poniedziałek, 19 września 2011

Oj, dana, dana...

Jeśli macie dosyć mojej kraciastej maxi i myślałyście, że już jej nie zobaczycie, to się  niestety myliłyście:D
Ale przyrzekam, że wrzucam ją ostatni raz w tym roku!


Fotki są oczywiście z wakacji . Pląsam sobie po wiejskiej trawce i wdycham czyste powietrze. Na Podlasiu trawki i czystego powietrza jest pod dostatkiem;)

A poniżej dowód, że byłam  w prawdziwym wiejskim gospodarstwie.
Pewnie wiele z Was nigdy w życiu nie była w oborze:))
Przy okazji dokładnie widać moją piękną kamizelkę, którą zostałam obdarowana - Asia jeszcze raz dziękuję:))




Na wsi o wdzięcznej nazwie Cełujki, spędziłam super  dzień u rodziny męża. Pojadłam, popiłam dobrego winka (nie mleka;)), potańczyłam na trawie...
Zdjęcia robiła mi siostrzenica męża, to chyba też moja - nowoczesna, młoda mama dwójki dzieci. Doskonale się rozumiemy, pomimo duuużej różnicy wieku;)

*********************************************************
Kamizelka - prezent
Spódnica - Sh
Top - Bershka (chyba)
Torebka - Reserved
Sandały - CCC
**********************************************************************

17 komentarzy:

  1. Wydajesz się być strasznie sympatyczną osobą... :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj zdjęcia genialne! Uwielbiam Cię ;) jesteś jedną wielką pozytywna energią. Cudnie Ci w niebieskim! A odnośnie zdjęć z krowami, takie mamy czasy;)że podczas naszego pobytu w Sromowcach Niżnych wszystkie dzieci z pola namiotowego chodziły oglądać krowę - to była dla nich mega rozrywka, a trudno mi opisać co się działo jak ta krowa siusiu zrobiła, to była rewelacja na następne 3 dni ;)Ale po takiej lekcji przyrody w terenie dzieciaki wiedzą że mleko nie tylko z kartonu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojojoj, ręka za plecami, nie boisz się trochę krówki ;) Krówki są śliczne, mają wielgachne oczyska i ogromne, wilgotne nosy. Strasznie dawno krówki nie głaskałam ;)

    Maksi śliczna, wkopałam gdzieś sukienkę w podobną kratę :( Bardzo lubię takie zamaszyste kiece :) I na winko zrobiłaś mi smak :))

    OdpowiedzUsuń
  4. nigdy nie mów nigdy ;)
    ale przymilne te stworzenia, aż się same podkładają pod rękę, ale coś smutne oczęta ma ta krówka...

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdy patrzę na te zdjęcia ,przypominam sobie moje dzieciństwo-często bywałam w oborze , wujek hodował krówki ,świniaczki . Fajne miejsce -dobrze ,że wtedy nie zdawałam sobie sprawy ,że poźniej stwory zeżrę,bo miałam tak wielu czworonożnych przyjaciół. :P
    Świetnie wyglądałaś ,co tu dużo mówić , baaardzo wdzięcznie ,dziewczęco :D
    A świeżego wiejskiego powietrza to zazdroszczę,bo w miastach to same spaliny ,choćby na obrzeżach się mieszkało to i tak ciężko dychać .

    OdpowiedzUsuń
  6. Taka spódnicę to ja mogę oglądać i oglądać :) Krów się boję nie ukrywam, choć to majestatyczne stworzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze- fajne zdjęcia, Ty na nich i kraciasta maxi również.
    Po drugie- ja to takie dziecko wsi w każde wakacje byłam. Nie dość, że oborę pełną zwierząt od środka widywałam kilka razy dziennie, to sobie nawet wydoić krowę potrafiłam- prosto do szklanki, bo takie mleko, jeszcze ciepłe, z pianką- lubiłam najbardziej. Koń pociągowy, świnie, owce, kury, kaczki, gęsi (skubałam toto nawet, coby mieć pióra na poduszkę), indyki, przepiórki,kozy (tych akurat doić nie potrafię). Tęskni mi się za taką wsią. Niestety coraz ich mniej. Tam, gdzie teraz jeżdżę, na całą wieś jest jeden koń, kury w może jednym gospodarstwie i pasieki w dwóch ( w tym u mojego teścia)...

    OdpowiedzUsuń
  8. Kamizelka jest cudna, cały zestaw idealny na weekend na wsi, umiesz się lansować nawet w oborze :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Nurka, a co! lans musi być wszędzie:))))))

    Alcyna, ja wychowałam się na wsi i też piłam mleko z pianką! nie wiem czy smakowałoby mi dzisiaj, ale wtedy było pyszne! do tego kroma chleba z tłustą śmietaną i cukrem ,mniam! aż dziwne,że ważę tyle ile ważę;))) rzeczywiście takich wsi już prawie nie ma...ale zdarzają się i mam nadzieję,że przetrwają:)

    Patrycjo, spódnica trafiła mi się za 8 zł i została żelaznym elementem letnich zestawów - uwielbiam ją!!!

    Rudzia, dotleniłam się na maxa, pozwiedzałam obory..i wolałam nie uświadamiać Maćkowi,że te małe cielaczki pójdą na mięso...też jestem mięsożercą, ale przyznaję się ,że nigdy nie kupuję cielęciny...

    ThimbleLady, ta krówka chyba wie co ją czeka..:(

    Klamotku, troszkę się bałam i z wielką nieufnością głaskałam te duże;))

    Anula też Cię uwielbiam;))staram się być tą energią:D
    dla dzieciaków wieś, to chyba jedne z najlepszych wakacji!

    Distant mam nadzieję,że jestem też taka w realu;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziecięciem będąc, wakacje na wsi u babci spędzawszy - oborę poznałam :D A teraz, jak widzę gdzieś krowę, to się drę do syna - "Patrz(i podziwiaj),krowa!!!!", jakby to, co najmniej kangur jakiś był :))) Takie czasy, cholera! Co do kraciastej spódnicy - zaklepuję od razu zimową sesję na śniegu w niej. Masz nam to zrobić!:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam przy konikach, przy krówkach nie...a spódnica nie znudzi się....pięknie się kręcisz....pozdrawiam....szkoda lata....

    OdpowiedzUsuń
  12. Beautiful photos and outfit! :)

    http://liberty-walk-sara.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bastamb..lata mi zawsze szkoda..dla mnie jest stanowczo za krótkie!

    Sivka..do czego Ty chcesz mnie zmusić?;))hehehe, już myślę co do niej założę zimą:D

    OdpowiedzUsuń
  14. świetna torba! pozdrawiam i zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tam lubię kratkę, świetna torebka. Zdjęcia fantastyczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajna ta spodnica, dobrze w niej wygladasz! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń