niedziela, 30 września 2012

Marynarskie klimaty...

Jeszcze jakiś czas będę wrzucała zaległe fotki. Te są z ostatniego wakacyjnego weekendu.
Zafundowaliśmy sobie wycieczkę do Gdańska:))



Uwaga - prezentuję pozę na syrenkę!
 Idealnie podkreśla bioderka i pomaga ukryć krzywizny nóżąt;)

Syn pozuje z matką:D

 To się zwie syndrom "potytanicowy".
Kto oglądał Titanica i pamięta scenę na dziobie statku, to wie o co chodzi;)


Oczywiście głównym naszym celem w Gdańsku była ona:D






Podczas  podziwiania widoków nie zapomniałam o szafiarskim obowiązku!
Z narażeniem zdrowia i życia, uwieczniłam w artystycznej wizji manicure i pedicure:D



Synku zrób  fotkę z mamusią!
Udało się;)


I udało mi się znależć idealne tło do marynarskiego klimatu!
Sivka zazdrość!;)


Nie zapomnieliśmy zwiedzić Westerplatte...

Jak z latarni zobaczyłam ten skrawek ziemi, na którym tyle czasu chłopaki się bronili, to nie mogłam uwierzyć...


 Co nas nie zabije, to nas wzmocni...
A życie toczy się dalej...

 Duperelami nie warto się przejmować, bo ludzie naprawdę mieli kiedyś poważniejsze problemy....

I tymi filozoficznym rozważaniami "zakańczam";)

Na wycieczkę warto  zabrać kurteczkę;)
A jak Ci mąż strzeli fotkę z wyżyn, to masz nóżki jak kaczuszka:D

Teraz "zakańczam";)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kurtka - Decathlon
Spodnie - Orsay
Top - Topshop
Koszula - z dna szafy...
Sandały - CCC
Torebka - Mohito
Okulary - C&A
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 29 września 2012

Czego jeszcze o mnie nie wiecie...;)

1. A na przykład nie wiecie tego, że jestem okrutnym żarłokiem:D

Dzień zaczynam od kromeczki z Nutellą....
I jestem typowym przykładem Polaka, który jak  głodny, to zły:D

2. Nie wiecie jeszcze chyba, że tak naprawdę mam małą głowę, ale wysokiego męża. Jak wiadomo zdjęcia robione z góry powiększają łepek, a te z dołu wydłużają nogi;)

3. Pewnie też nie wiecie, że jestem domatorką.
Nie cierpię pakowania i wyjazdów wszelakich.
Ale jak już mnie ktoś wyciągnie, to jestem zadowolona...no chyba, że mam nieodpowiednie obuwie .... tu np.;)

4. Przy okazji powiem Wam, bo jeszcze nie  wiecie...tylko Ruda, to wie;) że jestem straszną gadułą.
Jedynie fakt, że robię paskudne błędy językowe, stylowe i moc innych, ustrzega Was przed mym słowotokiem:D

5. Po piąte nie lubię się do niczego zmuszać i nie cierpię jeśli, ktoś to robi.
Chyba nie byłabym dobrym kandydatem dla jakiejś sekty, bo oporna jestem okrutnie.
Ale,  jak już kiedyś pisałam - po góralskich przodkach, to odziedziczyłam;)

6. Czytam  przy jedzeniu - od zawsze:D
A, że lubię thrillery, to na przykład opis sekcji zwłok przy kolacji w ogóle mnie nie rusza;)

7. I jeszcze coś Wam zdradzę...absolutnie nie podoba mi się torba Louis Vuitton, a perfumy Chanel 5 są dla mnie śmierdzące...
I o!;)

8. To, że jestem roztrzepana, to chyba wiecie...ale w jakim stopniu, to już chyba nie;)
Nie poznaję znajomych na ulicy, plączę się po galerii (nigdy nie wiem skąd przyszłam, czy wyszłam), zapominam gdzie idę i po co;)
Długo by wymieniać....

9. Nie mam problemu z wiekiem, tylko ze zmarszczkami:D

A piszę, to wszystko z powodu wyróżnienia od Nieco Starszej Dziewczyny:) 

Miałam napisać o sobie 7 rzeczy, których jeszcze o mnie nie wiecie, ale oczywiście napisałam ciut więcej;)

Teraz najtrudniejszy moment, czyli nominacja...

Asiunię....i naprawdę nie jest, to na odwal:D
Rzabę, choć wiem, że nie lubi takich zabaw, ale mam nadzieję, że częściej coś skrobnie na blogasku;)
Anulę, bo jest tego warta:))
Agnieszkę i Magdę za poezję wplecioną między fotki...
Gosię za całokształt kobiecości i pomysłowości:D
Rudzię za szczerość i mądrość oraz uśmiech:)
Renię za te kuferki ze skarbami:)
Kasię:D za te wyszywane ślicznoty:))
Alcynę...bo wszechstronniejszej i twórczej osoby chyba nie ma;)
Sivkę za, to że z szarego potrafi w krótkich słowach stworzyć co zechce:D
Sikorkę , bo fajnie pokazuje kraj za oceanem;)
Kobietę majsterkującą  , bo pokazuje, że kobieta w kuchni nie tylko nadaje się do garów;)

Nie nominowałam osób, które zostały wyróżnione wcześniej:)

 Zasady zabawy: 
Osoby  wyróżnione wklejają znaczek i piszą kto ich nominował, wyróżniają następnie wg nich  najciekawsze blogi, informują wybranych o  wyróżnieniu i piszą o sobie  siedem najważniejszych rzeczy...można więcej;)

piątek, 21 września 2012

Kogut w Kazimierzu...i nie tylko;)

Uprzedzam, że będzie sporo fotek niekoniecznie z ciuchami..
Jeśli nie chce się Wam ich oglądać, to daruję.
Na dodatek są nieaktualne - lipcowe;)


Z tym kogutem i zmalowanymi kwiatami na kiecce, chyba  wpasowałam się w klimat Kazimierza..
Koguty z ciasta królują tam na każdym straganie, a dlaczego, zapraszam tutaj:)
O malarza zaś, można się potknąć na chodniku;)







"Gęsi pipet" wydał mi się ciekawą potrawą...niestety syn pragnął Mc`Donalda;))


Dowód na to, że Kazimierz Dolny leży naprawdę nad Wisłą:D

Ponieważ zamek był w modernizacji, czyli w dyskretnej odbudowie ;) i oficjalne wejście na wzgórze tzn. schody było nieczynne, trzeba się było do niego wspiąć taką ścieżką.
Moje gramolenie było na "pych". Jako, że byłam w śliskich sandałach - mąż nadawał mi rozpędu popychając mnie z "leksza" od czasu do czasu:D


Wieża była niestety zamknięta:(
Trza chyba będzie tutaj wrócić aby ją zdobyć:D


Kazimierz, to bardzo urokliwe miasteczko...
Naprawdę przeniosło mnie w czasie...




A poniżej już Nałęczów, do którego wpadliśmy w drodze powrotnej.



W Nałęczowie można pospacerować obok romantycznego stawu...w którym jak się okazało przy bliższym podejściu dryfowały wymęczone upałem ryby...


Nakarmić łabędzie... pojeżdzić na rowerku...;)



Pogadać z Panem Prusem i oczywiście napić się  paskudnej wody;)



A niżej bonus dla fanów "Rancza".
Kilka ujęć z Radzynia Podlaskiego:D


Wszak, to tutaj przyjeżdża  Solejukowa i reszta mieszkańców Wilkowyj, aby pozałatwiać ważne sprawy:))


Lipiec 2012
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spódnica - TopShop, allegro
Top - Butik
Torebka - Primark
Sandały - CCC
Okulary - C&A
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

poniedziałek, 17 września 2012

Dzwony na zakończenie lata....

Dzwony nie biją, jeno ja zostałam szczęśliwą posiadaczką takowych spodni, którymi chciałam się pochwalić w pięknych okolicznościach przyrody;)


Niestety przy tych wspaniałych żółtościach były tylko dwa krzaki, na których udało mi się zaczepić aparat i wcisnąć samowyzwalacz;)


Strzeliłam se  więc zdjęcie w okularkach i bez:D


A nawet popełniłam foto artystyczne... odcinając nieefektownie wyglądające w słońcu zmarchy;)
Zwróćcie uwagę na te cienie, półcienie, pazury pod kolor kwiecia... opadające rude kosmyki i kontrastującą z tym wszystkim niebieskość koszuli oraz czerwoność ust mych... czyż, to nie dzieło sztuki?;)))


 

A dzwony są oczywiście z lumpeksu - za całe 15 zł!!!
Dżinsu do dżinsu zwykle nie zakładam, ale tutaj pasował mi jak ulał:)



Nadal nie mogę wyjść z szoku powakacyjnego - stąd moja absencja blogowa.
Co gorsza z tego szoku nie może wyjść mój syn - świeżo upieczony gimbus;)

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spodnie - Sh
Top - Amisu
Pasek - Camaieu
Kolczyki - Reserved (chyba;))
Torebka - Vintage, z dna szafy:)
Koszula - z dna szafy...
Koturny - sprzed kilku sezonów;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~