wtorek, 6 grudnia 2016

Rudolfina:))

Rudolfina już z rana rozdała wszystkim prezenty:))
🎅
Na szczęście Rudolfiątko  urosło, nie robi pobudki o 4 rano,
 więc Rudolfina mogła spokojnie dospać do 6.30:D
 Oczywiście Reksio też miał swoją  paczuszkę:D
Ciekawe co tam może być...
 Jest!
 Misio!!!
 No dawaj go w końcu!
Rudolfino jedna!
 😉
Rudolfina przesyła wszystkim gorące,
czerwononose pozdrowionka! 😄
Sama nosek ma bielutki...
Wszak napoje wyskokowe spożywa z umiarem...
Czyżby Rudolf...?
Hm... 
Chyba Mikołaj powinien dać mu dmuchnąć w alkomat😉
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sweter - Terranova
Spodnie - Orsay
Skarpety - nn
Czapa - Reserved
Kurtka Mohito
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

niedziela, 4 grudnia 2016

JANTAR dla włosów - kuracja na gorąco, mgiełka i wcierka.

Polecam szczerze!
Wpis absolutnie niesponsorowany,
  cały zestaw zakupiony własnoręcznie;)
 Kosmetyki Farmony z wyciągiem z bursztynu już kiedyś stosowałam, 
ale tylko szampon i wcierkę.
Ostatnio pojawiła się nowość - Kuracja na gorąco!
Jak widzicie składa się z szamponu, odżywki i balsamu. 
Rzeczywiście efekt po jej zastosowaniu jest taki jak producent obiecuje!
Włosy są nawilżone, gładkie (czuć pod palcami!).
Miękkie, ale równocześnie sprężyste!
Minus - jest, to jednorazówka.

Nie wiem też czy saszetka maski wystarczy na długie, gęste włosy.
Na moje rzadkie, wystarczyła na styk.
Plusy:
-  spełniają się obietnice producenta
- włosy są odżywione, nawilżone, miękkie
- efekt zauważalny od razu po zastosowaniu
- łatwość w stosowaniu
- niska cena od 5 do 8 zł 
Minusy:
- jednorazówka (wolałabym odżywkę w buteleczce)
- ilość maski może być niewystarczająca dla długich włosów
- ciężko ją dostać w sklepach!
Raz udało mi się ją kupić w Hebe!
Pomimo poszukiwań, nie znalazłam jej ani w Rosmannie ani nigdzie :(
A chętnie zakupiłabym ją powtórnie:)
Zachwycona jestem mgiełką klik!
 Plusy:
- producent nie kłamie;)
- włosy po niej są nawilżone, wygładzone i ujarzmione!
- nie powoduje puszenia!
- włosy są sprężyste 
- zapach delikatny
- wygodny aplikator
- wydajna
- tania ok. 10 zł
- występuje też w wersji do włosów farbowanych:)
Minusy:
Brak
Wcierkę już kiedyś stosowałam i też byłam z niej zadowolona.
Gdy po spaleniu farbą, zaczęłam  tracić włosy, dzięki Jantarowi zaczęły mi odrastać.
Tutaj klik o tym:) 
Wtedy była jeszcze w szklanej buteleczce.
Teraz jest w plastikowej i posiada aplikator z dyfuzorem.
 Plusy:
- zapobiega wypadaniu włosów
- powoduje odrost włosów
- wygodny aplikator
- wydajna 
- tania ok. 13 zł
Minusy 
Brak
Mam jeszcze szampon.
Jego wadą dla niektórych może być to, że się słabo pieni.

 Kurację Jantarem stosuję już prawie miesiąc.
Włosy "przed" nie miałam zniszczone, bardziej wysuszone ( jak to farbowane).
 Wcześniej fundowałam im odżywki Joanny tutaj o tym i Joico klik.

Zastosowanie wcierki zahamowało ich wypadanie,
 bo latem skusiłam się na farbę L`oreal, no i znowu straciłam trochę włosów;)

Farbujesz - ryzykujesz, więc włosy wciąż czymś regenerujesz!
Alem hasło wymyśliła! :D

środa, 30 listopada 2016

Krem Eveline MezoLifting nie redukuje zmarszczek - moja opinia:)

Według zapewnień producenta:
"wykorzystując działanie mezoterapii, radykalnie redukuje zmarszczki".
 "Multifunkcyjna kompozycja składników aktywnych  hamuje procesy fotostarzenia oraz radykalnie redukuje wszystkie typy zmarszczek."
 "MATRIXYL®3000 – peptyd najnowszej generacji,
 który wykazuje niezwykle silne działanie przeciwzmarszczkowe,  
wygładza nawet głębokie bruzdy".

Nie znam się na tych peptydach i innych środkach,
 ale z tego co widać, nie działają ;)
 Stosowałam krem na dzień i na noc przed 5 tygodni.
Producent obiecuje efekty już po 4 tygodniach.

AKTYWNA REGENERACJA SKÓRY 81%
ZMARSZCZKI WYRAŹNIE ZREDUKOWANE 68%
NAPIĘTA I JĘDRNA CERA 70%
GŁĘBOKIE NAWILŻENIE 87%
 *Test samooceny przeprowadzony w niezależnym laboratorium, trwający 4 tygodnie.

NIE POLECAM,
 jeśli liczycie na redukcję zmarszczek. 

Nie polecam też, jeśli nawet na tę redukcję nie liczycie;)
Kremom tym nadałaby nazwę "Czar PRL-u " :D

Bardzo mało komfortowe w użytku.
 Mazista konsystencja przypomniała mi
 niektóre kosmetyki sprzed wielu, wielu lat;)
Nie jestem wstanie stwierdzić działania regenerującego skórę.
Nawilżają w stopniu zwyczajnym - jak przeciętny krem nawilżający .

Plusy:
- niska cena
- szklane słoiczki
- działanie nawilżające
- nie łuszczą się w kontakcie z podkładem
- nie zapychają skóry
- zapach nie odrzuca, ale nie powala ;)

Minusy:
- NIE SPEŁNIAJĄ obietnic producenta
- nie redukują żadnego typu zmarszczek
- nie poprawiają jędrności i napięcia skóry
- nie zauważyłam efektu liftingu
- mazista konsystencja
- nie dają poczucia komfortu
- zapach mógłby być przyjemniejszy albo wcale
- dłużej niż 5 tygodni nie dałam rady się nimi smarować;)

Od razu uprzedzam stwierdzenie większości kobiet:
 "No, przecież wiadomo, że krem zmarszczek nie zlikwiduje!"
Wiadomo, że wiadomo, ale dlaczego robią z nas kretynki 
i wypisują na pudełkach co im się żywnie podoba:)

I podaję nieśmiertelny przykład:
 Jeśli kupujecie telefon i ma on opcję "Aparat", to wierzycie, że ona działa?
Gdyby nie działała, to co byście zrobiły?
Oddajecie telefon do reklamacji - prawda?

No, to ja też reklamuję:D
A nie jest łatwo. 
 Po wysłaniu reklamacji czekałam ponad tydzień bez odzewu.
Dopiero po wpisie na fejsie Eveline (jak długo się czeka z reklamacją;)),  dostałam odpowiedż.
Poproszono mnie o przesłanie kremów do analizy.
Chyba byli zaskoczeni, że je wysłałam, bo znowu było parę dni ciszy
 i dopiero po moim zapytaniu, czy kremy aby doszły, dostałam odpowiedż, że TAK :D
Pani z Działu Jakości,  ma mi dać znać co tam z tego wszystkiego wyszło.
No, sama jestem ciekawa...
I już nawet wiem co mi odpiszą:
"Szanowna Pani, na naszej linii produkcyjnej wszystko jest OK,
 to Pani ma jakąś niewydarzoną skórę" ;)
Poczekamy:))
Dam Wam znać jak to się skończyło.
Tydzień temu moje kremiki dotarły do Działu Jakości Eveline;)

A tutaj o tym jak dbałam o swoją skórę od młodości do teraz.
 Żeby nie było, że się zapuściłam, a teraz mam pretensje do wszystkich;)

sobota, 26 listopada 2016

Coś z niczego, czyli w halce na Andrzejki!

Są kobiety, które potrafią stworzyć coś z niczego w kuchni.
Ja do nich nie należę:D
Niestety, dla męża mego;)
Bardziej niż pichcenie, rajcuje mnie kombinowanie z ciuchami.
To u nas rodzinne:))
Moje siostry też nie posiadają talentów kulinarnych,
 aczkolwiek najmłodsza zaczyna mi się psuć;)
Dzwoni do mnie i mówi, że nie ma co ugotować, a w lodówce pustki.
 Ma tylko kawałek fileta z kurczaka, parę ziemniaków, kilka pieczarek i jakieś warzywa.
Hm...
Dla mnie jest jedno wyjście w takiej sytuacji - ubić kotlety:D
A wiecie co ona zrobiła?!
Ta jakieś kotleciki z tych pieczarek i ziemniaków ukręciła, 
a do tego  warzywka kolorowe poukładała na talerzu!
Jakimiś ziołami posypała!
 No kurde, zepsuła mi się siostra!
Danie jak z restauracji jakiejś wymyśliła!
I jeszcze deser sam zrobiła!
 Z bananów, awokado i czekolady! 
No, litości!
Nie odzywam się do niej! :D
 A jeszcze niedawno gotowałyśmy we trzy barszcz Instant Winiary...
To już się "nie wrati"... ;)
 Jeszcze średnia daje nadzieję...
Zapytam przy okazji, czy nadal gotuje zupy w 15 minut :D
Najwyżej zostanę sama... 
Ze swoim hasłem przewodnim:
 "Moim ulubionym narzędziem kuchennym jest laptop":D
Bo mam go w kuchni, żeby mi się nie nudziło podczas gotowania
 i żebym mniej przypalała.
Niestety z przypalaniem nie wychodzi...
Co jakiś czas spalę nawet gotowane ziemniaki:D
Udaję wtedy, że tak miało być - przysmażyłam do obiadu:D
Ale haleczkę i butki mam fajne?
Prawda?
Więc czegóż chcieć więcej?:D
Zawsze powtarzam mężowi, że jak chciał żonę gotującą,
to mógł jej szukać pod gastronomikiem, a nie na dyskotece:D
A jak dostojną, to w kościele;)
 Ale zwykle jestem grzeczna...
Agresję wzbudza we mnie jeno gotowanie i prasowanie...
Więc im mniej czasu przy tym spędzam, tym lepiej dla rodziny:D
Dlatego robię to szybko;)
 Kreacje karnawałowe też wymyślam szybko.
Ta powstała podczas marszu z kijkami:D
Coś z niczego, bo same stare ciuchy!
Kolczyki mają grubo ponad 20 lat, 
gorset ma z 10 lat (kupiony z myślą, ze kiedyś się przyda),
 bluzeczka nabyta kilka lat temu na allegro za grosze (nie gniecie się!).
Halka sprzed kilku lat - prezent od Mikołaja:D
Butki tegoroczne, ale z lumpeksu - za 20 kilka zł!
To spadam... 
Nie, nie na Andrzejki niestety...
Nie tym razem;)
Ale mam w planach imprezę w karnawale...
Klimatyczną! W stylu lat 20-stych:)))

Koronkowa, turkusowa raczej nie będzie mi pasowała...
Tutaj;)

Myślę... ;)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Halka - Allegro
Bluzka - Troll
Kolczyki - Vintage, z dna szkatułki..
Gorset - nn
Buty - Sh, Carvela
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 23 listopada 2016

Groszki w kroplach, czyli odrobina lata w listopadzie:))

 Co powiecie na troszeczkę lata?:D
 Wyobrażcie sobie leciutką bryzę od morza...
 Ciepłe promienie słońca na skórze...
 Gorący piasek
 i delikatny wietrzyk...
 I w miarę ciepłą wodę:D
 To co?!
Chlapiemy się?!:D
Tego lata w Chłapowie trafiliśmy na wyjątkowo sprzyjające warunki.
Nawet woda w morzu była ciepła jak nigdy!
Dlatego weszłam "aż" po kolana:))
 Sesja miała być w miarę spokojna... Stosowna do wieku...
A wyszła ja zawsze:D
 Fotograf sam się zaczął! :D
 No i zamiast Afrodyty wyszła "Zmokła Kura":D
 Powiem Wam, że warto iść plażą ze dwa kilometry, 
żeby mieć prawie pustą dla siebie...
 I warto było kupić strój w Lidlu;)
Już drugie lato mi służy:D
Oby do lata dziewczyny!
video

Fot. Mąż:))
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Strój - Lidl
Kapelusz - Vintage
Apaszka - Sh
Okulary - C&A
Krem z filtrem - Avene 50
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~