia był wpisywany przydział obuwia:D
Wszystko trzeba było kombinować. A jeśli ktoś chciał wyglądać trochę inaczej niż reszta, to musiał się nagłowić;)


Mini można było łatwo załatwić - wystarczyło poobcinać dłuższe kiecki albo pobuszować w szafie mamy:D
A jako, że mama też od zawsze ciuchy lubi, to zawsze coś tam można było znależć.
Sama dziergała mi swetrzyska, a ja je ozdabiałam:D
Z jednego, którego rękawy rozciągnęły się w praniu miałam legginsy - z tych rękawów:D


Szyło się bluzki z pieluch tetrowych, których w pewnym momencie też nie można było dostać:D
Spódnice z flaneli na gumie samodzielnie farbowane...
Przechlapane miała ze mną krawcowa, której zlecałam zadania, których sama nie dałam rady zrealizować.
Starsza pani... głowiła się nad bombkami, bluzkami z rękawami Mozarta, żakietami z baskinką, czy spódnicospodniami na szelkach:D
Ale wszystko zawsze  uszyła idealnie!!!


Żółte rajty też za młodu miałam;)
Kiedyś przed wyjściem na dyskotekę powycinałam w nich podobne dziury jak w tej spódniczce.
Pod spód założyłam czarne, na następne disco czerwone... i nikt takich nie miał:D


Zakładałam czasami dwie różne spódnice na raz... jedną dłuższą, drugą krótszą.
Pod krótszą ołówkową, ubierałam dłuższą rozkloszowaną...miałam swoją syrenkę;)

Sweter - Sh, Buty - bazarek
Niektóre dziewczyny płacą teraz kupę kasy  w Zarze, czy innym HaeMie,
za dżinsy z dziurami;)
To najprostsze do zrobienia ciuchy!
Która z nas nie szarpała, obrywała, strzępiła, dekatyzowała czym się dało (pumeksem, wybielaczem), często nowych portek;)
Z jednych uszyłam sobie całkiem fajną torbę do szkoły - wystarczyło obciąć nogawki i zszyć:D


Jako, że nie mam już 16-stu lat, to nie będę  ganiała w żółtych rajtach i kiecce ledwo za tyłek;)
To tylko fantazje na temat mojej nowej, wyszperanej na allegro spódniczki za 9 zł, którą nazwałam Twyggi:D

Torebki na drzwiach robią za modowe tło, a zwyczajnie nie mieszczą się w szafie;)


Na pewno coś z nią pokombinuję... Może doszyję coś pod te kółka?
Rzucajcie pomysłami:D
Specjalnie zrobiłam zdjęcia na lewej stronie, żeby pokazać jak ktoś pięknie te koła powycinał i obszył.


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

35 komentarzy:

  1. Jaka wesoła spódnica, odjechana rzekłabym;)
    Ja bym się w takiej źle czuła, bo na pewno zwraca uwagę, pewnie próbowałabym ją stonować szarymi rajtkami i wielgachnym swetrem - też szarym.
    Kiedyś to były czasy - kreatywność była niejako wymuszona;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te żółte rajty tylko po domu założyłam, żeby podkreślić koła;)
      pewnie jakbyśmy miały kiedyś internet, to mnie by nam się chciało;)

      Usuń
  2. Zabawna spódnica, te kółka wyglądają dość fantazyjnie:) Choć przyznam, że gdybym miała taką założyć to tylko pod warunkiem, że byłaby trochę dłuższa, niezbyt komfortowo czuję się w krótkiej mini:) Ty za to wyglądasz w niej fantastycznie:) Kółka możesz podszyć od spodu np. koronką w pasującym kolorze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, dla mnie też jest za krótka i przez te dziury wszystko widać:D
      koronka, to dobry pomysł!

      Usuń
  3. jak cos wymysle to Ci napisze, a to ma byc po domu, do miasta, ale wiesz cos mi przyszlo do glowy, wczoraj tyle sie naczytalam o brokacie, ze MUSI sie miec spodnie a zakiet to powojny muss i do biura koniecznie, no pewno ze nie ten brokat ''kolorowe ptoki'' Aale w dwoch kolorach to bede mniec napewno i Ty kochana podszyj i przedluz toche jakims pasownym brokatem, bedzie napewno nie banalna, ale Ty tez nie jestes banalna.
    Ja szylam i farowalam posciel.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie biuro odpada;)
      ten brokat bardzo mi pasuje...zobaczę jeszcze...zacznę buszować po sklepach w poszukiwaniu materiału:D

      Usuń
  4. Może powyżej kół od środka doszyj frędzli, ale niezbyt gęsto, żeby jednak efekt dziur i sexownych nóg pozostał. Frędzle niech sięgają przed kolano. Myślę, że te frędzle mogą przyjemnie miziać po nogach, w rytm spaceru do Biedronki na przykład :))

    Ja jestem może młodsza, ale dziury, dekatyzowanie już pamiętam. A jakie miałam świetne unikatowe spódnice odcięte ze spodnic mojej mamy ( że też ich już nie mam :/). To fakt, że wiele dziewczyn idzie na łatwiznę przepłacając, ale wiesz..są też second handy i jak widzę w moim tłumy to wierzę, że kobietki zawsze dadzą sobie radę :)

    pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. frędzle też fajny pomysł! hahaha, w Biedronce zadałabym szyku:D
      też myślę, że my babki zawsze se radę damy!
      Pozdrowionka Gosia:)))

      Usuń
  5. no ja się nie spodziewałam,że tak zaszalejesz !
    ja bym nie podszywała tych kółek,ewentualnie ubrałabym rajstopy w tym samym kolorze,że niby nic a jednak coś widać :)
    a z pieluchy to mi babcia uszyła spódnicę,ale szpanowałam
    sama tez kombinowałam,szyłam,przeszywałam itd
    nawet najfajniejszą fryzurę zrobiłam sobie sama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha:D jak szaleć, to szaleć! ale na górze grzeczny sweterek;)
      Gosia, tak myślałam, że Ty to dużo rzeczy sobie sama robiłaś...nadal taka jesteś...:D

      Usuń
  6. Szczerze pisząc, to ja za młodu kompletnie nie zwracałam uwagi na strój, w każdym razie nie chciałam się czuć atrakcyjna, a jeśli oryginalna, to tylko w dzwonach i wielkim powyciąganym swetrze z lumpeksu (bo za mojej młodości już lumpeksy były, ho ho). I po dyskotekach nie latałam za bardzo. Za to moja starsza siostra kombinowała i szyła sobie stroje, a ja podziwiałam ją nabożnie i też chciałam zostać krawcową :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale za to jaka byłaś stylowa i odmienna...moja najmłodsza siostra taka była:D

      Usuń
  7. Spódnica jest genialna!! Wyglądasz rewelacyjnie !Żółte rajty są mega!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja podobnie jak Izabela mysle , ze podszyj brokatem , co drugi kontrastowo ;)
    Ale opcja z rajtkami w tym samym kolorze tez do mnie przemawia .

    Ja porwałam mamie materiał z maszyny do szycia , popwijałam dookoła siebie. Upiełam pod pasek z gumy ( pamiętasz takie szerokie czarne ) I miałam poerwszà maxi . Mama nie była szczęśliwa :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brokat albo koronka...pomyślę:D
      a rajty, to na pewno nie kontrastowe...za staram do takich szaleństw:D
      musiałaś super w tej maxi wyglądać!;))))

      Usuń
  9. Ojjj, przypomniałaś mi moje modowe początki. Przerabiałam wszystko, co opisałaś:) Miałam wtedy znajomą w sklepie z tkaninami i za grosze kupowałam rózne cuda i szyłam na maszynie mamy koleżanki, bo moja mi nie pozwalała. Pamiętam pierwszą bluzke koszulową; maszyna nie obrabiała dziurek, to uszyłam ja na zamek. Była z błękitnej madery, to taka lekko nabłyszczana bawełna. Projekt i wykonanie moje osobiste. ale byłam z niej dumna. Jezeli chodzi o dziury, to na drutach zrobiłam sobie taki ogromny sweter właśnie z dziurami. Nikt takiego nie miał. Taka byłam kreatywna!
    Twoja spódniczka super! Z Twoją figurka i zgrabnymi nóżkami możesz spokojnie w niej wyjść, tylko doradzałaby rajstopy w tym samym kolorze. Podszycie koronka też mi się podoba.
    Buziaczki :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Soniu, to Ty też nieżle kombinowałaś! lubię tak sobie powspominać:D

      Usuń
  10. W życiu takiej spódnicy nie widziałam. Nawet w najśmielszych snach nie wpadłabym na takie kółka. Naprawdę trzeba mieć fantazję by takie coś wyciąć. A wiesz, kiedyś byłam z rodzicami zwiedzać jakieś niemieckie miasto i minął mnie facet w bardzo opiętych dżinsach. Na tyłku, w okolicy rowka miał wycięte serducho przez które było widać część jego tyłka i stringi. Tak apropos wycinania :D
    Na poważnie, to pomysł bardzo fajny i wcale bym się nie zdziwiła, gdyby coś takiego w niedalekiej przyszłości było modne.
    Może tak jak kiedyś, załóż ją na inną spódnicę tylko, że o podobnej długości? Albo podszyj fajnym materiałem :)
    Z tego, co piszesz to Ty kochałaś kombinacje ciuchowe już od najmłodszych lat. Ja do trzeciej, czy czwartej klasy liceum miałam ciuchy w głębokim poważaniu. Konsekwencje z tego są takie, że nie mogę patrzeć na siebie na każdym zdjęciu klasowym :) Uważałam, że mnie i tak nic nie pomoże, zresztą nie było za co kupować i doradców żadnych konkretnych też nie było :) Ale chyba teraz sobie odbijam :D

