środa, 3 lutego 2010

Moja 41 zima...;)

41 - bo tyle mi już stuknęło zim...
Sama w to nie wierzę :))


Czapę sobie chwalę ,bo chroni nie tylko przed mrozem ,ale i śnieżkami ;)

Kaczki jak zawsze modne...Kolor upierzenia niepowtarzalny;)
A jakie łakomczuchy !!! Palce mi prawie zeżarły:))
Moje dziecię miało niezły ubaw...

***************************************************

Kurtka - Moshito
Czapa - Reserved
Szalik - Camaieu
Legginsy - H&M
Getry - H&M
Rękawice - "Góralskie"
Buty - Emu
Torebka - Dorothy Perkins (Vintage)

***********************************************************
P.S. Powracam do życia ...
Moja mama jest po operacji i chemii .
Nie lubi biadolenia i użalania się nad sobą. Traktuje raka jak katar...Po prostu trzeba ,to przejść i iść dalej.
Dzięki niej daję radę:)
I jeszcze mnie rozśmiesza . Opowiadała mi jak poszła kupić sztuczną pierś. Wybrała sobie najdroższą ,bo stwierdziła ,że na cycku nie będzie oszczędzać;)

Najbardziej mnie wkurza ,że mama była cały czas pod opieką lekarzy. Miała już wcześniej guzki w piersi ,więc regularnie robiła mammografię i usg .
Pomimo ,że pojawił się jakiś wyciek z piersi ,lekarz nie skierował jej na dalsze badania.Twierdził ,że jest wszystko dobrze. Dopiero ,gdy pojawiła się krew ,dał mamie skierowanie do szpitala..
Piszę o tym, bo być może uratuje ,to komuś zdrowie ...Nie warto ufać jednemu lekarzowi...

Oczywiście zrobiłam sobie USG piersi...
****************************************************