poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Maxi dress na zagrychę ,czyli koniec blogowego lenistwa!

A pogoda w Łebie była wspaniała!!!










Było ciepło jak nigdy...nawet wieczorami...
Śmiech ,to zdrowie...;))
Maxi dress - Camaieu , Kapelusz - Vintage ,Syn - własny;) ,Pies - prawie rasowy Reksio:))
Mąż  obiecał przed ślubem nosić mnie na rękach...jeszcze daje radę;)



15 komentarzy:

  1. hehe az sie usmiechnelam przy ostatnim zdjeciu ;)
    Chcialabym tak wygladac w Twoim wieku ;)
    Swoja droga swietna maxi!
    Zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się leniłaś:)
    Pękna suknia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie! A pierwsze zdjęcie cudowne - jak z pocztówki z wakacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozmarzyłam się przez te widoki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Haahahahaha! Syn jest DIY ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne zdjęcia i jaki romantyzm. Oj, z noszeniem na rękach, to ja się muszę przypomnieć, bo obiecanki-cacanki ;D Urocza rodzina, wspaniała radość i piękna sukienka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Maxi idealnie prezentuje się na tle morza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Sukienka i kapelusz słomkowy. Przyjemne to połączenie, w dodatku podkreślone morską scenerią:).

    OdpowiedzUsuń
  9. no ! nareszcie jesteś!
    juz się zaczynalam marwtić..
    widac ze wypoczęta jesteś az do bólu:)

    OdpowiedzUsuń
  10. dziękuję dziewczyny!!!!!!!!!!
    wyleniłam się rzeczywiście:))
    odpoczęłam...i wreszcie wracam!
    mam tyle u Was zaległości ,że szok...

    OdpowiedzUsuń
  11. no ,faktycznie...leniłaś się i leniłaś!!a blog odłogiem leżał!

    ostatnie zdjęcie bardzo rozczulające :)

    OdpowiedzUsuń
  12. no ja mysle ze najwyzszy czas juz wrocic do stesknionych czytelnikow :)
    milo cie widziec taka radosna i zrelaksowana, swietnie wygladasz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Gosiu już się wzięłam do roboty:))
    Kamciatku ,dziękuję:))

    OdpowiedzUsuń