    Tak w ogóle to bardzo ładnie wyszłaś na tych zdjęciach i bardzo mi się podobają te zestawienia. Rzeczywiście, jak Twiggy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha:D to ja wyglądam w niej jak ten facet, bo jak się schylę, to wszystko przez dziury widać:D
      pierwsze co, to właśnie pomyślałam żeby coś pod spód założyć...
      Asiu ja przez mamę mam "skrzywienie" modowe:D od małej dziewuszki mnie stroiła;)
      jakbyś miała odpowiedniego doradcę, to już dawno byś wiedziała, że szata jednak zdobi człowieka:D

      Usuń
  11. Na smartfonie wyglądała na czarną i w związku z tym miałam wizję jak ją spożytkować! Ale ona nie czarna! :( Bo widziałam do niej czarne legginsy błyszczące i swetrzysko i but na obcasie. Nooo ale totalbordolook też mógłby być :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha, Sivka mąż by mnie chyba tak z domu nie wypuścił:D

      Usuń
  12. Doskonale pamiętam swoje pierwsze buty na kartki, były to płaskie półbuty w męskim stylu w karmelowym kolorze:-). Spódnice z pieluch też szyłam , ale też z chustek kolorowych( takich, które babcie nosiły na głowie) z gumką w pasie. Oj kombinowało się, kombinowało :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to te buty do zetawu angielskiego by Ci się przydały:D

      Usuń
  13. Ja tam w tamtych czasach miałam raj, moja teściowa była krawcową, wszystko szyte na miarę. Zawsze jednak byłam "klasyczna", zaszaleć "nie" ale kolorowo to "tak". Buty na kartki pamiętam, pamiętam też jakie cudne można było kupić bez kartek np. u szewca prywatnego, kupiłam takie w Krakowie, ile ja się w nich wychodziłam /to były kozaki/, piękne swetry kupowałam w Bielsku jak jeździłam na narty do Szczyrku, bo dawniej co miasto to inny towar, teraz wszystko na to samo kopyto.
    Ciekawa spódniczka, coś wymyślisz...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o! to naprawdę miałaś raj! moja mama buszowała tak po targach we Wrocławiu, a ja z nią:D

      Usuń
  14. seksownie ! Masz świetnego bloga! Co powiesz na wspólną obserwacje?
    www.senioritasunshine.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Taaaraa Ty to umiesz wyszperać,no naprawdę;)))
    nie widziałam jeszcze takiej spódnicy,swetry, t-shirty w "dziury" i owszem:))))
    oj ja też pamiętam buty na kartki,nawet jedne nabyłam ,takie zamszowe za kostkę,wiązane....
    swoją drogą bardzo zgrabnie wyglądasz w tej spódnicy,pomimo jasnych rajtek....super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, dlatego jak ją ujrzałam na allegro, to oczy mi się zaświeciły! co dziwne chętnych na nią nie było;)
      te buty na kartki, to był szczyt absurdu:D

      Usuń
  16. Bardzo ciekawa i oryginalna ta spódniczka, a kozaczki też świetne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oj jak miło mi się czytało:))też się o kombinowała w tamtych czasach ale mimo wszystko fajnie było:))))co do fantastycznej spódniczki to jesteś taka zgrabniutka że możesz spokojnie nosić:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że było fajnie...w sumie dzisiaj to nam zostało i dalej kombinujemy;) dziękuję Reniu, ale chyba już za staram na nią;))

      Usuń
  18. Taro, szyć nie umiem, ale w ciężkich ciuchowych czasach wymyślałam różne cuda, spódnice z tetry owszem, ale miałam nawet zszywaną z wstążek, chust babci a jedną z obrusa. Czego to się nie wymyślało, żeby w czasach kryzysu wyglądać niebanalnie. Co do spódniczki, jesteś zgrabną kobieta, nóżki śliczne, więc może faktycznie wystarczy podszyć te misterne dziury - koła lub tak jak radzi Sivka : założyć legginsy. Jesteś kreatywnie zakręcona, więc na pewno wymyślisz mega rozwiązanie. Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń